Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Wybory parlamentarne w Szwecji

27 maj 2010
A A A

W sondażu opublikowanym 30 kwietnia w gazecie Dagens Nyheter przeprowadzonym przez instytut Synovates na prowadzeniu niezmiennie znajduje się partia socjaldemokratyczna, a na drugim ugrupowanie obecnego premiera Frederika Reinfeldta, Moderaterna. Wysoko utrzymuje się potencjalny koalicyjny partner liderujących socjaldemokratów, Zieloni, z poparciem przekraczającym 10%. Pozostałe mniejsze frakcje mogą liczyć na mniej niż 10% głosów. Najgorszą pozycję obecnie ma jednak partia chadecka, która zgodnie z wynikiem sondażu nie przekracza czteroprocentowego progu wyborczego z poparciem w granicach 3,8%. Próg osiąga za to nowa partia, Szwedzcy Demokraci oscylująca zbierająca głosy około 4% społeczeństwa.

W świetle tych wyników zwiększa się przewaga obecnej czerwono-zielonej opozycji nad konserwatywną koalicją. Zgodnie z wynikami omawianego sondażu wynosi ona 8,1% między sumami wyników partii obu bloków. Opozycja może liczyć na 51,2% głosów, podczas gdy wszystkie partie rządowe na 43,1%. Jak pisze dziennik Dagens Nyheter, jest to największa w historii różnica osiągnięta w kwietniowym badaniu przedwyborczym.

Image 

Poparcie dla partii nie przekłada się jednak na to udzielane poszczególnym politykom. Na pytanie zadane przez instytut badania opinii Sifo „Który z polityków sprawniej przewodziłby rządowi” 76% Szwedów odpowiedziało, że Fredrik Reinfeldt, a tylko 24%, że przywódczyni opozycji Mona Sahlin. Z kolei na kolację chętniej z premierem umówiłoby się 57% respondentów, a z liderką socjaldemokratów tylko 43%. Ponadto popularne osobistości to minister finansów z Moderaterny Anders Borg i połowa tandemu przewodzącego Zielonym - Maria Wetterstrand.

Image 

Najważniejsze wydarzenia w kampanii politycznej w kwietniu 2010

Przedstawiciele opozycji zdecydowali się na prowadzenie kampanii w oparciu o swoje plany podniesienia wydatków publicznych. Szczególnie hojnie zapowiedzi posypały się pod koniec miesiąca. 22 kwietnia padła propozycja ponownego wprowadzenia podatków dla ciężarówek od kilometrów przejechanych po szwedzkich drogach. Ma to być element popierania rozwoju innych środków transportu, jak wodnego i kolejowego. 27 kwietnia pojawiła się ze strony opozycji sugestia, aby ponownie wprowadzić podatek majątkowy, zniesiony w 2007 roku przez obecny rząd. Kolejne podwyżki miałyby dotyczyć ceny benzyny (o 0,49 korony na litrze), co jest kompromisem partii opozycyjnych. Ostatniej jesieni Zieloni proponowali podwyżkę o 2 korony. Także przedsiębiorstwa energetyczne obciążone zostaną podatkiem dochodowym z instalacji nuklearnych i wodnych. Przywrócony ma być także podatek na domy. Z drugiej strony opozycja proponuje zwiększenie wydatków na zasiłki dla korzystających ze wsparcia dla bezrobotnych z obecnych 680 do 930 koron w 2011 roku i 950 w 2012. Przyznać trzeba, że to propozycja Socjaldemokratów i Lewicy, Zieloni nie chcieli zwiększania przywilejów dla bezrobotnych. Obniżone o połowę mają być podatki dla emerytów i pracowników najemnych, a podwyższone świadczenia dla rodziców samotnie wychowujących dzieci i samorządów prowadzących przedszkola działające poza normalnymi godzinami pracy. Mona Sahlin w swojej pierwszomajowej mowie o propozycjach budżetowych opozycji: „Będziemy mieć dodatnie saldo w naszym budżecie”. Minister finansów Anders Borg nie zdobył się wówczas na żaden komentarz do tej wypowiedzi.

Przywódczyni opozycji chce również przezwyciężyć bezrobocie w Szwecji będące efektem ostatniego kryzysu gospodarczego. W tym celu planuje zwiększenie o 9 miliardów koron wydatków na samorządowe szkoły, ośrodki opieki społecznej i zdrowia. Zaowocować ma to stworzeniem dodatkowych 15 000 miejsc pracy na różnych szczeblach sektora publicznego. Ponadto dodatkowy miliard ma być przeznaczony na stworzenie prac publicznych na pół etatu. Właśnie te propozycje wywołały najgorętsze komentarze rządzących. Minister samorządu, Mats Odell z chadecji powiedział: „Płaci się za wydatki kartą, a następnie wysyła rachunki obywatelom”. Nie jest jednak tylko to prostu aluzja do tego, że zwiększone wydatki opozycja na czele z Moną Sahlin chce sfinansować zwiększonym obciążeniem podatników. Drugim dnem jest odwołanie do afery sprzed 15 lat, w wyniku której obecna liderka socjaldemokratów musiała opuścić ówczesny rząd. Poszło o prywatne wydatki pani Sahlin, które pokrywała służbową kartą kredytową. Wśród wykrytych zakupów znalazły się m.in. czekoladki Toblerone, stąd firmowały całą „aferę Toblerone”. W obecnej kampanii minister Odell przypomniał o tym opisując propozycję opozycji właśnie jako „toblerone-politykę”. Jego wypowiedź spotkała się ze sprzeciwem ze strony partii Sahlin. Wystosowane zostało żądanie przeprosin przez Thomasa Östrosa z socjaldemokratów, co spotkało się z brakiem pozytywnej reakcji ze strony Odella. Głos zabrał jednak premier Reinfeldt: „Mogę obiecać Szwedom, że nie będę przyjmował instrukcji od pana Östrosa”.

Bardzo ważnym wydarzeniem było ogłoszenie projektu budżetu na 2011 rok, które odbyło się 15 kwietnia. „Zima odeszła, wiosna jest z nami” – tak minister finansów Borg rozpoczął jego prezentację. Zaraz po tym oświadczeniu konferencja została jednak przerwana przez alarm, który się nagle włączył. Po 10 minutach można było jednak kontynuować, a minister wpadkę skomentował: „Całe szczęście, że nie jest to alarm ostrzegający przed fatalną kondycją szwedzkiej gospodarki”. Co prawda obniżona została prognoza wzrostu PKB, ale podkreślone zostało, że wskaźnik bezrobocia nie poszybował na niebotyczne wysokości. Zmniejszone mają być podatki dla osób powyżej 65 roku życia i zwiększone dodatki na dzieci, rząd ma popierać również podejmowanie prac wakacyjnych przez uczących się. Zwiększone mają być podatki dochodowe dla właścicieli wodnych instalacji energetycznych, a zniesione podatki na biogaz. Zwiększone mają być także środki przeznaczone na integrację imigrantów i rozwój infrastruktury transportowej w południowo-zachodniej części kraju. Z ciekawostek w planach jest zakup dwóch nowych łodzi podwodnych dla szwedzkiej marynarki wojennej. Opozycja zapowiedziała przedstawienie na początku maja swojego konkurencyjnego projektu budżetu.

Ważną polityczną sprawą rozgrywaną od połowy miesiąca w szwedzkiej polityce stała się kwestia budowy obwodnicy Sztokholmu. Droga długości 20 kilometrów zawierałaby w swoim przebiegu 17-kilometrowy tunel, najdłuższy w kraju. Opozycja, która jest opozycją również w radzie miejskiej stolicy, sprzeciwia się temu pomysłowi, proponując w zamian rozwój systemu transportu zbiorowego w mieście, aby w ten sposób zniwelować nadmierną ilość samochodów w mieście. W związku z tym domaga się referendum w tej sprawie, tylko w ten sposób mogąc obecnie wpłynąć na tą decyzję. Co ciekawe, podawana jest już dokładna data, kiedy miałoby się odbyć głosowanie: 23 września 2012 roku. W wypadku, gdyby do niego miało nie dojść, lider Partii Lewicy, Lars Ohly, zagroził zamrożeniem funduszy na tą inwestycję. Oczywiście już po dojściu do władzy. Zwrot w tej sprawie uczyniła socjaldemokracja, początkowo przychylnie nastawiona do idei budowy, obecnie podzielając pogląd o konieczności referendum razem z Zielonymi i Lewicą. Koalicja domaga się jednak bezwzględnego przeprowadzenia inwestycji, twierdząc, że ma ona charakter przyszłościowy i bez niej Sztokholm prędzej czy później się zatka.

Przewodniczący Ohly pojawił się w mediach w trakcie kampanii jeszcze z jednego powodu. Otóż jako jedyny odmówił przyjęcia zaproszenia na czerwcowy ślub księżniczki Victorii z Danielem Westlingiem. Powiedział, że ze względu na jego republikańskie poglądy i brak pokrewieństwa nie czuje się właściwą osobą do wzięcia udziału w ceremonii. Mimo to życzył wiele szczęścia młodej parze. Zaproszenie przyjęła za to równie republikańska Mona Sahlin, której partia w dodatku ufundowała następczyni tronu prezent – dożywotni karnet do Opery Narodowej.

To właśnie 53-letnia liderka socjaldemokratów jest jedną z najbarwniejszych postaci obecnej kampanii. Od wczesnej młodości miała zamiłowanie do życia organizacyjnego. W wieku 7 lat wstąpiła do „Szwedzkiego Klubu Barbie”, a mając 16 lat stała się członkiem młodzieżowej organizacji swojej dzisiejszej partii. W trakcie jednego z partyjnych obozów poznała młodego Chilijczyka, Davida Peńę, z którym nawet miała dziecko. Szybko jednak się rozstali, a nasza bohaterka na poważnie zajęła się polityką, by w 1982 roku stać się najmłodszą posłanką do parlamentu. To musiał być całkiem szczęśliwy rok dla Mony Sahlin, gdyż również wtedy poślubiła Bo Jensena, swojego obecnego partnera. Mając 33 lata stała się ministrem pracy w rządzie Ingvara Carlssona. Jej kariera rozwijała się tak dynamicznie, że w połowie lat 90-tych stała się najpoważniejszą kandydatką do przejęcia schedy po Carlssonie, ale wybuch wspomnianej już afery przeszkodził w tym. Po wycofaniu się z polityki w 1995 roku powróciła do niej 3 lata później. Od tamtej pory ponownie umacniała swoją pozycję w partii, aby w 2006 roku, po przegranych wyborach, w których twarzą socjaldemokracji był Göran Persson wybić się na przywództwo w partii. Nie cieszy się ona jednak tak dużym zaufaniem w całym społeczeństwie, jak w swojej partii. W rankingu najpopularniejszych przywódców zajmuje dopiero 4 miejsce, za premierem Reinfeldtem, liderką Zielonych Marią Wetterstrand i Maud Oloffson z Partii Centrum. 26% zaufania, jakim się cieszy, jest jej najniższym wynikiem w historii i daleko ma do czołowej dwójki, oscylującej w okolicach 50%. Mimo tego bardzo prawdopodobne jest, że premierem jednak zostanie – czerwono-zielona koalicja wciąż w sondażach prowadzi z tendencją do wzrostu przewagi.