Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Wschód Azerbejdżan/ Alijew potrząsa szabelką

Azerbejdżan/ Alijew potrząsa szabelką

28 wrzesień 2005
A A A
Ilham Alijew po ubiegłotygodniowym spotkaniu w sprawie rozbudowy armii z satysfakcją odnotował zwiększenie potencjału wojskowego kraju. Prezydent Azerbejdżanu stwierdził, że celem jego kraju jest odzyskanie integralności terytorialnej (czyli kontroli nad ormiańską enklawą Górskiego Karabachu). Z kolei azerski minister obrony oświadczył, że Baku jest zainteresowane pogłębieniem strategicznych stosunków z USA, również w sferze militarnej. Rozwój militarny jest jednym z głównych sposobów w jaki Azerbejdżan korzysta ze środków finansowych pozyskanych dzięki zawarciu złotodajnych kontraktów naftowych.

Alijew straszy Armenię

„Prawda historyczna także jest po naszej stronie – mówił Alijew. Jest powszechnie wiadomym, że Ormianie zaczęli przybywać do Górskiego Karabachu po 1828 roku”. Alijew z zadowoleniem odnotował poprawę gospodarczej koniunktury w Azerbejdżanie w ostatnich latach, szczególnie że oznacza to przewagę nad wroga Armenią: „Zwłaszcza w latach 2004-2005 budżet Azerbejdżanu znacząco wzrósł. Biorąc pod uwagę, że perspektywy ekonomiczne kraju są bardzo obiecujące, to przewaga będzie rosła”.

Alijew oświadczył, że choć jest zadowolony z działalności dyplomatycznej Azerbejdżanu zmierzającej do odzyskania utraconej enklawy (jako przykład podał aktywność na forum ONZ), to jednak dodał, że nie przynosi ona spodziewanych rezultatów. „Co Azerbejdżan powinien w tym wypadku zrobić? – pytał prezydent. Kraj prowadził pokojową politykę od wielu lat. Ale kwestia nie została rozwiązana. Wzmocnienie naszego potencjału militarnego jest więc naturalne. (…) Azerbejdżan to kraj w stanie wojny. (…) Nasza ziemia jest pod okupacją i to jest nasz problem numer jeden. Naszym głównym zadaniem powinno być wzmocnienie możliwości obronnych”.

Faktycznie, Baku zwiększa istotnie wydatki na zbrojenia. Wyniosły one 175 milionów dolarów w 2004 roku i mają wzrosnąć do 300 milionów w 2005 roku i 600 milionów za rok. Alijew zapowiedział, że ta droga będzie kontynuowana: „Jak wiecie, postawiłem sobie za cel, aby wydatki na budżet obronny Azerbejdżanu zrównały się z całkowitym budżetem Armenii. Tak się stanie, a wkrótce nawet go przekroczą”. Alijew tłumaczył, że poświęcanie tak znacznych środków finansowych na wojsko to suwerenna decyzja Baku i powiązał ją z transferami broni do Armenii z Rosji, jakie miały miejsce w połowie lat 90. oraz ostatnio, przy okazji wycofywania baz rosyjskich z Gruzji. Rosja miała rozlokować w Armenii broń o wartości 1 miliarda dolarów.

Baku kusi również do zacieśnienia współpracy Amerykanów. Safar Abijew, minister obrony, po spotkaniu z zastępcą dowódcy wojsk amerykańskich w Europie Charlesem Waldem zapowiedział możliwość zintensyfikowania militarnej kooperacji obu krajów, która obecnie opiera się na uczestnictwie w „Partnerstwie dla Pokoju” oraz kontaktach bezpośrednich. Ze swojej strony Wald pochwalił azerską armię w kontekście wspólnej walki z terroryzmem oraz stwierdził, że powinna ona dążyć do zwiększenia mobilności i zbliżać się do standardów NATO. Abijew narzekał jednak, że na skutek zapisów ustawowych wymuszonych przez lobby ormiańskie w USA, współdziałanie obu armii pozostaje utrudnione.

***

Wybory – kluczem do zrozumienia sytuacji?

Wydaje się, że radykalizację reżimu Alijewa można połączyć z dwoma czynnikami. Po pierwsze, dzięki zawartym korzystnym porozumieniom naftowym oraz stopniowemu uruchamianiu potrzebnej do transportu ropy infrastruktury przesyłowej (rurociąg Baku-Ceyhan) Azerbejdżan może liczyć na poważny zastrzyk gotówki. To stwarza ekonomiczne warunki dla zaostrzenia polityki i powrotu „na agendę” problemu Górskiego Karabachu. Po drugie jednak, w Azerbejdżanie zbliżają się wybory, będące „testem na demokrację” dla skupionej wokół prezydenta grupy kontrolującej kraj. Doniesienia prasowe z Baku nie pozostawiają złudzeń co do ostrości toczącej się walki politycznej: władza twardo zwalcza demonstracje opozycji, lękając się widma „kolorowej rewolucji”. Z punktu widzenia rządzących nic zaś nie integruje społeczeństwa tak mocno, jak wizja wspólnego, znienawidzonego wroga. Stąd już blisko do przedefiniowania wyborów z „testu na demokrację” na „test na patriotyzm”.
 
[na podst. azernews.com, lenta.ru]