Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Bośnia i Hercegowina/ Decyzje Wysokiego Przedstawiciela ONZ zagrożą federacji?

Bośnia i Hercegowina/ Decyzje Wysokiego Przedstawiciela ONZ zagrożą federacji?

25 październik 2007
A A A
Decyzje Wysokiego Przedstawiciela ONZ Miroslava Lajčáka o zmianie ustawy o Radzie Ministrów Bośni i Hercegowiny oraz regulaminu pracy parlamentu federalnego, spowodowały największy od czasów powstania federacji kryzys polityczny.

Lajčák podjął decyzję o zmianach porządku ustrojowego Bośni i Hercegowiny przed kilkoma dniami. Bezpośrednim powodem jego akcji było fiasko popieranego przez wspólnotę międzynarodową planu unifikacji policji z obydwu podmiotów wchodzących w skład federacji - Bośni i Hercegowiny oraz Republiki Serbskiej. Do 15 października br. Bośniacy i Serbowie nie doszli w tej sprawie do porozumienia. Wówczas, otoczenie Wysokiego Przedstawiciela ONZ wysunęło sugestię, że może on skorzystać z tzw. "uprawnień bońskich", które w 1997 roku dodano do zapisów porozumienia z Dayton. Dzięki nim, Wysoki Przedstawiciel ONZ uzyskał prawo do odwoływania ze stanowisk polityków z obydwu części federacji, których postawa mogłaby utrudniać wdrażanie w kraju procesu pokojowego.

Do tej pory, ustawa normująca pracę federalnego rządu Bośni i Hercegowiny stanowiła, że każda decyzja gabinetu, która nie wymaga potwierdzenia przez parlament federacji, musiała uzyskać poparcie co najmniej dwóch ministerstw, w których zasiadają przedstawiciele trzech narodów tworzących federację - Bośniaków, Serbów oraz Chorwatów. Po zapowiedzianych przez Wysokiego Przedstawiciela ONZ zmianach, decyzje Rady Ministrów podejmowane byłyby za zgodą tylko jednego z trzech bośniackich narodów. Zmiany w regulaminie pracy parlamentu federalnego mają z kolei polegać na tym, iż posłowie będą podejmować decyzję większością głosów, jednak aby były to decyzje ważne, muszą być poparte przez co najmniej 1/3 posłów reprezentujących jeden z dwóch podmiotów tworzących federację bośniacką.

Posunięcia Miroslava Lajčáka wywołały oburzenie bośniackich Serbów, którzy uznali je za próbę osłabienia pozycji Republiki Serbskiej w ramach federacji bośniackiej. Serbowie uważają, że skoro konstytucja federalna głosi, że do ważności podejmowanych przez parlament decyzji potrzebna jest zgoda 1/3 posłów z jednego podmiotu, to zmiany Lajčáka idą w stronę zredukowania zasady głosowania etnicznego. Tym samym, narusza się jeden z fundamentów porozumienia pokojowego z Dayton. Zdaniem Serbów, pomysł Lajčáka faworyzuje stronę bośniacką, której zależy na likwidacji Republiki Serbskiej w Bośni.

Przedstawiciele sprawującego obecnie władzę w Republice Serbskiej w Bośni, Związku Niezależnych Socjaldemokratów (SNS), na którego czele stoi premier Milorad Dodik zagrozili w środę (24.10), że jeżeli Wysoki Przedstawiciel ONZ zrealizuje swoje zmiany, wszyscy serbscy politycy obecni w strukturach federalnych złożą dymisję.

Premier Dodik zapowiedział także, że w przypadku narzucenia zapowiadanych przez Miroslava Lajčáka zmian ustrojowych, rząd bośniackich Serbów przygotuje specjalne akty prawne, które umożliwią na powrót objęcie przez Republikę Serbską zwierzchności nad obszarami władzy, które serbski podmiot przekazał organom federalnym. Oznaczać to może praktyczny rozpad dwupodmiotowej federacji bośniackiej i postawić pod znakiem zapytania porządek ustanowiony w 1995 roku w Dayton.

Do protestów władz w Banjaluce przyłączyła się również opozycyjna Serbska Partia Demokratyczna (SDS) oraz organizacje pozarządowe.

W środę (24.10) do politycznego konfliktu w Bośni włączyli się najwyżsi politycy z Belgradu. Serbski premier Vojislav Koštunica wyraził swoje pełne poparcie dla stanowiska władz Republiki Serbskiej. W wypowiedzi przytaczanej przez belgradzkie media, szef rządu powiedział, że "widzi oczywistą próbę, aby polityką siły i narzucania rozwiązań, w tym samym czasie zburzyć porozumienie z Dayton oraz Rezolucję nr 1244 Rady Bezpieczeństwa ONZ" (potwierdzającą, że Kosowo jest częścią Serbii - przyp. ŁK).

W nocy ze środy na czwartek (24/25.10), z premierem Miloradem Dodikiem rozmawiał również prezydent Serbii Boris Tadić. Serbski lider zapewnił premiera bośniackich Serbów, że Belgrad jednoznacznie popiera zachowanie integralności terytorialnej bośniackiej federacji, opierającej się na pryncypiach ustalonych w ramach porozumienia z Dayton. Zdaniem prezydenta Tadića, wszelkie zmiany ustroju Bośni i Hercegowiny muszą opierać się na konsensusie trzech narodów tworzących federację.

Za utrzymaniem federacji bośniackiej opowiadają się od dłuższego czasu także politycy z Chorwacji- m. in. prezydent tego kraju Stjepan Mesić.

Ocenia się, że ostatni konflikt zamrozi na razie dyskusję o zakończeniu mandatu Kancelarii Wysokiego Przedstawiciela ONZ w Bośni (OHR).

Na podstawie: rts.co.yu, politika.co.yu, b92.net