Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Wiadomości Europa Polska Marcin Piasecki: Prezydencja 2011 a relacje Polski z ChRL

Marcin Piasecki: Prezydencja 2011 a relacje Polski z ChRL

09 listopad 2010
A A A

Coraz większymi krokami zbliża się jeden z największych sprawdzianów dla Polski w Unii Europejskiej. Prezydencja w Radzie UE dla wielu państw członkowskich okazała się porażką jak w przypadku m.in. Czech, zbyt ambitnej Hiszpanii czy wielkim sukcesem, jak w przypadku Szwecji. Każda prezydencja przechodziła przez jakiś kryzys, czy dla Polski będzie to problem związany z wiarygodnością polityki zagranicznej Unii Europejskiej? W tym miejscu warto przyjrzeć się jak wyglądają relacje Polski z największym partnerem handlowym UE – Chinami.

Stosunki Polski z Chińską Republiką Ludową (ChRL) nawiązane w 1949 roku, podobnie jak stosunki Unii Europejskiej z Pekinem, miały różny wymiar. W okresie ładu dwubiegunowego wraz z rozłamem stosunków chińsko – rosyjskich również  stosunki Chin z PRL uległy nagłemu przerwaniu. Przełomowe były jednak lata osiemdziesiąte, kiedy to nastąpiło znaczne polepszenie relacji polsko – chińskich. Sytuacja zmieniła się ponownie wraz z poparciem przez rząd polski w 1993 r. projektu rezolucji potępiającej łamanie praw człowieka w Chinach oraz samego przywódcy Tybetańczyków - Dalajlamy. Jednak same stosunki nie zostały zerwane, a od 1997 r., głównie dzięki rozwinięciu współpracy gospodarczej, jesteśmy głównym partnerem handlowym Chin w Europie Środkowo - Wschodniej. Rok 2004 i status Polski jako członka UE ugruntował pozycje Polski w relacjach z Chinami czego dowodem było wydanie wspólnego oświadczenia określającego ramy dwustronnych kontaktów.  

Mimo różnego rodzaju oficjalnych umów i porozumień (ostanie: Protokół między Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP a Ministerstwem Kultury ChRL o współpracy kulturalnej na lata 2007-2011, podpisany w maju 2007 roku), stosunki na gruncie politycznym między Chinami a Polską są lekko mówiąc słabo rozwinięte. Biorąc pod uwagę istotny dla Polski dialog na „wysokim szczeblu” brakuje zwłaszcza spotkań przywódców obu państw, podkreślających znaczenie i pozycję Polski w owych dwustronnych relacjach. Należy pamiętać, że ze względu na specyfikę podejścia przedstawicieli rządu chińskiego (wynikającej z tradycji i historii) wizyty szefów państw są niezwykle ważne przede wszystkim pod względem biznesowym, czego przykładem może być Francja i Niemcy. Chiny nie uznają półśrodków w dyplomacji w ogóle, nie mówiąc już o najważniejszych relacjach gospodarczych. Wyrazem czego są coraz to częstsze wizyty w Państwie Środka, kanclerz Merkel i prezydenta Sarkozy’ego kolejno w 2009 i 2010 r. Przypominam, że to te same osoby które wciąż krytykują lub krytykowali Chiny za sposób prowadzenia polityki wewnętrznej (czytaj prawa człowieka). Olimpiada w Pekinie minęła, a stosunki gospodarcze nadal trwają. Patrząc z tej perspektywy wręcz komiczne wydają się próby dotarcia polskich „przedstawicieli” do „cesarza”, jak nazywa zachodnia prasa Hu Jintao.
 
Głównym celem polskiej polityki handlowej wobec Chin jest szybszy wzrost eksportu, wspieranie działań polskich przedsiębiorstw na rynku chińskim oraz promocja gospodarcza naszego kraju. Owe „Partnerskie stosunki przyjaznej współpracy” (od 2004 r.) zwłaszcza w handlu nie wyglądają najlepiej (zresztą jak w całej UE). Głównym problemem jest deficyt handlowy. Eksport z Polski do Chin przekroczył jeden mld euro, import do Polski z Chin ok. jedenastu mld (owy deficyt więc to około dziesięciu mld euro). Biorąc pod uwagę te wszystkie problemy oraz fakt, że Chiny bardzo restrykcyjnie bronią dostępu do swojego rynku nie tylko Polakom, ale także największemu partnerowi handlowemu – Niemcom, trudno jest liczyć na jakąkolwiek poprawę. Wiadomości o wzmocnieniu gospodarczej obecności Polski w Chinach i sukcesie KGHM należy potraktować z przymrużeniem oka.

Mimo wcześniejszych propozycji ze strony rządu polskiego – który przedstawił Chinom plan rozszerzenia eksportu z Polski i współpracy gospodarczej, m.in. w zakresie wspólnej produkcji śmigłowców, współpracy w poszukiwaniu złóż miedzi, eksportu maszyn górniczych, a także produktów rolno-spożywczych – oferta eksportowa Polski jest zbyt słaba w wielu dziedzinach, w tym najbardziej interesujących stronę chińską technologii i surowców. Dlatego priorytetową dziedziną współpracy z Chinami są dla Polski współcześnie nowoczesne technologie. Do perspektywicznych obszarów współpracy należą też m.in. przemysł metalurgiczny, maszynowy i elektro-energetyczny, górnictwo, produkcja samolotów specjalistycznych w Chinach, energetyka.

Kwestią szczególnie trudną w stosunkach polsko – chińskich i unijno – chińskich jest problem łamania praw człowieka w Chinach. Polska prezentuje tu stanowisko Unii, czyli całkowitą dezaprobatę w postępowaniu Chin, czego wyrazem jest m.in. otwarte poparcie Dalajlamy w 2008 r. podczas spotkania z prezydentem Lechem Kaczyńskim w ramach obchodów 25-lecia przyznania Pokojowej Nagrody Nobla Lechowi Wałęsie, czy protest premiera Tuska w związku z igrzyskami.

Ważne jest by Polska w ramach „Strategicznego Partnerstwa” Unii z Chinami, starała się być coraz to ważniejszym partnerem dla samych Chin. Szczególnie jest to istotne ze względu na przyszłe polskie przewodnictwo w Radzie UE w 2011 r. (najważniejsza podczas prezydencji w stosunku do Chin kwestia: energetyki i klimatu), kiedy to Polska będzie miała udział w kształtowaniu polityki zagranicznej Unii. Można powiedzieć, biorąc pod uwagę pozycję Chin i wpływ tego państwa na kraje europejskie, że im lepsze stosunki z Państwem Środka tym mocniejsza pozycja Polski w samej Unii Europejskiej. Należy na koniec zaznaczyć, że mimo rozwoju struktur prowadzenia polityki zagranicznej w samej Unii Europejskiej, dominuje tendencja indywidualistyczna, zwłaszcza jeśli mowa o stosunkach gospodarczych, tzn. każde państwo sobie. Stawia to Polskę w jeszcze trudniejszej pozycji.