Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Unia Europejska Anna Mróz: Partnerstwo sąsiedzkie - Sąsiedztwo partnerskie. Przestrzeń kultury

Anna Mróz: Partnerstwo sąsiedzkie - Sąsiedztwo partnerskie. Przestrzeń kultury


17 czerwiec 2011
A A A

Ponad tysiąc lat polsko-niemieckiego sąsiedztwa zapisało się w pamiętny sposób w historii obu narodów. Przez wieki były to kontakty niezwykle trudne i napięte. Można stwierdzić, że chyba jeszcze nigdy nie były one tak poprawne, jeśli nie powiedzieć pozytywne i rokujące na przyszłość – choć bez popadania w zbytni entuzjazm. Problemów nie brakuje. Warto jednak spojrzeć na tę relację z tej perspektywy, że dziesięć stuleci wzajemnych relacji to głównie podjazdy i walki międzysąsiedzkie, w tym dwie wojny światowe, z których ostatnia zebrała najkrwawsze i najtragiczniejsze żniwo. Na tle tych tysiąca lat konfliktów okres ostatniego dwudziestolecia podejmowania prób budowania sąsiedzkiego partnerstwa nasuwa skojarzenie ze starcem i niemowlęciem.

Po przełomie

W tym roku mija 20 lat od podpisania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy między Polską a Niemcami. W dokumencie tym poza ogólnymi deklaracjami o zacieśnieniu współpracy Niemcy opowiedziały się również po stronie polskich dążeń do integracji z Europą Zachodnią. Można zatem w nim upatrywać początków polskiej drogi ku Europie. W owym czasie z pewnością jednak nikt nie przypuszczał, że 20. rocznica podpisania tego porozumienia zbiegnie się z momentem przejmowania przez Polskę prezydencji w Unii Europejskiej.

Po przełomie w Polsce i zjednoczeniu Niemiec nastąpiło znaczne ożywienie kontaktów polsko-niemieckich. Z jednej strony wynikało ono z dążenia Polski w kierunku Zachodu i pragnienia znalezienia swojego miejsca w Europie, a z drugiej z upatrywania w Polsce przez stronę niemiecką partnera w polityce wschodniej. Polska po wejściu do Unii Europejskiej i stopniowym wzmacnianiu w niej swej pozycji stała się pomostem łączącym Zachód ze Wschodem. (Dziś już nie ma niemieckiej „Ostpolitik” bez Polski).

Te dwie dekady zarówno w historii Polski, jak i zjednoczonych Niemiec były niewątpliwie latami wielkich zmian. Jedną z dziedzin życia społecznego, które w swojej treści i formie uległy diametralnym przemianom, była kultura. Stała się ona ważnym elementem wymiany doświadczeń obu narodów, została aktywnie włączona w proces budowania relacji sąsiedzkich. Traktat w dużym stopniu uwzględniał również tę dziedzinę. Jednym z aspektów tego porozumienia była właśnie intensyfikacja i rozbudowywanie wymiany kulturalnej pomiędzy oboma krajami. Co z tych założeń pozostało, a co się zmieniło, co będzie zadaniem na przyszłość?

Instytucje współpracy

Wymiernym efektem porozumienia z 1991 r. stało się nasilenie współpracy w ramach instytucji kulturalnych i naukowych już istniejących (np. Wspólnej Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej, Instytutu Polskiego w Berlinie, Niemieckiego Instytutu Polski w Darmsztadzie, partnerstw uniwersyteckich). Kolejnym etapem było otwarcie placówek instytucji niemieckich w Polsce (Instytutu Goethego, Niemieckiej Wymiany Akademickiej) i polskich w Niemczech (Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie), a także powołanie do życia nowych ośrodków współpracy w dziedzinie kultury i nauki (Polsko-Niemieckiej Wymiany Młodzieży, Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej, Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta na Uniwersytecie Wrocławskim, Centrum Informacji o Książce Niemieckiej (od 2008 r. Punktu Informacji o Rynku Książki), a ostatnio Polsko-Niemieckiej Fundacji na rzecz Nauki).

Mobilność

W latach 90. swoje siedziby założyły nad Wisłą fundacje niemieckie działające na rzecz rozwoju społeczeństwa demokratycznego, wspierania rozwoju kadry naukowej i szeroko pojętej współpracy kulturalnej między Polską a Niemcami (wystarczy wymienić Fundację Konrada Adenauera, Friedricha Eberta, czy Heinricha Bölla). Niestety strona polska do dziś nie może się poszczycić podobnymi podmiotami działającymi w Niemczech czy w innych państwach. Wprawdzie nasz kraj przeżywa obecnie dynamiczny rozwój organizacji niezależnych, ale fundacji wspierających np. polskich studentów jest nadal jak na lekarstwo.

Jeśli chodzi natomiast o wspieranie studentów zagranicznych chcących studiować w Polsce (tak jak wspomagają obcokrajowców ww. fundacje), to na tym obszarze jest już prawdziwa pustynia. Wspieranie mobilności studentów pochodzących z innych krajów jest przecież ważną i bardzo efektywną forma promocji własnego kraju zagranicą. Osoba przebywająca na stypendium ma bowiem niepowtarzalną możliwość poznania kultury kraju goszczącego i to w najlepszy sposób, bo „od kuchni”. Jest włączana w życie społeczne poprzez obcowanie z codziennością w danym kraju, załatwianie formalności związanych z pobytem i studiami, a przede wszystkim przez kontakty z rówieśnikami. Ma szansę poznać kraj goszczący od podszewki, zaobserwować rozwiązania – jeśli okażą się lepsze, to być może przenieść je w swój krąg kulturowy. Ma możliwość czerpania inspiracji i inspirowania innych. A takie doświadczenie wymiany pomysłów jest bezcenne dla obu stron.

Polsce tak dalekosiężnej polityki kulturalnej i naukowej jeszcze brakuje. Oczywiście funkcjonują u nas programy wymiany akademickiej, z których polscy studenci i naukowcy mogą korzystać, a co od początku było znakiem naszego zbliżenia do Europy (DAAD, ÖAAD, Erasmus, Stypendium Wyszehradzkie) – są one jednak strukturami zewnętrznymi, niepowstałymi na gruncie polskim. Do Polski napływa coraz więcej wykładowców i studentów z innych krajów – co niewątpliwie jest warte odnotowania – ale póki co nie istnieją polskie podmioty (zwłaszcza o charakterze politycznym) wspierające kształcenie obcokrajowców. W tym aspekcie możemy czerpać z doświadczeń naszych zaodrzańskich sąsiadów. Warto także pamiętać, że niemieckie fundacje odegrały znaczącą rolę w kształtowaniu prawnych i społecznych struktur polskiej demokracji. Może wyzwaniem przyszłości byłoby dzielenie się polskim doświadczeniem bezkrwawej rewolucji i kształtowania struktur państwowych po przełomie z krajami stojącymi u progu przemian.

Kultura jako przestrzeń dialogu

Instytucje wspierające współpracę polsko-niemiecką znalazły zatem w Polsce swoje siedziby nie bez przyczyny. Dobra polityka kulturalna to inwestycja w przyszłość, to budowanie przestrzeni porozumienia. Nie tylko na szczeblu międzynarodowej współpracy instytucjonalnej. Dużo ważniejszą rolę odgrywa tu siła przekazu społecznego. Prawdziwa wymiana doświadczeń, poglądów i wizji ma miejsce tam, gdzie spotykają się nie rządy, ale ludzie.

Polityka jest jedną z najbardziej zmiennych dziedzin życia społecznego, łudzi się ten, kto sądzi, że coś jest w niej dane na stałe. Politycy zmieniają partie i programy polityczne, a społeczeństwo zostaje. Samo musi stawić czoła wyzwaniom codzienności. W okresach wrogości politycznej rządów kultura jest często jedynym środkiem podtrzymywania wzajemnych relacji (Polska i Niemcy są tego doskonałym przykładem). Wydarzenia kulturalne czy wspólne projekty badawcze polskich i niemieckich naukowców pomagały przezwyciężyć niechęć między narodami w okresach największej posuchy stosunków dyplomatycznych.

W tym kontekście można by przywołać artykuł Thomasa Manna Kultur und Politik z 1939 r. Propagował on w nim ideę kultury zaangażowanej w życie społeczne, w kształtowanie demokracji, przestrzeganie praw człowieka – kultury stanowiącej medium dialogu. W owym czasie okazał się jedynie głosem wołającego na puszczy, dziś jednak brzmi aktualnie.

Kurs na Europę

Dziś integracja z Europą i z naszym niemieckim sąsiadem przebiega w miarę spokojnie, choć nie brakuje w niej pól konfliktów. Istnieje jeszcze wiele stereotypów, które trzeba przełamać, i to po obu stronach Odry. Niejednokrotnie jesteśmy świadkami gorzkich słów padających z ust polityków, podsycanych przez prasę resentymentów, wrogości, najgorszych emocji i instynktów, jakie mogą drzemać w człowieku. Można jednak powiedzieć, że ogólnie wypadamy na plus. A nawet, jeśli menisk jeszcze nie jest wypukły, to od paru lat nie jest też wklęsły. Przyczyniło się do tego z pewnością wejście Polski do Unii Europejskiej, co zaowocowało przede wszystkim rozwojem infrastruktury, ale w pewnym sensie – co może nawet ważniejsze – było swego rodzaju psychoterapią wyprowadzającą nas z wieloletnich kompleksów wobec Zachodu (wobec Niemiec w pierwszej kolejności).

Spotkanie Innego

Z procesem otwarcia się Polski na Europę i świat wiąże się również problem spotkania Innego. A w zasadzie jego wtargnięcie do naszego uporządkowanego świata. Świata homogenicznego, który znaliśmy od podszewki, który niczym nas nie zaskakiwał w swej szarości i monolityczności. Ale ten świat już nigdy nie będzie taki sam, nie będzie niósł już ze sobą tego poczucia pewności znajomości reguł nim rządzących. Rzeczywistość wielokulturowych społeczeństw europejskich nastręcza bowiem wielu pytań dotyczących własnej tożsamości, sąsiedztwa, (współ)pracy i wspólnej egzystencji mieszkańców wywodzących się z różnych kręgów kulturowych. Integracja nie powinna jednak polegać na budowaniu jednolitej kultury europejskiej, a na dopuszczeniu do głosu wielości – na wielojęzycznym polilogu. Tylko w tej perspektywie możliwa jest wymiana kapitału kulturowego i rozwijanie jego potencjału. Zygmund Bauman twierdzi, że „współczesny świat jest archipelagiem diaspor” – przed tym nie ma już dzisiaj ucieczki, można się jedynie zgodzić na rozwój.

W Polsce napływ obcokrajowców ogranicza się w dużej mierze do aglomeracji miejskich, które ze swej natury obfitują w różnorodność, proces imigracji natomiast w znacznie mniejszym stopniu dotyka obszarów wiejskich. Niestety mamy już przykłady prób integracji, która się nie powiodła. Mowa o podłomżyńskim obozie dla uchodźców z Czeczeni. W tym wypadku chyba w ogóle nie można mówić o procesie integracji. Społeczność lokalna nie została w żaden sposób przygotowana na przyjęcie uchodźców, pochodzących przecież z nieco innego kręgu kulturowego i praktykujących inną religię. Czeczeni również nie zostali wprowadzeni w polską kulturę. Zabrakło od samego początku świadomości, jak ważna jest komunikacja międzykulturowa i wzajemne poznanie obyczajów obu stron. W skutek tego doszło do ostrego konfliktu i prześladowań na tle rasowym.

W dziedzinie integracji również moglibyśmy czerpać z doświadczeń naszego sąsiada, który zajmuje się już tą kwestią od ponad 40 lat i wypracował strategie komunikacyjno-integracyjne (co nie oznacza, że sam nie zmaga się z szeregiem problemów). Jest to pole działań i współpracy polsko-niemieckiej na przyszłość, nie można jednakże odkładać tego tematu zbyt długo. Z pewnością bowiem problematyka wielokulturowości i integracji w ciągu najbliższych dziesięciu lat zyska w Polsce na znaczeniu, dlatego warto przygotować się już teraz.

Oswajanie obcości

Odbiór społeczny decyzji politycznych dotyczących integracji europejskiej (w tym integracji z konkretnym krajem czy z daną wspólnotą odmienną kulturowo) w dużej mierze zależy od tego, w jaki sposób zostanie przygotowany w społeczeństwie grunt do przyjęcia pewnych informacji. Z pomocą w przełamywaniu stereotypów i cliché, w promowaniu postawy tolerancji, akceptacji i zrozumienia przychodzi kultura. To ona jest tą sferą życia, która może stać się płaszczyzną dialogu opartego na zaufaniu, a nie przemilczenia wypływającego z lęku. Niepokój wynika przede wszystkim z nieznajomości istoty rzeczy, z obcości danego obiektu, który jest nowy i wymaga oswojenia. Tu można wspomnieć lęki polskich rolników przed Niemcami przyjeżdżającymi gromadnie w celu wykupienia naszej ojcowizny. Niemcy – parafrazując Szymborską – nie wszyscy, nawet nie większość wszystkich – ale mniejszość – też obawiali się otwarcia rynku pracy 01.05.2011 r. i zwiększenia się bezrobocia na skutek rzekomej masowej imigracji Polaków. Po obu stronach granicy zadziałał zatem ten sam mechanizm – lęku przed nieznanym i budowanej na niej wrogości. Niestety takie niepokoje społeczne stają się niezwykle podatnym gruntem dla haseł populistycznych i polem do manipulacji, co jest skrzętnie wykorzystywane przez niektóre partie zarówno na niemieckiej scenie politycznej, jak i polskiej. Dlatego tak ważne są akcje informacyjne nie tylko dotyczące aspektów gospodarczych danych przemian, lecz także prezentujące kulturę danej wspólnoty, która się do nas nagle przybliża. Dzięki działaniom w dziedzinie kultury możemy lepiej poznać to, co do tej pory budziło nasze obawy. Jest to też szansa na budowanie pozytywnego wizerunku kraju, przekazywanie pozytywnych emocji i wrażeń, które później zostają przekazane do pamięci zbiorowej. Niemcy, aby przełamywać stereotypy narodowe, organizują kampanie społeczne np. przeciwko wrogości wobec Polaków na terenach przygranicznych, w czasie których prezentują ich mieszkańcom korzyści płynące z osiedlania się tam sąsiadów z prawego brzegu Odry (program Perspektywa). U nas wciąż za mało jest takich inicjatyw. Ta nierównowaga przejawia się również w tym, że Niemcy wciąż wiedzą o wiele mniej o Polakach, niż Polacy o Niemcach. Wynika to m.in. z zaszłości historycznych, mocnej pozycji Niemiec dawniej i dziś, ale też w czasach współczesnych z ogromnych funduszy inwestowanych w promocję kultury niemieckiej zagranicą i wielu inicjatyw kulturalno-społecznych podejmowanych przez organizacje niemieckie. Łączy się to również z popularnością języka niemieckiego w naszym kraju. Niestety polszczyzna nie jest drugim czy trzecim językiem obcym, którym mówią Niemcy. Tu otwiera się szerokie pole działań dla naszego MSZ-u i organizacji pozarządowych. Promocja kultury polskiej i wzmocnienie zainteresowania nią nie tylko w Europie, lecz także na świecie jest jednym z ważniejszych wyzwań.

Wielość w jedności

Przestrzeń kultury jest tą dziedziną życia społecznego, w której możliwe jest nawiązywanie porozumienia ponad granicami i podziałami politycznymi. Kultura jest przestrzenią nie tylko dialogu, lecz także wielogłosu. Jest pomostem łączącym to, co odmienne bez zacierania różnic. Ma to tym większe znaczenie, im więcej punktów zapalnych, problemów i ran – a tych przez tysiąc lat trudnego sąsiedztwa Polski i Niemiec zebrało się sporo. Poznanie kultury sąsiada pozwala nam poczuć się u siebie – u siebie w Europie, na równych prawach i bez kompleksów bloku wschodniego, bez lęku przed obcym, bez lęku przed sąsiadem, bez lęku przed Niemcami.

Zygmunt Bauman w dokumencie „Miłość, Europa, Świat Zygmunta Baumana” cz. 2 „Europa” nagranym w związku z Europejskim Kongresem Kultury, który odbędzie się 08-11.09.2011 r. we Wrocławiu w ramach kalendarza polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, wyraził niezwykle optymistyczny pogląd: „Europa jest dobra w rozwijaniu umiejętności życia w towarzystwie diaspor, społeczności odmiennej od naszej”. Pytaniem otwartym pozostaje, czy następne tysiąc lat upłynie pod znakiem sąsiedztwa partnerskiego.

* Autorka jest doktorantką na Uniwersytecie Warszawskim. Była m.in. stypendystką Konrad Adenauer Stiftung w Berlinie. Mieszka w Warszawie.