A moim zdaniem ta książka jest niesamowita, "trójwymiarowa". Pokazuje, że w sprzyjających okolicznościach, tzn. gdy uznawane są pewne wartości, jak to było w Nimczech nazistowskich, KAŻDY może robić rzeczy straszne. Każdy człowiek ma jednak wybór. Na to jednak, co robi ma wpływ jego całe życie = doświadczenia danej osoby, jej przeszłość, rodzina, i jak sobie z nimi radzi, wybory... No i czy ma z kim o tym rozmawiać... Zrozumiałem, że zaniechanie działania, jak to robiło wielu Niemców, też jest wyborem i współuczestnictwem w zbrodni. Zrozumiałam, że życie każdego człowieka jest najwyższą wrtością, ale też, że ŚWIAT sobie bez każdego z nas poradzi, bo "show mast go on"... PORAZIŁA mnie oczywistość, zawarta w książce, że wszyscy jesteśmy BRAĆMI i że to, co robimy innym może ujść bezkarnie (w sensie prawnym), ale PŁACI SIĘ ZA TO PSYCHICZNIE, choćby potrzebą wyznania prawdy ("oczyszczenia"- po co?). Że wykształcenie, kultura i pochodzenie z tzw. "dobrego domu" nie chroni przed przemocą. Że wszyscy ludzie mają takie same potrzeby - jedzenia, ochrony, przyjaciół, miłości, uwagi, ważności, bliskości. Wszyscy też mają seks, muszą jeść, chodzą do kibla, gdzie robią siku i kupę... Że jeden krok do przemocy "otwiera" drogę następnym aktom przemocy. Że każdy będąc ofiarą wygląda strasznie. Że każdy się boi i stara chronić swoje życie. Że są wartości=podporządkowanie i posłuszenstwo, które w zależności od okoliczności mogą być zaletą lub wadą. Że w szaleństwie świata cierpią WSZYSCY = ofiary, sprawcy, ludzie, zwierzęta... Że bohaterstwo często bywa przypadkowe i irracjonalne. Że wszyscy jesteśmy pełni mitów i fałszywych przekonań. Że świat jest normalny, zwyczajny i taki sam dla wszystkich ludzi. A WOJNA JEST STRASZNA DLA WSZYTSKICH, zarówno dla ofiar, jak i sprwców oraz dla "zwykłych obywateli"! Że każdy ma swoją "opowieść", "rację", "prawdę", wyjaśnienia i argumenty. BĄDŹMY LUDŹMI z wyobraźnią, uwagą , bo jeteśmy SIOSTRAMI I BRAĆMI - to jest dla mnie przesłanie tej książki. Dla mnie to wystarczy, by uznać tę książkę za PRZEŁOMOWĄ, zwłaszcza, że dotyczy spraw zaledwie spraed ok. 65 lat... (wiele dzieci, które wtedy zginęły wciąż by żyły, a niektórzy świadkowie tych czasów są wciąż wśród nas..).
Uważam tę książkę za ARCYDZIEŁO naszych czasów. I pozostaję pod jej wielkim wrażeniem. Kolejne wnioski - sądzę - jeszcze przede mną... Książkę skończyłam czytać dzisiaj rano. UZNANIE dla Autora i dla poskich wydawców


Dziękuję!