Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Wschód Ukraina/ Ciąg dalszy gazowych perypetii

Ukraina/ Ciąg dalszy gazowych perypetii

08 styczeń 2006
A A A
W kilka dni po zawarciu rosyjsko-ukraińskiego porozumienia w sprawie dostaw gazu (4 stycznia) pojawia się coraz więcej opinii, że jest ono niejasne i trudno powiedzieć, kto jest jego głównym beneficjentem. Ukraina płacić będzie teraz za gaz 95 dolarów za tysiąc metrów sześciennych – mimo, że cena ta jest prawie dwukrotnie wyższa od poprzedniej, uznaje się ją powszechnie za sukces Kijowa. Prawdziwe wątpliwości budzi za to rola pośrednika w gazowej transakcji: firmy RosUkrEnergo.

Czyje jest „RosUkrEnergo”?

Rozwiązanie konfliktu ukraińskiego „Naftohazu” z rosyjskim „Gazpromem” zrodziło więcej pytań niż odpowiedzi, napisało w swoim komentarzu Radio Wolna Europa. Opinia ta pojawia się w mediach wielokrotnie. Pośrednik miedzy obiema stronami – „RosUkrEnergo” – to przedsiębiorstwo, którego struktura własnościowa jest wyjątkowo zagmatwana. Firma przechodziła kilka „mutacji”: występowała już jako „Itera”, a od 2001 do 2004 roku jako „EuralTransGaz”. Głównym obszarem jej działalności było pośredniczenie w procesie sprzedaży turkmeńskiego gazu na Ukrainę. W myśl porozumienia z „Gazpromem” i „Naftohazem” z grudnia 2001 roku, „EuralTransGaz” zapewniał finansowanie transakcji (opłaty transportowe i celne), a za te usługi Ukraina płaciła mu piętnastoma miliardami metrów sześciennych gazu rocznie. Gaz ten firma z kolei odsprzedawała po ustalanych przez siebie cenach krajom europejskim.

Jednakże w 2004 roku, w związku z oskarżeniami kryminalnymi, „EuralTransGaz” zniknął z horyzontu, a na jego miejsce pojawiło się „RosUkrEnergo”. Firmę tę utworzono opierajac się o porozumienie zawarte w Jałcie przez prezydentów Kuczmę i Putina w lipcu 2004 roku. Została zarejestrowana w Szwajcarii w Zug 22 lipca 2004 roku. W przeciwieństwie do swojego poprzednika, miała być ona „transparentna”. To się jednak niezbyt udało.

Udziałowcami „RosUkrEnergo” ze strony rosyjskiej zostały „GazpromBank” oraz „Arosgas Holding AG” (przedsiębiorstwo także powiązane z „Gazpromem”), a stronę ukraińską reprezentuje „Raiffeisen Investment AG”. Jednak według zapewnień Wolfganga Putscheka z „Raiffeisena”, ta znana grupa finansowa nie odgrywa samodzielnej roli, lecz tylko dba o interesy „pewnej liczby inwestorów prywatnych”, prawdopodobnie ukraińskich. Kim są ci inwestorzy, dokładnie nie wiadomo.

„RosUkrEnergo” było ostro zwalczane przez eks-premier Julię Tymoszenko. W okresie jej urzędowania Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) wszczęła śledztwo przeciw firmie (w czerwcu 2005 roku). Kompania znalazła się też w kręgu zainteresowań służb bezpieczeństwa i policyjnych z innych państw (krajów UE i USA). Aleksander Turczynow, ówczesny szef SBU, twierdzi, że w związku z prowadzonym postępowaniem przygotowywano się do aresztowań, m.in. Igora Bakaja (który zbiegł do Rosji) i Jurija Bojko. Ten drugi to współpracownik i polityczny sojusznik prezydenta Juszczenki.

Juszczenko kontra Tymoszenko

Wraz z upadkiem rządu Tymoszenko śledztwo się rozmyło. W sierpniu 2005 roku praktycznie je zakończono, przenosząc odpowiedzialnego za nie oficera „do innych zadań”. W początku września zdymisjonowano Turczynowa. On sam twierdzi teraz, że w bezpośrednich rozmowach prezydent Juszczenko rzekomo kazał mu „zaprzestać prześladowania swoich ludzi”. Do i tak skomplikowanych gazowych rosyjsko-ukraińskich ustaleń dochodzi więc dodatkowo czynnik rywalizacji politycznej między zwaśnionymi pomarańczowymi obozami Juszczenki i Tymoszenko.

Siły polityczne związane z Julią Tymoszenko określają porozumienie z Gazpromem mianem zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego i suwerenności kraju. Nieco dziwny jest mechanizm finansowy („Gazprom” sprzedaje RosUkrEnergo” gaz za 230 dolarów za tysiąc metrów sześciennych, „RosUkrEnergo” Ukrainie za 95 dolarów z uwagi na „wymieszkę” z tańszym gazem turkmeńskim). Kontrowersje budzi też punkt, w którym mówi się, że do 1 lutego „RosUkrEnergo” oraz „Naftohaz” utworzą spółkę joint-venture, która zajmie się transportem gazu. W umowie wskazano, że obie strony mogą wnieść do spółki środki finansowe bądź rzeczowe – przeciwnicy porozumienia wskazują, że zapis ten stanowi potencjalne zagrożenie dla kontroli Ukrainy nad siecią gazociągów przesyłowych, należących do „Naftohazu”. Nie wszystkim podoba się też, że porozumienie zawarto aż na pięć lat, oraz że dotyczy ono nie tylko gazu rosyjskiego, ale również i turkmeńskiego oraz kazachskiego: w praktyce więc kontrowersyjne „RosUkrEnergo” zmonopolizuje dostawy na rynek ukraiński w najbliższym pięcioleciu.

Julia Tymoszenko już 5 stycznia zapowiedziała zaskarżenie porozumienia w sądzie. Była premier domaga się też dymisji kierownictw resortu energetyki i „Naftohazu”. Z umiarkowaną krytyką wystąpił też przewodniczący parlamentu Władimir Litwin (powiedział, że trzeba będzie „polecić rządowi i osobom odpowiedzialnym za sferę gazową, żeby najpierw studiowali dokumenty, które potem podpisują”). Litwin zapowiedział, że porozumienie z „Gazpromem” będzie tematem wyjaśnień rządowych na kolejnym posiedzeniu Rady Najwyższej.

Tymczasem prezydent Juszczenko stanowczo broni zawartej umowy, nazywając ją „olśniewającym sukcesem”.  Zdaniem Juszczenki, gazowa równowaga Ukrainy została zagwarantowana na najbliższe pięć lat, co jest dużym osiągnięciem i powinno być postrzegane jako rzecz ze wszech miar pozytywna.

[na podst. glavred.info, korrespondent.net, newsru.com, rferl.org]