Tez obstawiam Kube. Bylam tam przez pol roku i jest to niesamowity kraj. Bedac w hotelu nie zobaczysz jednak kubanskiej rzeczywistosci, tylko tyle na ile rzad sobie pozwala. Postaraj sie chodzic mniej turystycznymi sciezkami. W samej Hawanie mozesz dostac sie z jednego konca miasta na drugi za nie wiecej niz 20 pesos lub 1 CUC starym amerykanskim samochodem. Zatrzymujesz go przy ulicy, np. spod Capitolio (albo lepiej calle Neptuno) dojedziesz do calle 23 (tam jest Coppelia-bardzo znana lodziarnia i kino) za 10 pesos. Przelicznik podwojnej waluty jest specyficzny i zajmuje troche czasu przyzwyczajenie sie do tego. 1 CUC to dawny 1 dolar amerykanski (mniej wiecej), ale z oczywistych wzgledow Castro nie chcial uzywac waluty diabla (mnostwo billboardow o embargo wzdluz polnocnego wybrzeza, na wschod od Hawany; i w wielu innych miejscach tlumaczy moj dobor slow). Kubanczycy beda probowac sprzedac Ci bardzo okazyjnie banknot 3 pesos z Che za kilka CUC (zupelnie nieoplacalne, ale faktem jest, ze czasem trudno jest na 3 pesos z Che trafic). Sprobuja czegokolwiek. Zarabiajac okolo 15 CUC na miesiac wcale nie mozna sie temu dziwic. Ale nie mozna sie na wszystko nabrac. Ogolnie jest bezpiecznie. Przy takiej ilosci policjantow, ktorzy wylegitymuja lub ewentualnie zatrzymaja kazdego Kubanczyka, ktory bedzie probowal Cie zagadac, nie mozna sie bac. Poza tym to sa bardzo sympatyczni i otwarci ludzie, ale potrafia byc tez nachalni i wtedy mozna im powiedziec np. 'no me molestes, por favor' (nie przeszkadzaj mi, prosze) i z reguly problem z glowy.
Poza Hawana bylam tez w wiekszosci kubanskich prowincji. Polecam Baracoa w Guantanamo. Piekne wybrzeze, bardzo mala miejscowosc, w poblizu znajdziesz Park Narodowy (Parque Nacional Alejandro de Humboldt) i El Yunque, sa tez wodospady. Wycieczka po parku kosztuje jakies 8 CUC od osoby i mozesz poprosic przewodnika, zeby zaprowadzil Cie do wodospadow (cos pieknego, naprawde - Kolumb uznal Kube za Perle Karaibow nie bez powodu). W miasteczku Baracoa serwuje sie niesamowity sos kokosowy. Sprobuj tiburon en salsa de coco w malej knajpce Paladar Nacional przy calle Jose Marti (jesli dobrze pamietam). Mozesz w miasteczku kupic rowniez tluszcz czekoladowy - pieknie pachnie i mozna go stosowac jako balsam, oraz czekolade produkowana w fabryce nieopodal.
Moglabym pisac bez konca, jesli zdecydujesz sie na wyjazd na Kube i chcialbys czegos sie dowiedziec, bardzo chetnie podziele sie moja wiedza.
Moim marzeniem jest teraz Dominikana

Nie sadze, zeby na Kubie zmiany mialy zajsc jakos szczegolnie szybko. Raul trzyma sie w miare dobrze i cala organizacja rezimu jest imponujaca. Ale im predzej tym lepiej, dla wielu kubanczykow ich kraj jest wiezieniem.