Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Polska Maciej Konarski: Ukraina nie będzie jednokolorowa (komentarz)

Maciej Konarski: Ukraina nie będzie jednokolorowa (komentarz)

05 październik 2007
A A A

Przyspieszone wybory parlamentarne na Ukrainie prawdopodobnie przywrócą do władzy obóz „Pomarańczowej rewolucji”. Polscy politycy nie mogą jednak zapominać, że znaczna część ukraińskiego społeczeństwa nadal nie życzy sobie zacieśniania związków z Zachodem.

W polskich głosach komentujących wyniki niedzielnych wyborów na Ukrainie można wyczuć pewną ulgę. Wynik partii wywodzących się z obozu „Pomarańczowej rewolucji” okazał się bowiem lepszy od przewidywanego i wielce prawdopodobne, że prozachodni „Pomarańczowi” powrócą wkrótce do władzy. Na świętowanie jest jednak stanowczo za wcześnie, gdyż w drodze Ukrainy na Zachód nie jest to nawet churchillowski „koniec początku”. Nie można bowiem zapominać, że zwycięzcą wyborów pozostaje prorosyjska Partia Regionów Wiktora Janukowycza. Nawet jeżeli wiecznie skłóceni przywódcy „Pomarańczowych” zdołają stworzyć koalicję rządową to „Niebiescy” pozostaną niezwykle silną i wpływową opozycją – zwłaszcza biorąc pod uwagę wsparcie udzielane im przez donieckich oligarchów.

„Zachód powinien wreszcie zaoferować Ukraińcom jakąś realistyczną perspektywę zbliżenia. W końcu prawie połowa z nich poparła siły prozachodnie” pisze publicysta „Rzeczpospolitej”. Racja – ale przecież druga połowa poparła z kolei siły prorosyjskie i jest to czynnik, którego nie można pomijać. Oczywiście można iść na łatwiznę i wyborcach Partii Regionów widzieć jedynie zrusyfikowaną i manipulowaną przez oligarchów tłuszczę. Takie podejście byłoby jednak nie tylko niesprawiedliwe, lecz wręcz politycznie głupie. Prawda jest bowiem taka, że Partia Regionów reprezentuje znaczną cześć ukraińskiego społeczeństwa, ludzi którzy wciąż poczuwają się do pewnej wspólnoty z Rosją, a wobec Zachodu są nieufni czy wręcz wrodzy. Niech więc pamięć o scenach z kijowskiego Majdanu Niepodległości i wyniki ostatnich wyborów nie zamydlą nam oczu. Nie cała Ukraina jest „pomarańczowa” i raczej nigdy się taką nie stanie. Droga tego kraju na Zachód będzie zapewne bardzo długa i kto wie czy jego pełna integracja ze strukturami europejskimi jest w ogóle realna.

Polacy chcąc wesprzeć Ukrainę w jej wysiłkach na rzecz integracji z Zachodem muszą więc uzbroić się w cierpliwość i nastawić na swoistą pracę u podstaw. Zanim przekonamy UE i NATO do tego pomysłu, najpierw muszą przekonać się do niego sami Ukraińcy. Polscy politycy muszą też unikać wrażenia, że popierają tylko jedną ukraińską opcję polityczną i być gotowi na bliską, nie deklarowaną, współpracę z każdym ukraińskim rządem. „Niebiescy” nie są bowiem jedynie rosyjskimi marionetkami, a „Pomarańczowi” - kryształowymi demokratami. Mimo naszego polskiego zamiłowania do czarno-białych schematów warto o tym pamiętać.