Prochy świętych. Afganistan. Czas wojny Wydawnictwo Andrzej Findeisen AMF Plus Sp. z o. o. 2007
W najcięższym okresie wojny afgańsko – radzieckiej Radek Sikorski, przybrawszy muzułmańskie imię Rahim, przemierza Afganistan od granicy pakistańskiej do położonego w północno – zachodniej części kraju Heratu.
a moim zdaniem "Prochy świętych", to książka co najwyżej dobra. Najbardziej irytujące były momenty, w których Sikorskiemu wydawało się, że jest kimś lepszym (katolik, polak, teologiczny dysputant) niż "prości" afgańczycy. Pojawiało się to m.in. w stwierdzeniach typu "Widocznie Koran się myli", oraz w zdaniach pokroju (tu cytat) "nie osiągnęli jeszcze etapu 'oko za oko, ząb za ząb' - biblijnej koncepcji ograniczającej prawo zemsty" (str.160). brak u Sikorskiego także tak charakterystycznych dla Kapuścińskiego empatii i próby zrozumienia Innego oraz jego kultury, i chociażby z tego powodu nie wytrzymuje on porównania z ZK. Co do poczucia humoru to serwowane dowcipy (poza kilkoma wyjątkami) są raczej pretensjonalne i nieśmieszne - subtelną anglelską ironię widać niestety rzadko. Ale żeby nie było, że tylko marudzę, "Prochy świętych" mają także swoje mocne strony w postaci zgrabnie podanego materiału faktograficznego -czyta się to świetnie i z pewnością przybliża obcy nam przecież świat Azji Środkowej. Generalnie więc, jeżeli miałbym wystawić ocenę w skali PSZ to byłoby to 3,5/5
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
A gdzie jest napisane ze Sikorski = Kapuścinski? Bo ja jakos tego nie widze... poza tym dowcipy to kwestia gustu jednym sie podobają innym nie i trudno na ten temat dyskutowac.
Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.