Bałkańskie perspektywy 2011
Mijający rok był dla całego regionu w pewien sposób przełomowy. Seria wzajemnych przeprosin i uznania win za zbrodnie wojenne, świadczy o dużym ociepleniu stosunków pomiędzy poszczególnymi składowymi dawnej Jugosławii. Jednocześnie droga do całkowitej normalizacji wydaje się w dalszym ciągu bardzo daleka.
Serbia na drodze do UE
Po 20 latach, które minęły od masakry w Vukovarze, Chorwaci doczekali się przeprosin od serbskiego prezydenta. Z pewnością ten gest będzie służył poprawie wzajemnych stosunków.
Dla Serbów najważniejsza jednak jest integracja z Unią Europejską, która ma przynieść poprawę nie najlepszej sytuacji gospodarczej w tym kraju. W tym roku państwa europejskiej zaaprobowały serbską kandydaturę, a Węgrzy, którzy od stycznia 2011 obejmą przewodnictwo w Unii, nawet zaoferowali im pomoc w jak najszybszym wejściu do europejskiej wspólnoty. Premier Mirko Cvetkovic stwierdził, że Serbia już styczniu zamierza odpowiedzieć na 2 483 pytania, otrzymane od komisarza Unii, żeby jak najszybciej określić datę rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych. Jest to bardzo ambitny, aczkolwiek wykonalny plan.
Sporym problemem, który spędza sen z powiek wszystkich Serbów pozostaje Kosovo. Po nieprzychylnym dla nich wyroku Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, serbskie władze zapowiadają, że nie zgodzą się na jednostronne odłączenie się tego regionu od państwa. Sytuacja jest o tyle trudna, że nawet kilka państw wewnątrz Unii deklaruje wsparcie dla Serbów, co nie sprzyja rozwiązaniu konfliktu. Będzie to na pewno wiodący temat w polityce wewnętrznej kraju, niezmiennie już od kilku lat. Pozostaje też sprawa Ratko Mladicia, który jak dotąd nie został pojmany i ciężko powiedzieć, czy to w ogóle nastąpi. W Serbii przez niektórych jest on traktowany jak bohater narodowy i nawet olbrzymie nagrody za jego głowę, nie pomagają w schwytaniu tego człowieka. Może to utrudnić wstąpienie do Unii Europejskiej, ale nie sądzę, że całkowicie zablokuje serbskie starania.
Bałkański lider?
Chorwacja jest zdecydowanie najbliżej członkostwa w Unii Europejskiej, ze wszystkich krajów z półwyspu bałkańskiego. Po bardzo ciężkim dla nich referendum w Słowenii, w końcu udało się ustalić granicę między tymi państwami, co pozwoliło na kolejne postępy w negocjacjach. Być może już w roku 2011 Chorwaci dołączą do struktur europejskich. Byłby to na pewno bardzo duży krok w celu integracji całych Bałkanów z Unią, a zarazem pozwoliłby na dalszy rozwój gospodarki chorwackiej, która po kilku bardzo dobrych latach, teraz nie notuje już tak dużego wzrostu.
Władze kraju zdecydowały się na bardzo ciekawy krok, mianowicie otworzyły się na turystów z Chin, umożliwiając im wjazd do Chorwacji bez posiadania wizy. Podobnie sprawa ma się z obywatelami państwa arabskich: Omanu, Kuwejtu czy Kataru. Jak widać ten piękny a zarazem pełen turystycznych atrakcji kraj, stawia na egzotycznych przybyszów ufając, iż zostawią oni sporo pieniędzy w chorwackich kurortach. Moim zdaniem to bardzo dobry pomysł, który z pewnością przyniesie spore zyski zarówno tym, którzy żyją z turystyki, jak i całemu krajowi.
W dalszym ciągu spore kontrowersje wzbudza kolejny uczestnik bałkańskich konfliktów Ante Govina, który czeka na swój proces w Międzynarodowym Trybunale Karnym ds. byłej Jugosławii. On także cieszy się olbrzymim poparciem mieszkańców swojego kraju. Różnica między nim a Mladiciem jest jednak tak, że został on schwytany w Hiszpanii i kraj nie jest już podejrzewany o ukrywanie swojego bohatera.
Spokój w Lublanie
Słowenia jako jedyny kraj z Bałkanów jest członkiem Unii Europejskiej jak i NATO, co gwarantuje jej bardzo dobrą pozycję w regionie. Jest też najbardziej rozwinięta gospodarczo z pośród państw byłej Jugosławii i mimo osłabienia wzrostu PKB, jej sytuacja w dalszym ciągu jest dobra. Tak powinno też być w 2011, gdyż Słowenia posiada bardzo stabilną gospodarkę, jest członkiem strefy EURO, tradycyjnie czerpie duże zyski z przemysłu oraz turystyki.
Po referendum dotyczącym granic z Chorwacją, nastąpiła normalizacja stosunków pomiędzy tymi państwami, co wpisuje się w ogólne tendencję pojednania na Bałkanach.
Można śmiało powiedzieć, że to najspokojniejsze miejsce na tak zwanym miękkim podbrzuszu Europy i w niedalekiej przyszłości nie powinno się to zmienić.
Macedońskich problemów ciąg dalszy
Była Jugosłowiańska Republika Macedonii czy też po prostu Macedonia, jak większość krajów regionu stara się o przyjęcie do Unii Europejskiej i NATO. Niestety jeśli chodzi o przyjęcie do wspólnot europejskich prognozy nie są najlepsze. Mówi się nawet, że do roku 2020 państwo to nie ma co nawet marzyć o członkostwie w UE. W dalszym ciągu na przeszkodzie stoi bardzo słabo rozwinięta gospodarka i duże bezrobocie. Nie zanosi się, że sytuacja diametralnie się zmieni i kolejny rząd będzie musiał sobie radzić w tych trudnych warunkach. Aktualny pozostaje wciąż spór o nazwę z Grecją, która rości sobie prawo do nazywania tak swojej historycznej krainy, jednak bardzo zła sytuacja ekonomiczna tego państwa sprawia, że w roku 2011 greccy politycy będą mieli sporo innych problemów i być może pojawi się szansa na zażegnanie konfliktu, chociaż znając zaciętość południowców uważam, iż może to być złudna nadzieja.
Spowolnienie albańskiej gospodarki
Będąca jednym z najuboższych krajów w Europie Albania, podczas kryzysu stała się jeszcze biedniejsza. Pomimo, że od niedawna dopiero otwarta została na inwestycje zagraniczne i wolny rynek, to ogólnoświatowy kryzys spowodował, że gospodarka albańska uległa znacznemu spowolnieniu. Stara się o członkostwo w Unii Europejskiej, jednak pomimo tego, że zdecydowana większość społeczeństwa popiera albańska kandydaturę, to ich szanse w najbliższych latach wydają się zerowe. W 2011 roku zapewne rząd skupi się na poprawie sytuacji gospodarczej, a także na rozwój szkolnictwa, biorąc pod uwagę duży stopień analfabetyzmu. Moim zdaniem mają spore szanse, żeby w końcu wygrzebać się z dołka, są wszakże jednym z najmłodszych i najdłużej żyjących społeczeństw w Europie, co z pewnością sprzyja rozwojowi.
Sporym sukcesem wydawało się przyjęcie do struktur NATO, jednak nie uważam, żeby w przyszłym roku Albania odniosła z tego faktu jakieś profity.
Wciąż niejasna sytuacja
Pomimo wyroku Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, sytuacja Kosova na arenie międzynarodowej w dalszym ciągu pozostaje bardzo trudna. Ostry sprzeciw Serbii a także Rosji, oraz nie uznanie kraju przez kilka państw Unii Europejskich powoduje, że ciężko stwierdzić jak będzie wyglądała przyszłość tego regionu. W lutym 2011 odbędą się wybory do kosowskiego parlamentu. Prawdopodobnie dopiero wtedy rozpoczną się rozmowy z Serbia, na które bardzo naciska Unia. Niestety łatwo można się domyślić, że nie przyniosą one przez najbliższych kilka lat żadnego efektu, co spowoduje dalsze zawieszenie sytuacji Kosova.
Uznanie tego państwa mogłoby spowodować niebezpieczny, międzynarodowy precedens, czego obawia się kilka krajów i co niestety nie wróży Kosowianom najlepiej.



Słowenia pod rządami Roberta Goloba – próba bilansu
Brytyjska Partia Pracy według Keira Starmera
Ideologia południowoafrykańskich Bojowników o Wolność Ekonomiczną
Przewodnik po chorwackim liberalizmie