|
Członkostwo Turcji w Unii Europejskiej może pozytywnie wpłynąć na przemiany na Bliskim Wschodzie. Z racji swojego położenia geopolitycznego kraj ten ma szansę pełnić niezwykle istotną rolę w systemie europejskiego bezpieczeństwa energetycznego, licząca 72 miliony obywateli Turcja, z powierzchnią sięgającą ponad 780 tysięcy kilometrów kwadratowych (wszystkie 27 państw UE mają razem tylko niewiele ponad 5 razy tyle) stanowi niewątpliwie wspaniały rynek zbytu na towary i usługi obecnych krajów członkowskich. REKLAMA
Strona 1 z 4 Stabilizacja sytuacji w regionie
Członkostwo Turcji w Unii Europejskiej może pozytywnie wpłynąć na przemiany na Bliskim Wschodzie. Unia Europejska od dawna podkreśla, że region ten jest dla niej – również ze względów gospodarczych – bardzo ważny. Bardzo wyczekiwany jest także sukces polityczny w ramach wspólnej polityki zagranicznej, który to angaż Turcji i jej późniejsze zaangażowanie w tym regionie mógłby bardzo ułatwić.
Turcja może być łącznikiem między UE i państwami muzułmańskimi. Jest to szansa na otwarcie nowego etapu i danie impulsu do bardziej śmiałych działań geopolitycznych. Stwarza nadzieję na dialog pomiędzy cywilizacjami, prowadzący do ich zbliżenia. Stanowi również szansę do lepszego zrozumienia licznych mniejszości muzułmańskich, zamieszkujących kraje Europy zachodniej.
Model władzy funkcjonujący we współczesnej Turcji pokaże, czy możliwy w państwie muzułmańskim, o bardzo odmiennej od europejskiej kulturze, jest system demokratyczny oparty na rządach prawa. W zglobalizowanym świecie Unia Europejska nie może nie prowadzić globalnej polityki, co często jest jednak utrudnione w związku z odmienną kulturą polityczną, obyczajowością i niezrozumieniem drugiej strony. W bogatych krajach zatoki Perskiej, Arabia Saudyjska jest bardzo tradycyjną monarchią absolutną, z prawem opartym na szariacie. Wśród stosowanych kar istnieją chłosta i tortury, a karą za odejście od islamu może być śmierć poprzez ścięcie arabskim mieczem. Iran jest konserwatywną republiką teokratyczną, gdzie właściwą władzę sprawują właściwie kolejni ajatollahowie. Bardziej otwartą monarchię konstytucyjną zaobserwować możemy w Jordanii, ale zarówno tam jak i w republikańskim Egipcie lub Syrii możemy mówić o państwach autorytarnych i bardzo dalekich od europejskich standardów przestrzegania praw człowieka. Na tym tle, Turcja jawi się niewątpliwie jako kraj zarówno politycznie, ale także pod względem obowiązujących standardów prawnych, obyczajów i mentalności obywateli (głównie w miastach) bliższy Europie. To w jakim kierunku podążać będą inne państwa regionu zależy w dużej mierze od wyniku eksperymentu tureckiego.
Turcja, ciągle bardziej orientalne niż europejskie państwo, mogłoby stanowić pomost między chrześcijańską Europą i muzułmańską Azją oraz powoli łączyć umiarkowany Islam z demokracją. Zapytany o możliwość tureckiej akcesji Stuart Eizenstat powiedział, że „jeśli Unia Europejska chce wpływać na kształt świata muzułmańskiego w bardziej laicki i demokratyczny sposób, to jest to sposób najlepszy”[1]. Zachód przypisuje Turcji odegranie roli dobrego przykładu i udowodnienia, że możliwa jest asymilacja Islamu w kulturze Zachodu.
Turcja ma ambicję odgrywać wielką rolę polityczną w regionie, dlatego prowadzi bardzo aktywną politykę bliskowschodnią. Poniżej, autor pracy przedstawia ostatnie przykłady zaangażowania władz tureckich.
Ważną wizytę szef tureckiego rządu Recep Tayyip Erdogan odbył na początku obecnego roku, przybywając do najważniejszych państw arabskich w związku z konfliktem w Strefie Gazy. Odwiedził: Syrię, Jordanię, Egipt i Arabię Saudyjską. Przedstawiciele premiera mieli okazję spotkać się z Khaledem Mashaalem, przebywającym na wygnaniu liderem Hamasu, a sam premier przebywając w Jordanii rozmawiał również z prezydentem Palestyny Mahmoudem Abbasem. Erdogan twierdził, że konieczne dla rozwiązania konfliktu jest w pierwszej kolejności doprowadzenie do rozejmu pomiędzy Izraelem i Hamasem, a następnie wprowadzenie międzynarodowego mechanizmu, pozwalającego na otwarcie przejść granicznych między zwaśnionymi stronami. Dopiero wtedy, miałyby zostać podjęte wysiłki zmierzające do usunięcia nieporozumień pomiędzy pozostawiającymi w konflikcie organizacjami palestyńskimi, Hamasem i Fatahem. Mimo jednoznacznego potępienia Izraela przez władze tureckie, Turcja zaoferowała, nie po raz pierwszy rolę mediatora w konflikcie palestyńskim. Co prawda od czasów przejęcia władzy przez AKP relacje Turcji z Izraelem bardzo się ochłodziły, to jednak Turcja pozostaje jednym z niewielu państw arabskich utrzymujących stosunki dyplomatyczne z Tel Awiwem.
Ankara wielokrotnie wyrażała gotowość prowadzenia mediacji pomiędzy Izraelem i Syrią, dotyczącą głównie regulacji statusu wzgórz Golan i wznowienia stosunków dyplomatycznych pomiędzy oboma krajami. W grudniu 2008 roku przerwała ją co prawda w proteście przeciwko izraelskiej okupacji wzgórz Golan, jednak bogate doświadczenia z przeszłości w tym zakresie mogą niewątpliwie przynieść wiele korzyści. Prezydent Syrii Baszar Assad powiedział, że negocjacje prowadzone w zeszłym roku (odbyły się tzw. cztery rundy) były o krok od pozytywnego zakończenia[2].
Turcja również gotowa jest prowadzić mediację pomiędzy Iranem i Stanami Zjednoczonymi. Ankara posiadając dobre stosunki z oboma krajami gotowa była pośredniczyć na drodze do poprawy wrogich obecnie stosunków pomiędzy tymi krajami. Minister spraw zagranicznych Turcji - Ali Babacan powiedział: „Możemy mieć wkład w polepszenie stosunków między Iranem i USA i wierzymy, że poszukiwanie dialogu przyniesie konkretne rezultaty”. Administracja Baracka Obamy bardzo namawiała Turcję do pomocy w ociepleniu relacji, jednak prezydent Iranu Muhamad Ahmadinedżad 11 marca nie wyraził woli odnowienia, zerwanych 30 lat wcześniej rozmów ze Stanami Zjednoczonymi[3].
Umacnia się strategiczne partnerstwo pomiędzy Turcją i Stanami Zjednoczonymi. W dniach 6-7 marca 2009 roku roboczą wizytę w Ankarze odbyła amerykańska sekretarz stanu Hilary Clinton. Oprócz mniej istotnych deklaracji, Turcja zgodziła się m.in. udostępnić swoje terytorium dla wycofujących się z Iraku amerykańskich wojsk. W obliczu prowadzonej wspólnie walki z terroryzmem (ważne dla jej losów było uznanie przez USA, organizacji PKK za organizację terrorystyczną) obiecano sobie również wsparcie wywiadowcze. Prezydent Obama na szczycie Unii Europejskiej w Pradze 5 kwietnia 2009 roku wypowiedział się pozytywnie o członkostwie Turcji. Dzień później, podczas wizyty w Turcji, prezydent Stanów Zjednoczonych zdecydowanie podkreślał wagę strategicznych stosunków bilateralnych pomiędzy oboma państwami.
W geostrategicznym myśleniu, warto zwrócić uwagę na kwestie Kurdów irackich. Od roku 1991 i pierwszej wojny w Zatoce Perskiej, cieszą się oni szeroką autonomią, wspieraną aktywnie przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię. Nie są oni zainteresowani zmianą tej sytuacji, tym bardziej, że na zajmowanych przez nich terenach znajdują się obfite złoża ropy naftowej. Ewentualne przyznanie im niepodległości, spowodowałoby jednak niewątpliwie efekt kuli śnieżnej i pojawienie się podobnych żądań w innych zamieszkanych przez Kurdów regionach, w szczególności w Turcji.
Warto podkreślić, w obliczu nowych zagrożeń, że tureckie służby specjalne są wyspecjalizowane w walce z terroryzmem. Turcja może stać się dla Zachodu swoistym falochronem, chroniącym ją przed islamskim fundamentalizmem.
Turecka akcesja stwarza wreszcie szansę rozwiązania wieloletnich problemów związanych z kwestią kurdyjską, Cyprem, bądź łamaniem praw człowieka nie tylko w Turcji, ale w całym regionie.
|