Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję

Moskwa: Zamachy w metrze

29 marzec 2010
A A A

Do 38 wzrosła liczba śmiertelnych ofiar wybuchów w moskiewskim metrze. W jednym ze stołecznych szpitali zmarł ciężko ranny mężczyzna. Rannych pozostaje ponad 60 osób, z których połowa jest w stanie ciężkim.

Image
fot. (cc) akk rus, flickr
Do pierwszego wybuchu, na stacji Łubianka, doszło pod koniec porannego szczytu, do drugiego - 40 minut później. Podejrzewa się , że wybuchu na stacji Łubianka mógł dokonać terrorysta - samobójca. Na obu stacjach metra pracują służby ratownicze. Ruch w metrze został częściowo sparaliżowany.

Do eksplozji doszło na stacjach, które znajdują się blisko ważnych instytucji. Łubianka mieści się w pobliżu siedziby rosyjkiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa, czyli spadkobierczyni KGB, natomiast stacja Park Kultury jest blisko Rosyjskiej Agencji Informacyjnej RIA Nowosti.

W Rosji przy okazji takich tragicznych wydarzeń zazwyczaj podejrzenia są kierowane w stronę organizacji nacjonalistycznych lub separatystów z Kaukazu Północnego- z Czeczenii.

Rosyjskie służby specjalne oba wybuchy traktują jako zaplanowane akcje. Szef rosyjskiej Federalnej Służby bezpieczeństwa Aleksander Bortnikow poinformował już prezydenta Dmitrija Miedwiediewa o wybuchach w metrze. Zakomunikował również, jakie działania są podejmowane w celu wyjaśnienia przyczny eksplozji.

Milicja została postawiona w stan podwyższonej gotowości. Wprowadzono w życie plan operacyjny pod kryptonimem "Wulkan", którego celem będzie znalezienie sprawców tragedii.

Na stacjach metra nadal pracują służby ratownicze. Do akcji zmobilizowano 70 karetek pogotowia, które rozwożą rannych do szpitali. Ruch w metrze został częściowo sparaliżowany. Na ulicach przylegającach do stacji metra, na których doszło do wybuchów, utworzył się olbrzymi korek. Uruchomione zostały specjalne numery telefoniczne, pod którymi można dowiedzieć o losie najbliższych.

Główny Prokurator Moskwy Jurij Siemin uważa, że oba wybuchy w moskiewskim metrze miały podobny scenariusz. Według niego, materiały wybuchowe na stacjach metra "Łubianka" i "Park Kultury" zdetonowali terroryści samobójcy. Według najnowszych danych agencji Interfax w obu wybuchach zginęło 37 osób, a ponad 70 zostało rannych.

Radio Echo Moskwy twierdzi, że eksplozje spowodowały terrorystki-samobójczynie, tak zwane "szachidki". Według komentatorów, można domyślać się, że są to osoby pochodzące z rosyjskiego Kaukazu Północnego, być może z Czeczenii. Do zamachów użyto ładunków wybuchowych o łącznej sile 3 kilogramów trotylu. W sprawie eksplozji szczęto postępowanie karne z artykułu "terroryzm".
O zdarzeniach zostały poinformowane najważniejsze osoby w państwie: prezydent Dmitrij Miedwiediew i premier Władimir Putin. Prokurator generalny Rosji Jurij Czajka poinformował prezydenta o pierwszych wynikach śledztwa. 

Metro pod kontrolą 

Władze Moskwy zapewniły, że sytuacja w metrze, jest pod pełną kontrolą. Ruch pociągów jest jednak częściowo sparaliżowany.

Prezydent Ukrainy wyraził ubolewanie z powodu zamachów w moskiewskim metrze. Wiktor Janukowycz wysłał w tej sprawie list do prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa.

„W naszym kraju podzielamy ból z powodu trudnej i nieodwracalnej straty, jaka spotkała Federację Rosyjską" - czytamy w liście. Podobny list wysłał minister spraw zagranicznych Kostiantyn Hryszczenko do szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa. „Ukraina zdecydowanie potępia te ostre i cyniczne akty terrorystyczne" - czytamy w piśmie. 

ImagePrezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zapowiedział zdecydowaną walkę z terroryzmem. Na spotkaniu ze współpracownikami, zwołanym po zamachach w moskiewskim metrze, prezydent podkreślił, że walka z terrorystami będzie prowadzona do końca.

Będziemy kontynuować politykę przeciwdziałania terroryzmowi i walkę z terrorem - oświadczył rosyjski prezydent. Miedwiediew zarządził zaostrzenie środków bezpieczeństwa w komunikacji lądowej, lotniczej i wodnej w całym kraju. Polecił też rządowi, aby przeanalizował sytuację w tej dziedzinie.
W zamachach na dwóch stacjach moskiewskiego metra zginęło, według najnowszych danych, ponad 30 osób, a ponad 70 zostało rannych.

Za zamachami w moskiewskim metrze najprawdopodobniej stoją Czeczeni

Terroryści wzięli odpowiedzialność za ataki bombowe na stronie internetowej powiązanej z czeczeńskimi bojownikami.

W październiku 2002 roku uzbrojona grupa około 50. czeczeńskich separatystów zajęła budynek teatru muzycznego na Dubrowce w Moskwie. Zakładnikami stała się cała widownia, czyli ponad 700 osób oraz zespół aktorski i pracownicy teatru. W wyniku operacji uwolnienia zakładników przy użyciu gazu obezwładniającego, według oficjalnych danych, śmierć poniosło blisko 130. zakładników i 41 terrorystów. Nieoficjalne dane mówią o śmierci 300. zakładników.

W 2003 roku zamach na koncercie w Moskwie pochłonął 15 ofiar. Rok później Czeczenka wysadziła się przed wejściem do jednej z moskiewskich stacji metra. Zginęło 9 osób, a 51 zostało rannych. W tym samym roku do zamachu doszło już w samym pociągu metra. Zginęło 40 osób, a 100 zostało rannych. W 2004 roku najkrwawszym zamachem Czeczenów okazał się atak na szkołę w Biesłanie. Zginęło 323 zakładników - w tym 156 dzieci oraz 11 funkcjonariuszy sił specjalnych. Setki osób zostało rannych. Bojownicy ze zbuntowanej republiki są też podejrzewani o zestrzelenie dwóch rosyjskich samolotów, w wyniku czego miało zginąć 89 osób.

Konflikt rosyjsko-czeczeński

Wojska rosyjskie weszły na terytorium Czeczenii w 1994 roku. Konflikt trwał do 1996 roku i zakończył się sukcesem separatystów. Moskwa wznowiła ofensywę w 1999 roku. Od tego czasu tysiące mieszkańców Czeczenii zginęło w konflikcie z Moskwą. Separatyści w odwecie przeprowadzili kilka spektakularnych zamachów na terytorium Rosji.

W październiku 2002 roku uzbrojona grupa około 50. czeczeńskich separatystów zajęła budynek teatru muzycznego na Dubrowce w Moskwie. Zakładnikami stała się cała widownia, czyli ponad 700 osób oraz zespół aktorski i pracownicy teatru. W wyniku operacji uwolnienia zakładników przy użyciu gazu obezwładniającego, według oficjalnych danych, śmierć poniosło blisko 130. zakładników i 41 terrorystów. Nieoficjalne dane mówią o śmierci 300. zakładników.

W 2003 roku zamach na koncercie w Moskwie pochłonął 15 ofiar. Rok później Czeczenka wysadziła się przed wejściem do jednej z moskiewskich stacji metra. Zginęło 9 osób, a 51 zostało rannych. W tym samym roku do zamachu doszło już w samym pociągu metra. Zginęło 40 osób, a 100 zostało rannych. W 2004 roku najkrwawszym zamachem Czeczenów okazał się atak na szkołę w Biesłanie. Zginęło 323 zakładników - w tym 156 dzieci oraz 11 funkcjonariuszy sił specjalnych. Setki osób zostało rannych. Bojownicy ze zbuntowanej republiki są też podejrzewani o zestrzelenie dwóch rosyjskich samolotów, w wyniku czego miało zginąć 89 osób.