Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Serbia/ Przedwyborcze spory prezydenta i premiera

14 kwiecień 2008
A A A
Prezydent Boris Tadić powiedział w poniedziałek (14.04), że Belgrad powinien szybko podpisać Porozumienie o Stabilizacji i Stowarzyszeniu z Unią Europejską (SAA). Odmiennego zdania jest premier Vojislav Koštunica.

"Wielką ułudą jest twierdzenie, że brak podpisania Porozumienia nie przynosi złych skutków. Niepodpisywanie zmniejsza zainteresowanie zagranicy do inwestowania w Serbii, szczególnie zaś inwestorów z UE" - mówił serbski prezydent w czasie konferencji w Serbskiej Izbie Gospodarczej.

ImageZdaniem Tadića, politycy którzy twierdzą, że Serbia powinna wejść do Unii Europejskiej ale jednocześnie nie jest dla nich ważny termin podpisania Porozumienia o Stabilizacji i Stowarzyszeniu (SAA) nie rozumieją jak ważne dla procesu integracji europejskiej jest trzymanie się terminów i możliwe szybkie podpisywanie dokumentów, które formalnie otwierają drogę do europejskiej przyszłości.

"Szybkość dzięki ktorej osiągnięmy ten pierwszy krok jest ważna jeżeli idzie o termin naszego wejścia do Unii. Zadziwia mnie lekkość w stanowisku niektórych polityków, kiedy mówią o terminie naszego wejścia do UE. Wydaje mi się, że goniący nas czas niewiele dla nich znaczy" - kontynuował Boris Tadić.

Prezydent sądzi, że oprócz dużego znaczenia politycznego i symbolicznego (Serbia to obok Bośni i Hercegowiny jedyne państwo bałkańskie które jeszcze nie podpisało Porozumienia o Stabilizacji i Stowarzyszeniu), formalne otwarcie drogi do integracji europejskiej umożliwi Serbom transfer wiedzy i nowoczesnych technologii, pomoże stworzyć nowe miejsca pracy, zwiększy możliwości eksportu serbskich towarów i zmniejszy deficyt Belgradu w obrotach handlowych z zagranicą.

Tadić uważa, że za zwłoką w podpisywaniu Porozumiania o Stabilizacji i Stowarzyszeniu stoją jedynie "wyborcze, a nie racjonalne powody". "Nie potrzeba nam poszukiwać żadnych nieprzyjaciół ze świata, jak głoszą to idee pojawiające się od czasu do czasu na naszej scenie politycznej. Dlatego zawsze mówię: i Europa i Kosowo, i politycznie, i historycznie i gospodarczo. Tych którzy myślą, że nie można osiągnąć obu celów muszę rozczarować: tylko razem możemy osiągnąć Europę i utrzymać Kosowo" - podsumował serbski lider.

Z kolei serbski premier Vojislav Koštunica uważa, że Unia Europejska jest naturalnym miejscem, do którego powinni zmierzać Serbowie, jednak nie "na kolanach, lecz w ten sam sposób jak pozostałe państwa znajdujące się obecnie w Unii" - powiedział w poniedziałek rano (14.04) w belgradzkiej telewizji B92.

Premier nadal sprzeciwia się podpisywaniu Porozumienia o Stabilizacji i Stowarzyszeniu (SAA) pomiędzy Belgradem a Brukselą, gdyż jak uważa, po poparciu przez UE jednostronnie ogłoszonej niepodległości Kosowa nie jest jasne, w jakim kształcie terytorialnym Unia postrzega Serbię. "To czego się obawiam to nieodpowiedzialność i lekkość, z jaką proponuje się, by Serbia za wszelką cenę podpisała ten dokument" - mówił premier.

Porozumienie o Stabilizacji i Stowarzyszeniu (SAA) będace według unijnych standardów formalnym rozpoczęciem procesu integracji europejskiej danego kraju Belgrad wstępnie parafował w listopadzie 2007 roku. Ostateczne podpisanie SAA zapowiadano na koniec stycznia, lecz odłożono z powodu negatwynej opinii Komisji Europejskiej w sprawie współpracy Serbii z Międzynarodowym Trybunałem ds. Zbrodni Wojennych w b. Jugosławii (ICTY) oraz napięciem wokół Kosowa.

W ubiegłym tygodniu o jak najszybsze podpisanie Porozumienia z Serbią zaapelował Wysoki Przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Javier Solana, co spotkało się z krytyką ugrupowania premiera Vojislava Koštunicy oraz najsilniejszego tej pory stronnictwa opozycyjnego - Serbskiej Partii Radykalnej (SRS) kierowanej przez Tomislava Nikolića. Część serbskich polityków uznała apele Solany za ingerencję w kampanię wyborczą i wewnętrzne sprawy Serbii. Politycy bliscy prezydentowi Tadićowi twierdzą, że do podpisania Porozumienia o Stabilizacji i Stowarzyszeniu (SAA) mogłoby dojść już 28 kwietnia br., choć Bruksela jeszcze nie potwierdziła oficjalnie tego terminu. Według innych źródeł, do podpisanie mogłoby dojść wkrótce po uformowaniu nowego, proeuropejskiego rządu po majowych wyborach.

Szef serbskiego rządu zaprzeczył jednocześnie, by on sam i jego macierzyste ugrupowanie - Demokratyczna Partia Serbii (DSS) skręciło z proeuropejskiej orientacji na pozycje eurosceptyczne. Koštunica przypomniał, że to właśnie za jego premierostwa od 2004 roku Serbia uczyniła największe postępy w integracji europejskiej. Premier uważa, że jego partia nie zamierza prowadzić polityki izolacji Serbii na arenie międzynarodowej, a "żadne państwo nie poinformowało go, że po przedterminowych wyborach, w zależności od ich wyniku, zmieni swój stosunek do Serbii".

Szef rządu nie potwierdził również informacji, że po majowych wyborach jego ugrupowanie zawrze koalicję z nasilniejszą obecnie partią w Serbii - Serbską Partią Radykalną (SRS) Tomislava Nikolića, niechętnie postrzeganą przez Zachód. Koštunica stwierdził jednocześnie, że o koalicjach będzie rozmawiał pow wyborach i nie nie dzieli serbskich ugrupowań politcyznych na "złe i dobre".

Odpowiadając na pytanie, dlaczego Blok Ludowy (wyborcza koalicja Demokratycznej Partii Serbii oraz stronnictwa Nowa Serbia) atakuje w kampanii wyborczej nie opozycyjną do tej pory Serbską Partię Radykalną (SRS), lecz blok wyborczy skupiony wokół Partii Demokratycznej (DS) i ugrupowania G17 Plus, polityk stwierdził, że "w tym przypadku akurat nie opozycja obaliła mój rząd". Partia Demokratyczna (DS) i ugrupowanie G17 Plus to niedawni partnerzy bloku Koštunicy w rządzącej krajem od maja 2007 "wielkiej koalicji".

"Spór wokół Kosowa nie zaczęła Serbska Partia Radykalna (SRS), lecz Partia Demokratyczna (DS) i G17 Plus" - przypomniał premier nawiązując do kryzysu wokół projektu uchwalenia rezolucji parlamentu o Kosowie i stosunkach z UE, której odrzucenie przez DS i G17 Plus doprowadziło do rozpisania przedterminowych wyborów.

Premier wyjaśnił także, iż ostry ton kampanii wyborczej jego bloku odpowiada "powadze sytuacji, w której znajduje się teraz Serbia". Polityk dodał, że powtarzane przez prezydenta Tadića oraz jego macierzystą Partię Demokratyczną (DS) opinie, że nidgy nie uznają secesji Kosowa są tylko sloganem, gdyż za serbskimi Demokratami i partią 617 Plus "nie stoi aktywna i praktyczna polityka na rzecz zachowania naszej południowej prowincji".

"Gdyby DS i G17 Plus zdecydowały się na złożenie skarg do Miedzyanrodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze przeciwko państwom, które uznały secesję Kosowa, to pewnie zdołalibyśmy powstrzymać pewną liczbę krajów przed poparciem dla niepodległości prowincji. Szkoda, że ich polityka polegała tylko na hasłach" - zauważył Vojislav Koštunica.

Według ostatnich sondaży największe szanse na pierwsze miejsce w majowych wyborach parlamentarnych w Serbii ma Serbska Partia Radykalna (SRS), a na drugim miejscu znalazłby się blok skupiony wokół Partii Demokratycznej (DS) i G17 Plus. Poparcie dla koalicji wyborczej premiera Koštunicy oscyluje w sondażach nieco poniżej 10 proc. poparcia.

Na podstawie: rts.co.yu, politika.co.yu, danas.co.yu, b92.net, predsednik.yu