Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Bruksela powinna zatrzymać destabilizację Bośni

Bruksela powinna zatrzymać destabilizację Bośni

04 listopad 2008
A A A
"UE powinna działać bardziej odpowiedzialnie, aby zahamować postępującą niestabilność w Bośni i Hercegowinie, która w 13 lat po zakończeniu wojny domowej jest nadal głęboko podzielona" - uważa Wyoski Przedstawiciel ONZ w Bośni, Miroslav Lajčak.

W wywiadzie dla agencji REUTERS w poniedziałek (3.11), najwyższy przedstawiciel wspólnoty międzynarodowej w Bośni i Hercegowinie skrytykował coraz częściej pojawiające się w retoryce przywódców politycznych serbskiego podmiotu tworzącego federalną Bośnię - Republiki Serbskiej - głosy dopuszczające możliwość secesji z federacji, której obecny kształt został ustalony w wyniku porozumienia pokojowego w Dayton z 1995 roku, zawartego przez ówczesnych prezydentów Serbii, Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny i kończącego ponad 3-letnią wojnę domową w Bośni. Traktat pokojowy sankcjonował podział postjugosłowiańskiego państwa na dwa podmioty polityczne i administracyjne - bośniacko-chorwacką Federację Bośni i Hercegowiny oraz zamieszkałą przez Serbów Republikę Serbską.

ImageWedług Lajčaka, szczególnie krytycznie należy ocenić wypowiedzi premiera Republiki Serbskiej, Milorada Dodika. Dyplomata uważa, że wypowiedzi przywódcy bośniackich Serbów na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy "dyskwalifikują go go jako przyszłego partnera wspólnoty międzynarodowej, w tym Unii Europejskiej".

Od dłuższego czasu premier Republiki Serbskiej w Bośni grozi, że jeżeli politycy z obydwu części składowych Bośni i Hercegowiny nie osiągną porozumienia co do zasadniczych elementów przyszłości politycznej kraju, stanie na czele "ruchu obywatelskiego protestu" i doprowadzi do opuszczenia przez bośniackich Serbów państwa federalnego. Po jednostronnym ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo w lutym br., Dodik ostrzegł, że w wypadku uznania przez władze federalne w Sarajewie bądź rząd federacji bośniacko-chorwackiej suwerenności dawnego autonomicznego okręgu Jugosławii i Serbii, także Republika Serbska w Bośni rozpocznie proces secesji.

"Dodik obrał niebezpieczny kurs postępowania, który może być niebezpieczny zarówno dla niego samego oraz stanowi polityczne niebezpieczeństwo dla Republiki Serbskiej w Bośni. Jeżeli prezentuje się swoją tożsamość jako zbuntowanego dziecka swojego kraju, a swoim obywatelom mówi się, aby nie kochali swojego państwa i praktycznie podkopuje się sens istnienia tego państwa, do czego wówczas to prowadzi?" - retorycznie pytał Miroslav Lajčak.

Zdaniem przedstawiciela wspólnoty międzynarodowej w Bośni, bośniaccy Serbowie muszą zrozumieć, iż dalsze rozdarcie Bośni i Hercegowiny na dwa nie współpracujące ze sobą organizmy parapaństwowe nie zdaje egzaminu. "Serbowie muszą zrozumieć, że oni też są tym państwem, że państwo nie jest ich wrogiem. Albo będą współpracować dla osiągnięcia postępu, albo razem podążać ku katastrofie" - tłumaczył Lajčak.

Dyplomata poinformował także w wywiadzie, iż gorąco popiera inicjatywę, aby na przyszłotygodniowym szczycie Rady UE ds. Ogólnych i Stosunków Zewnętrznych (GAERC), popularnie zwanym spotkaniem unijnych ministrów spraw zagranicznych zastanowić się nad obecną sytuacją Bosni i Hercegowiny i poszukać dróg wyjścia z marazmu, w którym znalazł się ten bałkański kraj.

Miroslav Lajčak, z pochodzenia Słowak, jest już szóstym szefem Urzędu Wysokiego Przedstawiciela ONZ (OHR) w Bośni od czasu ustanowienia tego organu przez traktat pokojowy z Dayton. Głównym zadaniem urzędu jest czuwanie nad przebiegiem procesu pokojowego w Bośni.

W pisemnym oświadczeniu przekazanym agencjom prasowym, w odpowiedzi na zarzuty Miroslava Lajčaka, premier bośniackich Serbów stwierdził, iż jego rząd nigdy nie próbował podkopywać fundamentów istnienia federalnej Bosni i Hercegowiny, lecz dąży do uczynienia z Bośni funkcjonalnego i nowoczesnego państwa, które będzie szanować istniejące w nim dwa podmioty polityczne oraz prawa wszystkich trzech konstytutywnych narodów BiH - Bośniaków, Serbów oraz Chorwatów.

"Jeżeli ktoś uważa, że uzdrowi sytuację w Bosni poprzez odebranie Republice Serbskiej zagwarantowanych jej w konstytucji praw, jest w wielkim błędzie. Szkoda że Miroslav Lajčak nie wziął pod uwagę, że z Republiki Serbskiej nigdy nie popłynęła żadna, nawet retoryczna akcja, która poddawałaby w wątpliwość lub prowadziła do rozpadu Bośni i Hercegowiny. Wszystko, co mówiliśmy na ten temat, było tylko reakcją na radykalne stanowiska płynące z Federacji BiH czy też Kosowa" - wyjaśnia w piśmie premier Milorad Dodik.

Szef rządu bośniackich Serbów zapewnił również, iż podziela stanowisko Wysokiego Przedstawiciela ONZ, że jedyną szansą na rozwój Bośni i Hercegowiny jest integracja europejska. "Relacje z UE postrzegamy wyłącznie jako relacje partnerskie, i również dla nas droga do integracji europejskiej jest jedynym racjonalnym kierunkiem rozwoju" - precyzuje lider bośniackich Serbów.

Na podstawie: rts.co.yu, rtrs.tv, reuters.com

Na zdjęciu: Wysoki Przedstawiciel ONZ w Bośni Miroslav Lajčak, za: ohr.int