Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Niemcy/ Fala rezygnacji na najwyższym szczeblu

Niemcy/ Fala rezygnacji na najwyższym szczeblu

01 listopad 2005
A A A
Po ogłoszeniu przez przewodniczącego SPD Franza Münteferinga, że nie zamierza on ponownie kandydować na zajmowane stanowisko na podobny krok zdecydowała się Heidemarie Wieczorek-Zeul, wiceprzewodnicząca niemieckiej socjaldemokracji. Również Wolfgang Thierse i Wolfgang Clement nie zamierzają zasiadać we władzach partii. Dla niektórych oznacza to wiekowy przewrót w SPD, z pewnością natomiast wydarzenia te pozostają nie bez wpływu na rozmowy koalicyjne z CDU/CSU.

To, co zapowiadał dotychczasowy przewodniczący, czyli wymiana pokoleń, stała się faktem dokonanym. Zarząd partii podał się do dymisji. Wieczorem odbyły się rozmowy dwóch ewentualnych kandydatów na zwolnione przez Münteferinga stanowisko. Pierwszym z nich jest 56-letni Kurt Beck, prawdopodobnie przyszły premier kraju związkowego Rheinland-Pfalz (jeśli powiedzie mu się w wyborach do Landtagu 26 marca). Jego przeciwnikiem jest 51-letni Matthias Platzeck, obecny premier Brandenburgii.

Dla Münteferinga kwestia jego uczestnictwa w nowym rządzie jako wicekanclerza i ministra pracy jest nadal otwarta. Na pierwszym miejscu stawia zakończenie nagocjacji koalicyjnych. Traktat międzypartyjny musi zostać zatwierdzony podczas konwencji SPD i - jak twierdzi rzecznik - Lars Kühn, wtedy też zostanie mu zaproponowana teka ministra.

Przewodniczący SPD zapoczątkował jednak serię dymisji we własnej partii. Poniedziałek rozpoczął się poszukiwaniem winnego patowej sytuacji. Jednym z efektów tej akcji jest rezygnacja Wieczorek-Zeul, która zapowiada jednak, że nadal zamierza pracować nad tym, aby zintegrować różne frakcje w ramach SPD i przeprowadzić zapowiadane reformy. Zarzuty z szeregów SPD, że to ona jest odpowiedzialna za poważny kryzys, pani minister przyjmuje z wyraźnym zdziwieniem. Utrzymuje, że stanowisko wiceprzewodniczącej zwolniła nie z myślą o Andrei Nahles, która niespodziewanie zwyciężyła w walce w zarządzie partii jako kandydatka na urząd sekretarza generalnego. Miało to być uwarunowane decyzją Münteferinga - według Wieczorek-Zeul to nie rezygnacja zarządu spowodowała kryzys, liczą się tutaj głównie względy polityczne.

Frank-Walter Steinmeier, który występuje jeszcze jako szef urzędu kanclerza i jest przewidziany na stanowisko ministra spraw zagranicznych usiłuje zażegnać zaostrzający się konflikt. Według niego nie powinno się przedstawiać zarzutów i krytykować poszczególnych polityków, a należy raczej zwrócić raczej uwagę na rzeczywistą odnowę w partii.

Natomiast Müntefering w swoim liście do członków SPD przyznał, że oczekiwał takiego rozwiązania, jednak nie myślał, że nastąpi ono już w tej chwili. Mimo to zamierza pomóc w załagodzeniu całej sytuacji.

Niemiecka arena polityczna jest obecnie miejscem niezwykle zaskakujących wydarzeń. Nikt nie spodziewał się tak nagłych zwrotów akcji. We wtorek przewodniczący CSU Edmund Stoiber ogłosił definitywnie, że zrzeka się stanowiska „superministra” gospodarki i technologii - zapowiedział przy tym powrót do Bawarii (na urząd premiera; sprawowany już od 12 lat).

Z krótkiego wyjaśnienia wynika, że przyczyną tej decyzji jest rezygnacja Franza Münteferinga. To zaburzyło „równowagę w SPD”, ponieważ według Stoibera to były już przewodniczący SPD był niezaprzeczalnym autorytetem i motorem wielkiej koalicji. Stoiber mógłby działać tylko w takim rządzie, w którego składzie znalazłby się także Müntefering.

Nieoficjalnym powodem takiej reakcji jest problem z rozdziałem kompetencji i utworzeniem „superministerstwa”. Okazało się bowiem, że rola Stoibera w rodzimej i zagranicznej gospodarce mogłaby być znacznie bardziej ograniczona niż początkowo zapowiadano.

/Spiegel online/