Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Europa Polska Sejmowa awantura o "Lizbonę"

Sejmowa awantura o "Lizbonę"

11 lipiec 2008
A A A

Pierwsze czytanie projektu uchwały wzywającej prezydenta Lecha Kaczyńskiego do ratyfikowania Traktatu z Lizbony zdominował wniosek Prawa i Sprawiedliwości o odrzucenie projektu. Wniosek przepadł w głosowaniu, projekt trafił do Komisji Spraw Zagranicznych i Komisji ds. Unii Europejskiej.

zobacz także: Co dalej z Traktatem z Lizbony?

Posłowie debatowali w czwartek (10.07) nad projektem rezolucji, wzywającej prezydenta do "jak najszybszego zakończenia procesu ratyfikacji Traktatu" oraz "czynnego wspierania jego ratyfikacji w pozostałych państwach członkowskich". W tekście, przygotowanym przez prezydium Sejmu, a przedstawionym przez wicemarszałka Stefana Niesiołowskiego (PO), parlamentarzyści powołują się na fakt, iż Traktat został przyjęty zgodną wolą obu izb, o uwzględnienie tej woli prosząc Lecha Kaczyńskiego.

Podkreślając, iż "decyzja dotycząca przyjęcia traktatu jest suwerennym rozstrzygnięciem każdego państwa członkowskiego", autorzy projektu odnoszą się do słów Kaczyńskiego, który kontynuację procedury ratyfikacyjnej uważa za niepotrzebne wywieranie nacisku na Irlandczyków, którzy odrzucili "Lizbonę" w czerwcowym referendum.

Pomysłodawcy uchwały przekonują, że wejście w życie Traktatu Reformującego oznaczać będzie "umocnienie i usprawnienie UE, a także umożliwi jej rozszerzenie i pozwoli na głębszą integrację", co, jak przekonywał Niesiołowski, bezapelacyjnie leży w polskim interesie narodowym.

Przeciwni rezolucji są posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Prezentujący stanowisko klubu Paweł Kowal w ostrych słowach przekonywał, że taki dokument "jest przeciwko interesom Rzeczypospolitej, bo ona zmierza do rezygnacji ze świętej zasady, że przyjmuje się traktaty zgodną wolą wszystkich narodów i państw". Kowal argumentował też, że takie wywieranie wpływu na przedstawiciela władzy wykonawczej, jakim jest głowa państwa, jest niedopuszczalne na gruncie zasady rozdziału i równowagi władz. Zdaniem posła PiS, prezydencki podpis pod Traktatem wpisałby się w falę nacisków na Irlandczyków, zmierzających do wymuszenia zmiany demokratycznie wyrażonej decyzji przez mieszkańców Zielonej Wyspy. Dążenie za wszelką cenę do przyjęcia dokumentu to, zdaniem Kowala, "ośmieszanie Polski". Dlatego też klub PiS złożył do marszałka wniosek o odrzucenie całego tekstu rezolucji. Wniosek późnym wieczorem oceniono negatywnie - za odrzuceniem rezolucji było 143 posłów, przeciw głosowało 270, 1 z parlamentarzystów wstrzymał się od głosu. Prowadzący wówczas obrady marszałek Bronisław Komorowski (PO) zadecydował o przesłaniu projektu do Komisji Spraw Zagranicznych i ds. Unii Europejskiej.

PiS od początku sprzeciwia się apelowi - przedstawiciel partii w Prezydium Sejmu, które projekt przygotowało, podczas głosowania nad tekstem zajął stanowisko negatywne (tekst ostatecznie przegłosowano stosunkiem 3 do 1), o czym przypomniał marszałek Krzystof Putra (PiS) po prezentacji projektu przez Niesiołowskiego.

Odmiennego zdania są pozostałe kluby parlamentarne. Sam Niesiołowski, występując w imieniu Prezydium, nie krył swoich poglądów na temat postawy prezydenta, spór między Kaczyńskim a szefem rządu interpretując nie jako merytoryczny konflikt o Traktat, ale jako walkę "o pewien model naszego udziału w UE". Wicemarszałek kwestionowanie dalszego rozwoju Unii utożsamił z podważaniem prozachodniej orientacji Polski na scenie międzynarodowej.

Występujący w imieniu koalicjanta Platformy - Polskiego Stronnictwa Ludowego - Andrzej Grzyb starał się złagodzić ton dyskusji. Grzyb zapowiedział, że w drugim czytaniu Ludowcy złożą poprawkę zmieniającą nieco tekst - Sejm zamiast "wzywać" będzie do głowy państwa "kierować" apel. "Rozumiem, że istnieje potrzeba, aby ten język polityki był językiem dialogu a nie presji. Dlatego to jedno słowo wydaje się tutaj istotne" - przekonywał poseł PSL.

Lewa strona sali sejmowej w całości popiera prezydialny projekt. Występujący w imieniu Lewicy Tadeusz Iwiński (SLD) nazwał tekst "bardzo grzecznym apelem do pana prezydenta", podkreślając, że konstytucja ogranicza możliwość działania głowy państwa w tym przypadku, zaś Marek Borowski, reprezentujący SdPl - Nową Lewicę i Demokratyczne Koło Poselskie komentując konfuzję, jaką w Europie wywołało oświadczenie Kaczyńskiego o "bezprzedmiotowości" dalszego ratyfikowania "Lizbony", mówił o "wyjatkowym talencie prezydenta do strzelania sobie w stopę".

Za uchwałą zagłosują też posłowie niezrzeszeni, których stanowisko przedstawił Paweł Zalewski.

Pomysł uchwały wywodzi się od przedstawicieli rządzącej koalicji PO-PSL. Dokument ma być reakcją parlamentu na stanowisko zaprezentowane przez Lecha Kaczyńskiego w opublikowanym 1.07 wywiadzie dla "Dziennika" w którym prezydent stwierdza, że wobec irlandzkiego "nie" kontynuacja procedur ratyfikacyjnych Traktatu z Lizbony mija się z celem.

W czwartek (10.07) Traktat zaakceptował siódmy parlament lokalny w Belgii, co oznacza, że Królestwo stało się 22. krajem członkowskim, który dokument ratyfikował.

Na podstawie: rp.pl, gazeta.pl, tvn24.pl