|
Arabia Saudyjska jest światowym liderem produkcji ropy, zaś jej złoża gazu są jednymi z największych na świecie. Rosnąca gwałtownie gospodarka będzie potrzebowała zwiększenia dostaw energii i nowych jej źródeł. Saudyjczycy mogą produkować energię z gazu, ale również zdecydować się na energię nuklearną. Saudyjska pogoń za atomem jest determinowana nie tylko wzgledami ekonomicznymi, ale również sytuacją w regionie. REKLAMA
Gospodarka Saudyjska gospodarka, w ciągu najbliższych dekad, będzie gospodarka o wzrastającym zapotrzebowaniu na energie elektryczną. Obecnie państwo to wytwarza 55 gigawatów(GW) energii elektrycznej. W ciągu najbliższych dwóch dekad szacuje się, że saudyjski PKB będzie rósł średnio 3,5 procent rocznie co z kolei spowoduje wzrost zapotrzebowania na energię na poziomie 4,4 procenta rocznie. Już w 2030, czyli w ciągu niespełna 20 lat, Saudyjczycy będą zużywać prawie dwa razy więcej energii, czyli około 102 GW. Warto przyjrzeć się strukturze zużycia energii w monarchii. 53 procent zużywają konsumenci indywidualni, kolejne 20 procent jest wykorzystywane przez przemysł – reszta służy odsalaniu wody morskiej. Warto zaznaczyć, ze w planowanym przyroście 24 gigawatów aż 15 będzie służyło temu właśnie celowi. Do produkcji energii wykorzystywana jest ropa i gaz – w proporcji odpowiednio 50,9 i 49,1 procent. Kraj ma duży potencjał w postaci źródeł energii odnawialnej. Chodzi o energię słoneczną i pozyskiwaną ze siły wiatru. Rijad nie posiada jednak strategii, ani planów jej przyszłego rozwoju i wykorzystywania.  źródło: P. Tynan, J. Stephenson, Nuclear Power in Saudi Arabia, Egypt, and Turkey how cost effective? Rijad od początku dekady próbuje zmienić strukturę źródeł energii. Nacisk położono na gaz. Rezerwy gazu są na czwartym miejscu na świecie. Szacuje się je na 6,2 bilionów m3. Saudyjczycy wydobywają zaledwie 75 miliardów m3. Cały gaz jest zużywany w kraju. Kiedy ceny ropy na światowych rynkach idą górę – koszty produkcji energii z tego surowca również. Dużo korzystniej jest więc sprzedawać ropę na zagranicznych rynkach. Mając to na uwadze Saudyjczycy przestawiają produkcje na gazową. Wiąże się to z modernizacją istniejących elektrowni, w taki sposób, aby mogły zarówno być napędzane ropą jak i gazem. Obecnie wszystkie budowane elektrownie posiadają możliwość przełączania się pomiędzy tymi źródłami energii. Kolejną przyczyną takiego podejścia jest ograniczenie możliwości przesyłu gazu za granicę. Saudyjczycy musieliby zainwestować duże pieniądze w budowę gazociągów. To nie wszystko – należałoby również uzyskać zgodę państw, przez których terytorium te gazociągi miały by przechodzić. Ewentualnie można by go transportować droga morską, ale tutaj również występują braki w infrastrukturze. Gaz w Arabii Saudyjskiej jest około 10 razy tańszy niż np. w Europie Zachodniej, Ameryce Północnej i Azji Wschodniej. Jednak jest jeszcze stosunkowo za tani na tych rynkach, aby opłacało się inwestować w infrastrukturę przesyłową. Rząd saudyjski kalkuluje racjonalnie – zyski ze sprzedaży gazu musiałyby być na tyle wysokie, aby pokryć koszty budowy elektrowni jądrowych. Te z kolei zastąpiłyby elektrownie gazowe. I polityka?
Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla energii nuklearnej? Powody są bardziej polityczne niż ekonomiczne. Charakterystyczna jest obawa przed dominacją Teheranu. Irański program atomowy jest postrzegany w Rijadzie jako zagrożenie dla Arabii Saudyjskiej i szerzej dla równowagi w regionie. Pomimo zapewnień Teheranu o cywilnym charakterze swojego programu atomowego - ani Rijad, ani stolice państw zachodnich temu nie dowierzają. Iran nie ukrywa swoich mocarstwowych ambicji w regionie, czego jednym z najznamienitszych przejawów jest właśnie program nuklearny. Narusza to pozycję Arabii Saudyjskiej, najważniejszego obok Izraela amerykańskiego sojusznika w regionie. Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła już serię sankcji na Islamską Republikę. Wojna w Iraku z 2003 roku spowodowała naruszenie równowagi w regionie. Irak pod rządami Saddama Husajna był najbardziej wrogim rządem w regionie wobec Iranu. Sytuacja ta sprawiała, że Teheran i Bagdad wzajemnie się szachowały. Wojna w Iraku zachwiała tą równowagą. Szyici, którzy stanowią większość w Iraku, teraz współrządzą krajem. Co za tym idzie mają względnie dobre stosunki z szyickim Iranem. Królestwo pomimo swojej wielkości i bogactwa odczuwa silne obawy o swoje bezpieczeństwo. Główne ośrodki miejskie, poza stolicą, koncentrują się w pasie u wybrzeży Morza Czerwonego i Zatoki Perskiej. Wspominane wcześniej odsalanie wody morskiej jest gałęzią strategiczną saudyjskiej gospodarki. Aż 70 procent wody pitnej jest uzyskiwane w ten sposób. Ewentualny nagły atak na te niezwykle ważne instalacje mógłby doprowadzić w ciągu kilku dni do katastrofy humanitarnej. Co więcej pomimo rozległości terytorium - armia saudyjska praktycznie nie ma możliwości odwrotu. Infrastruktura w głębi kraju jest nierozwinięta, a tereny te są praktycznie niezamieszkane. Charakterystyczny jest brak całościowej strategii bezpieczeństwa narodowego. Dla nas ważne jest , że Rijad nie odnosi się w żaden sposób do broni atomowej jako komponentu swojej strategii. W przeszłości Arabia Saudyjska poczyniła pewne kroki w celu pozyskania nośników broni jądrowej. W latach osiemdziesiątych Rijad miał zakupić u Chińczyków kilkadziesiąt rakiet CSS 2. To rakiety średniego zasięgu, które mogłyby dosięgnąć Teheranu. Cała operacja była owiana tajemnicą, sprawa zaszkodziła stosunkom z Waszyngtonem. Rijad próbował też zagwarantować sobie nuklearny parasol ze strony Pakistanu. W zamian za korzystne kontrakty na ropę doszło do nieformalnej umowy, której podstawowym założeniem była pakistańska gwarancja zaatakowania Teheranu w razie irańskiej agresji na Arabię Saudyjską. Wyrazem tego porozumienia była wizytacja, która wywołała falę spekulacji, ministra obrony Arabii Saudyjskiej w 1999 roku w pakistańskich fabrykach rakiet i instalacjach nuklearnych. Warto zaznaczyć, że Rijad jest stroną Traktatu o Nieproliferacji Broni Jądrowej. Sprawia to, że próba budowy bomby atomowej doprowadzi do silnego nacisku opinii międzynarodowej na Saudyjczyków. Ocenia się, że Saudyjczycy byliby zadowoleni nawet z małego programu nuklearnego, niekoniecznie z broni. Z takiego jednak, który w oczach adwersarzy mógłby być w stanie tą broń wyprodukować. Celem saudyjskiego programu byłoby odstraszanie. Wątpliwe jest jakiekolwiek agresywne użycie – dynastia Saudyjska panuje od kilkudziesięcioleci i od czasu uregulowania sporów granicznych nigdy nie prowadziła agresywnej polityki. Współpraca z Zachodem Waszyngton w 2008 roku zdecydował się na ucieczkę do przodu. Amerykanie pomogą Saudyjczykom w tworzeniu cywilnego programu atomowego, jednak pod kontrola międzynarodową. W tym samym roku Rijad osiągnął porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie współpracy na polu energetyki jądrowej. Waszyngton zobowiązał się pomóc w szkoleniu saudyjskich naukowców i w tworzeniu od podstaw cywilnego programu atomowego. Współpraca ma odbywać się pod auspicjami IAEA i zgodnie z wytycznymi organizacji. Arabia Saudyjska w zamian zagwarantowała, że program będzie pokojowy – co zapewnić mają inspekcje IAEA. Dołączyła również do dwóch amerykańskich inicjatyw. Pierwszą z nich jest Proliferation Security Initiative, która powstałą z inspiracji Stanów Zjednoczonych w 2003 roku i zajmuje się zwalczaniem przemytu broni masowego rażenia. Drugą jest Global Initiative to Combat Nuclear Terrorism. Została ona zapoczątkowana przez administrację Busha i ma na celu uniemożliwienie terrorystom dostępu do broni nuklearnej. Rijad jest przedstawiany jako stolica, z którą można współpracować, nie boi się międzynarodowych inspekcji, która nie ukrywa swojego programu atomowego. Stanowi to kontrast wobec Teheranu. Porozumienie amerykańsko-saudyjskie ma jeszcze jeden wymiar – jest modelem dla przyszłej współpracy w państwach regionu. Saudyjczycy zapowiadają, że chcą uruchomienia wspólnego, cywilnego programu atomowego, razem z innymi państwami Rady Współpracy Państw Zatoki. W kwietniu 2010 roku Saudyjczycy zadecydowali o budowie miasteczka nuklearnego na przedmieściach swojej stolicy. Amerykańscy i francuscy inwestorzy są zainteresowani współpracą. Szczegóły tych planów na razie nie są znane. Należy spodziewać się ich w ciągu najbliższych miesięcy. Podsumowując, atom wygrywa z gazem. Gospodarka przegrywa z obawami o bezpieczeństwo. Koszty ekonomiczne tej decyzji zależeć będą jednak od cen na światowych rynkach paliw. Jeżeli utrzymają się na wysokim poziomie - wydaje się, że Saudyjczycy korzystając z pozycji światowego lidera w tym sektorze będą mogli sfinansować swój program nuklearny bez większego wysiłku. Koszty polityczne to cywilny charakter programu i odsunięcie w przewidywalnym terminie możliwości zdobycia broni. Na podstawie: http://www.mei.edu/Portals/0/Publications/nuclear-weapons-saudi-strategy.pdf http://www.icnnd.org/research/Kadry_Civil_Middle_East.pdf http://www.npec-web.org/files/Dalberg-Middle%20East-carbon.pdf http://www.globalsecuritynewswire.org/gsn/nw_20090824_8120.php |