Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Wschód Nasza Ukraina wyszła z koalicji parlamentarnej

Nasza Ukraina wyszła z koalicji parlamentarnej

03 wrzesień 2008
A A A
W związku z przegłosowaniem przez Radę Najwyższą ustaw ograniczających kompetencje prezydenta, deputowani frakcji Naszej Ukrainy - Ludowej Samoobrony, na nadzwyczajnym zebraniu w nocy z wtorku na środę (02/03.09) zadecydowali o wyjściu z koalicji.

Lider Ukraińskiej Partii Narodowej, wchodzącej w skład frakcji NU-LS, Jurij Kostienko wskazał, iż z prawnego punktu widzenia jego partia znajduje się w koalicji, jednak nie ma żadnego realnego wpływu na podejmowane decyzje. Wtorkowe głosowania potwierdziły jego zdaniem współpracę między BJuT i PR.

Lider frakcji NU-LS Wiaczesław Kyrylenko wątpi w powrót deputowanych do koalicji. Partie mają 10 dni na dojście do porozumienia, jednak "są na to małe szanse".

Warunki powrotu do koalicji przedstawiła Ksenia Liapina. Wymieniła wśród nich przyjęcie przez parlament wspólnego stanowiska wobec sytuacji w Gruzji oraz rezygnację BJuT z próby przełamania prezydenckiego weta na przyjętą we wtorek (02.09) Ustawę o Radzie Ministrów

Za wyjściem z koalicji nie głosował żaden z deputowanych Ludowej Samoobrony - informują władze partii. Decyzja ma być wynikiem polityki prowadzonej przez Sekretariat Prezydenta, skierowanej na "zahamowanie procesów demokratycznych i sformowanie takiej struktury władzy, która nie miałaby nawet minimalnego poparcia wśród ludzi". Lider LS, Jurij Łucenko o rozpad koalicji otwarcie obwinił szefa Sekretariatu, Wiktora Bałohę.

Łucenko nadal planuje konsultować swoje działania z BJuT i NU oraz tymi siłami politycznymi, które popierają procesy demokratyczne i chcą zażegnania konfliktu politycznego. Szef LS wyklucza jednak połączenie się z BJuT. Polityków obu partii wzywa do rozpoczęcia rozmów w celu znalezienia rozwiązania obecnej sytuacji.

Jeden z deputowanych NU, Anatolij Hrycenko oświadczył, iż decyzja o wyjściu z koalicji była decyzją Wiktora Juszczenki. Wyjawił, iż w czasie pierwszego głosowania na nadzwyczajnym zebraniu frakcji nie uzyskano wymagającej liczby głosów. Decyzję niektórzy deputowani mieli zmienić po telefonicznej rozmowie z prezydentem.

Innej koalicji, niż demokratyczna, nie widzi BJuT. W oświadczeniu wydanym przez partię wskazano także, iż wtorkowe (02.09) głosowanie nie było przejawem zdrady państwa, lecz stanowiło konieczną dla kraju decyzję. Sama Tymoszenko o rozpad koalicji obwiniła Juszczenkę, oświadczając, iż, łącznie z Sekretariatem w tym celu nie przebierał w środkach. W specjalnym wystąpieniu telewizyjnym wezwała deputowanych NU-LS do powrotu do koalicji. Borysowi Tarasiukowi, Jurijowi Łucence oraz Anatolijowi Hrycence podziękowała za kategoryczną odmowę wyjścia z koalicji.

Jednocześnie Tymoszenko zapowiedziała, iż w najbliższym czasie przedstawi konkretne propozycje zmian w konstytucji, które doprowadzą do ustanowienia w państwie parlamentarnej formy rządów.

Deputowany Partii Regionów, Taras Czornowił poinformował, iż między PR a BJuT nie ma żadnej koalicji, a jedynie czasowe "zawieszenie broni". Potwierdził także, iż dwie frakcje Rady Najwyższej "w praktyce przeprowadziły przewrót konstytucyjny". Podkreślił, iż nie popiera Julii Tymoszenko, jednak Partia Regionów razem z BJuT wspólnie uważają, iż prezydent nie jest szefem władzy wykonawczej.

Na podstawie: korrespondent.net