Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Europa obywateli?

27 październik 2009
A A A
W dobie (mniej lub bardziej) postępującej integracji europejskiej, chwytliwym hasłem pozostaje „Europa obywateli”. Termin tyle przydatny, co uniwersalny – używają go bowiem, w różnych kontekstach, zarówno eurosceptycy jak i unijni entuzjaści. Niedościgniony ideał czy słowo wytrych? Jak reaguje Bruksela, gdy głos oddany w ręce rzeczonych obywateli spotyka się z wyraźnym „nie”?

ImagePaństwa członkowskie UE organizowały referenda w różnych kwestiach, ale ogólnie można podzielić je na cztery grupy: referenda preakcesyjne (po zakończeniu negocjacji), akcesyjne poprzedzające ratyfikację traktatu, postakcesyjne dotyczące pozostania w UE (Wielka Brytania) oraz protoakcesyjne (warunkujące przystąpienie innych państw – w 1972 roku Francja w sprawie Wielkiej Brytanii). W 1982 roku zdarzyło się też w przypadku Grenlandii referendum deakcesyjne, w którym za wystąpieniem z UE opowiedziało się 52 proc. Były też przypadki, kiedy to w ogóle nie dopuszczono obywateli do głosu w kwestii akcesji – taką decyzję podjęła swego czasu Hiszpania, Portugalia i Grecja. Poza referendami akcesyjnymi organizowano także referenda przedmiotowe, jak np. w sprawie przyjęcia euro w Danii czy też w kwestii ratyfikacji traktatu reformującego, co przysporzyło chyba najwięcej emocji.

W większości przypadków referenda organizowane w kwestiach „unijnych” stają się sprawdzianem dla ekipy rządzącej danego kraju i okazją do oceny sytuacji wewnętrznej. Kolejne wynegocjowane ostatkiem politycznych sił traktaty przepadają z powodów kryzysów wewnętrznych lub zostają ratyfikowane dzięki sprzyjającej koniunkturze w danym kraju. Kwestie europejskie przeważnie pozostają na drugim planie, ale często stanowią wygodny pretekst dla reform lub przynajmniej debat na tematy nurtujące w danej chwili obywateli poszczególnych państw. Rzadko zdarza się, że ludzie odpowiadają na zadane pytanie.

 

Irlandzki - kolor (bez)nadziei?

  1. Nicea znaczy śmierć - referendum w Irlandii w 2001 r.
  2. Przeciw a nawet ZA

 

Apokolipsa spełniona - odrzucenie eurokonstytucji w 2005 r.

Może, ale nie chce - duńskie referendum w sprawie euro

A my Unię olewa(j)my! - referendum w sprawie członkostwa Norwegii w UE  

  1.  komentarz ekspercki