Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Wyroki dla członków władz byłej Jugosławii

Wyroki dla członków władz byłej Jugosławii

27 luty 2009
A A A
Międzynarodowy Trybunał Karny ds. Zbrodni Wojennych w b. Jugosławii (ICTY) skazał w czwartek (26.2) kilku wysokich członków władz Serbii i Jugosławii na kary długoletniego więzienia za kierowanie działaniami militarnymi przeciwko kosowskim Albańczykom w 1999 roku.

Na ławie oskarżonych międzynarodowego sądu zasiedli: Milan Milutinović - prezydent Serbii w latach 1997-2002, Nikola Šainovič - premier Serbii w latach 1993-94 oraz wicepremier Federalnej Republiki Jugosławii w latach 1994-2000, generał Dragoljub Ojdanić - szef Sztabu Generalnego Wojsk Jugosławii w latach 1998 -2000 i minister obrony Jugosławii od lutego do października 2000 roku, Nebojša Pavković - dowódca korpusu Wojsk Jugosławii w Kosowie oraz operujacej tam III Armii Wojsk Jugosławii, a następnie szef Sztabu Generalnego Federalnej Republiki Jugosławii w latach 2000-2001. Kolejnymi oskarżonymi byli bliski współpracownik Pavkovića generał Vladimir Lazarević oraz szef jednostek jugosłowiańskiego MSW w Kosowie Sreten Lukić.

ImageInnymi aktorami procesu byli: szef MSW Serbii w latach 1997-2000 Vlajko Stojilković, który popełnił samobójstwo w Belgradzie w 2002 roku i nigdy nie stanął przed haskim sądem oraz jego zastępca generał Vlastimir Djordjević, który po ujęciu w 2007 roku został zwolniony za kaucją i odpowiada z wolnej stopy na procesie, który ruszył w styczniu br. Proces byłego prezydenta Serbii i Jugosławii Slobodana Miloševiča - głównego oskarżonego w procesie, któremu dodatkowo zarzucano odpowiedzialność za zbrodnie popełnione podczas wojen w Chorwacji i Bośni, został przerwany jego nagłą śmiercią w więzieniu Scheveningen pod Hagą w 2006 roku.

Skład sędziowski, ktoremu przwodniczył sędzia Ian Bonomy orzekł, że pięciu z okarżonych jest winnych uczestnictwa "we wspólnym przedsięwzięciu przestępczym wymierzonym w albańską ludność Kosowa, mającą na celu gwałtowną zmianę struktury etnicznej tego regionu, które miało miejsce od marca 1999 roku".

Wyroki 22 lat pozbawienia wolności otrzymali w związku z tym zarzutem były wiceprmier federalny Nikola Šainovič oraz generałowie Nebojša Pavković i Sreten Lukić. Pierwszego z z oskarżonych haski Trybunał określił jako "wpływowego współpracownika byłego prezydenta Jugosławii Slobodana Miloševića, który chciał zrealizować zamiar przymusowego przesiedlenia populacji Kosowa i zmiany tamtejszej równowagi etnicznej, aby doprowadzić do przejęcia ścisłej kontroli nad prowincją". Z kolei generałowie Pavković i Lukić zostali uznani winnymi "planowania, organizowania i kontroli aktywności jugosłowiańskiego wojska i jednostek MSW w Kosowie, co przyniosło znaczną pomoc w realizacji wspólnego przedsięzwięcia przestępczego".

Kolejni oskarżeni, generałowie Dragoljub Ojdanić i Vladimir Lazarević zostali skazani na kary 15 lat pozbawienia wolności za "pomoc i zachęcanie wojsk i policji federalnej do popełniania zbrodni wojennych".

Trybunał uniewinnił tylko jednego oskarżonego - byłego prezydenta Serbii Milana Milutinovića. W uzasadnieniu stwierdzono, że nie odgrywał on żadnej istotnej roli podczas wojny w Kosowie, a także nie miał wpływu na działania federalnych jednostek obrony i spraw wewnętrznych. W latach 1992 - 2002, podczas istnienia Federalnej Republiki Jugosławii, równolegle funkcjonował jugosłowiański rząd federalny oraz władze republikańskie Serbii i wchodzącej wówczas w skład federacji Czarnogóry. Po objęciu fotela prezydenta Federalnej Republiki Jugosławii przez Slobodana Miloševiča w 1997 roku, rola prezydenta Serbii została praktycznie ograniczona do funkcji czysto protokularnych.

W szczegółowym uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził, iż pięciu oskarżonych miało jasny zamiar usunięcia przemocą ludności albańskiej z terytorium Kosowa i prowadziło "kampanię terroru przeciwko albańskiej ludności prowincji". Oskarżeni mogli także łatwo przewidzieć, że plan te będzie wiązał się z przemocą, zabójstwami, przesiedleniami oraz niszczeniem mienia. Sędziowie tłumaczyli również, że operacja militarna NATO przeciwko ówczesnej Federalnej Republice Jugosławii wiosną 1999 roku nie była przyczyną masowego exodusu ponad 700 tys. kosowskich Albańczyków do sąsiedniej Macedonii, Czarnogóry i Albanii.

"Fakt masowej ucieczki ludności albańskiej z Kosowa wiosną 1999 roku jest niezaprzeczalnym faktem. Powodem tego procesu były działania serbskiego wojska i policji" - podkreślał sędzia Ian Bonomy.

"Belgrad był wiosną 1999 roku najbardziej dotknięty uderzeniami NATO, ale z tego powodu nie zaobserwowano tam masowego exodusu ludności cywilnej" - argumentował Trybunał.

"Pod koniec marca 1999 roku wokół miasta Peć została stworzona atmosfera zagrożenia. Wojsko i policja maltretowały miejscowych Albańczyków, palono ich domy, po czym przewożono autobusami do granicy z Albanią, gdzie mówiono im - idzćie sobie do Albanii albo do Czarnogóry. Nie ma wątpliwości, że siły federalne prowadziły szeroką akcję w rejonie miejscowości Prizren, Suva Reka i Orahovo, paliły i obrzucały granatami domy i wsie oraz niszczyły obiekty sakralne. W wyniku tych działań miejscowa ludność była zmuszona do ucieczki, a pewna liczba kobiet i dzieci które ukrywały się w pobliżu wsi Mala Kruša zostało brutalnie zamordowoanych" - kontynuował sędzia Bonomy.

Najwyżsi serbscy politycy i wojskowi zostali oskarżeni przez Trybunał w Hadze jeszcze podczas trwania operacji wojskowej NATO przeciwko Federalnej Republice Jugosławii wiosną 1999 roku. Do Hagi pierwszy trafił prezydent Slobodan Miloševič, wydany Trybunałowi przez władze w Belgradzie w 2001 roku. Prezydent Milan Milutinović oddał się w ręce Trybunału dobrowolnie, następnego dnia po zakończeniu swojej kadencji na stanowisku prezydenta Serbii w 2002 roku. Dobrowolnie w ręce Trybunału oddali się również kolejni oskarżeni generałowie: Dragoljub Ojdanić w 2002 roku oraz Nebojša Pavković, Vladimir Lazarević i Sreten Lukić w 2005 roku, a były wicepremier federalny Nikola Šainović został aresztowany w 2003 roku. Proces oskarżonych rozpoczął się w 2006 roku. Podczas procesu przesłuchano 118 świadków. Ogłoszony wczoraj wyrok nie jest prawomocny.

Oczekuje się, że jeszcze w piątek (27.2) rejsowym samolotem serbskich linii lotnicznych powróci do Belgradu uniewinniony wczoraj prezydent Serbii Milan Milutinović.

Zarówno serbski rząd jak i opozycja skrytykowały wyrok haskiego Trybunału. Premier Mirko Cvetković stwierdził, że wyroki "są niewspółmiernie wysokie, szczególnie, jeżeli będzie się miało na względzie fakt, że oskarżony przed haskim Trybunałem o zbrodnie przeciwko Serbom były premier Kosowa Ramush Haradinaj zostaje uniewiniony, gdyż sąd nie był w stanie zapewnić bezpieczeństwa świadkom, którym grożono śmiercią". Były premier Kosowa został w ubiegłym roku uniewiniony z zarzutu o kierowanie zbrodniami wobec niealbańskiej ludności Kosowa w latach 1998-99.

Serbski premier dodał, że w związku z wyrokiem będzie oczekiwał wszczęcia postępowania apelacyjnego. "Mimo wszystko, zasadniczo popieramy Trybunał w Hadze, uważamy, że kaźdy zbrodniarz ma swoje imię i nazwisko i powinien odpowiedzieć za swoje czyny" - tłumaczyl Cvetković.

Z kolei Rasim Ljajić minister pracy, zatrudnienia i polityki socjalnej oraz przewodniczący Narodowej Rady ds. Współpracy z Trybunałem w Hadze sądzi, że wczorajszy (26.2) wyrok wpłynie na dalszą niechęć Serbów wobec Międzynarodowego Trybunału Karnego ds. Zbrodni w b. Jugosławii. "Ten wyrok od razu będzie porównywany z wyrokiem uniewinniającym byłego premiera Kosowa".

Wicepremier Serbii i minister spraw wewnętrznych Ivica Dačić, stojący na czele wchodzącej w skład koalicji rządowej Socjalistycznej Partii Serbii (SPS), której członkami kierownictwa byli oskarżeni Milan Milutinović i Nikola Šainović jest zdania, że wyrok pokazał, że od samego początku "działania Trybunału mają charakter ściśle polityczny" i są kolejnym przejawem zrzucania na państwo serbskie kolektywnej winy za zbrodnie popełnione podczas wojen w latach 90.

Z kolei prof. Tibor Varady, ekspert prawny serbskiego zespołu, który przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości (ICJ) będzie prezentował skargę Serbii w sprawie jednostronnego ogłoszenia niepodległości Kosowa sądzi, że czwartkowy (26.2) wyrok będzie dodatkowym argumentem dla strony kosowskiej podczas postępowania przed międzynarodowym sądem arbitrażowym. "Pytanie jest tylko takie, jaki będzie ciężar tych argumentów, skoro Prisztina ogłosiła niepodległość dziesięć lat po tych wydarzeniach. Nie wiem, czy były one dostatecznym powodem do ogłoszenia niepodległości" - sądzi serbski specjalista od prawa międzynarodowego.

Serbscy komentatorzy polityczni podkreślają także fakt, że wyroki ogłoszone w Hadze są dość surowe, szczególnie jeżeli weźmie się pod uwagę fakt, że większość z oskarżonych po obaleniu rządów Slobodana Miloševića jesienią 2000 roku dobrze współpracowała z nowymi, prodemokratyczmi władzami w Belgradzie, a także to, iż oddała sie w ręce Trybunału dobrowolnie.

Całkowicie odmienne reakcje po ogłoszeniu wyroku panowały w Prisztinie. Prezydent Kosowa Fatmir Sejdiu komentując wyrok stwierdził, że "pokazał on prawdziwe oblicze i zamiary reżimu rządzącego wówczas w Belgradzie" w stosunku do mieszkańców Kosowa.

"W Kosowie, Bośni i Chorwacji popełniono straszne zbrodnie. Te zbrodnie i zabojstwa popełnili ludzie, którzy znajdowali się w tym czasie u steru polityki. Nazywamy to zabójstwami z premedytacją. Jest oczywiste, że istnieją osoby, które prowadziły ludobójczą politykę wobec naszego kraju" - wyjaśniał kosowski prezydent.

Zadowolenie z wyroku haskiego Trybunału wyrazili również premier Kosowa Hashim Thaqi oraz szef dyplomacji Skender Hyseni.

Podczas konfliktu serbsko-albańskiego w Kosowie w latach 1998 - 99 po obydwu stronach zginęło kilka tysięcy osób. Do zaostrzenia sytuacji w tym regionie doszło na poczatku 1999 roku po fiasku serbsko-albańskich rokowań pokojowych w Ramboulliet pod Paryżem. Spowodowało to interwencję wojskową NATO, która zakończyła się w czerwcu tego samego roku wycofaniem jugosłowiańskich wojsk i policji z prowincji i ustanowieniem administracji międzynarodowej. Podczas trwania operacji Paktu Północnotatlatyckiego doszło do masowego exodusu albańskich mieszkańców Kosowa do sąsiedniej Albanii, Czarnogóry oraz Macedonii. Od lat pomiędzy zwaśnionymi stronami konfliktu nie ma zgody co do skutków wojny w Kosowie. Albańczycy twierdzą, że ich ówczesna ucieczka z Kosowa spowodowana była serbskimi akcjami odwetowo-pacyfikacyjnymi i czystkami etnicznymi prowadzonymi przez administrację Miloševića. Serbowie stoją na stanowisku, że albańscy mieszkańcy Kosowa uciekali przed skutkami uderzeń lotnicznych NATO lub na polecenie swoich przywódców politycznych.

Na podstawie: rts.rs, tanjug.rs, politika.rs, b.92.net, koha.net, ks-gov.net

Na zdjęciu: były wicepremier Jugosławii Nikola Šainović,  jeden ze skazanych w zakończonym wczoraj procesie w Hadze, za: jamd.com