Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Nicea znaczy śmierć

27 październik 2009
A A A
Traktat z Nicei miał na celu przede wszystkim przygotowanie struktur unijnych do przyjęcia nowych członków -  umowa podpisana w lutym 2001 roku, weszła w życie dopiero w dwa lata później. Powód?

W czerwcu 2001 roku Irlandczycy większością 53, 6 proc. po raz pierwszy (i jak wiemy nie ostatni) opowiedzieli się przeciwko unijnemu traktatowi, co postawiło pod znakiem zapytania dalszą formułę procesu integracji europejskiej. Niepokoje z tym związane próbował rozwiązać ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej, Romano Prodi, proponując wpisanie części instytucjonalnej Traktatu z Nicei w traktat akcesyjny państw kandydujących. Pomysł nie był zły, ale z pewnością nastawienia Irlandczyków nie modyfikował. Dlaczego „prymusi Europy” powiedzieli „nie”?

Proces rozszerzenia Unii cieszył się zawsze dużym poparciem w społeczeństwie irlandzkim,
 co nie znaczy, że był to temat najwyższej wagi - sukces rozszerzenia UE z pewnością nie był argumentem, jakim kierowano się podczas głosowania. Co wobec tego było motorem takiego a nie innego głosowania?

Po pierwsze, brakowało zaufania dla nowej formuły "wzmocnionej współpracy" – traktat nicejski obniżał liczbę państw potrzebnych do wszczęcia takiej inicjatywy oraz znosił możliwość jednostronnego weta. Po drugie, Irlandczycy sprzeciwili się zmniejszeniu liczby komisarzy oraz powoływaniu ich na drodze głosowania większościowego. Poza tym sprzeciwili się klauzuli, która czyniłaby UE bezpośrednio odpowiedzialną za 60-tysięczne Siły Szybkiego Reagowania, postrzegając tego typu zmianę za krok w kierunku militaryzacji UE - dotąd sprawy bezpieczeństwa znajdowały się w gestii Unii Zachodnioeuropejskiej. Na nastroje społeczne podczas głosowania wpływ miały recesja i wzrastające bezrobocie.
Kogo wobec tego mogły obchodzić reformy instytucjonalne organów, których nazw nie potrafił wymienić przeciętny Irlandczyk?

Drugie referendum w sprawie Traktatu z Nicei odbyło się w październiku 2002 i dało rezultat zgoła odmienny. Przed głosowaniem przeciwnicy traktatu wyrażali obawy przed zmniejszeniem roli Irlandii w poszerzonej Unii i utratą części unijnych funduszy. Głosy z różnych stron Europy zarzucały Irlandii egoizm. Co przekonało Irlandczyków? Do zmiany zdania przyczyniła się zapewne dające możliwość utrzymania neutralności deklaracja z Sewilli, z czerwca 2002, zawierająca m.in. stwierdzenie, że żadne z państw członkowskich UE nie jest zobowiązane do brania udziału w działaniach europejskich Sił Szybkiego Reagowania. Miękkie prawo, ale prawo – tak przynajmniej stwierdzili obywatele i większością 63 proc. oddanych głosów opowiedzieli się za ratyfikacją traktatu. Traktat z Nicei obowiązuje do dziś - chyba sami Irlandczycy nie byli świadomi jak mocne było ich „tak” w referendum z 2002 roku...