|
W obliczu coraz bardziej konfrontacyjnej polityki zagranicznej Waszyngtonu z jednej strony i Moskwy z drugiej, szczególnie po wojnie w Gruzji, dużo słyszy się o ponownej Zimnej Wojnie. Czy zacieśniająca się od kilku lat współpraca wenezuelsko-rosyjska może doprowadzić do odrodzenia się zimnowojennego konfliktu w zachodniej hemisferze? Czy przymierze Caracas z Moskwą okaże się sojuszem strategicznym? REKLAMA
Strona 1 z 3 Zarys stosunków wenezuelsko-rosyjskich W dobie zimnej wojny Ameryka Łacińska znajdowała się w strefie wpływów Stanów Zjednoczonych. Wzajemne stosunki Wenezueli z ZSRR (podobnie jak wszystkich innych państw regionu, oprócz Kuby) były siłą rzeczy bardzo ograniczone. Rozpad ZSRR przyniósł nowe uwarunkowania polityczno-gospodarcze i pozwolił na ściślejsza kooperację obu państw. Początkiem jej była podpisana w 1996 r. między Republiką Wenezueli a Federacją Rosyjską umowa o wzajemnej przyjaźni i współpracy. Prawdziwym impulsem dla rozwoju stosunków dwustronnych okazały się jednak zmiany na najwyższych stanowiskach obu państw. W 1999 r. w pałacu prezydenckim w Miraflores zasiadł Hugo Chávez, a rok później funkcję prezydenta Rosji objął Władimir Putin. Łączyła ich niechęć do unilateralnej polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych, w przypadku Cháveza przekładająca się na otwarcie wrogą politykę wobec Waszyngtonu.
Po raz pierwszy, obaj mężowie stanu spotkali się w maju 2001 r. podczas wizyty Hugo Cháveza w Moskwie. Wkrótce potem, w październiku 2001 r. prezydent Wenezueli ponownie pojawił się w Moskwie. W trakcie obu tych spotkań najważniejszymi z poruszanych tematów były: kooperacja w dziedzinie energetyki, kwestia zakupu przez Wenezuelę rosyjskiego uzbrojenia oraz koordynacja polityki cenowej ropy naftowej [1].
Ten ostatni punkt stał się jedną z dwóch głównych przyczyn tymczasowego ochłodzenia wzajemnych relacji pod koniec 2001 r. Chávez starał się przekonać Putina do polityki OPEC, zakładającej zmniejszenie wydobycia „czarnego złota”, co Moskwie było wówczas nie na rękę [2]. Drugim powodem deterioracji stosunków wenezuelsko-rosyjskich było największe od lat zbliżenie między Białym Domem a Kremlem w miesiącach bezpośrednio po ataku na World Trade Center. Zażyłe stosunki Putina z Chávezem, prowadzącym otwarcie antyamerykańską politykę, nie sprzyjałyby temu. W efekcie na linii Caracas – Moskwa przez następne dwa lata występował brak aktywności.
Sytuacja uległa zmianie w roku 2004. Ceny ropy podniosły się i zniknął problem restrykcyjnych regulacji handlu tym surowcem. Jednocześnie, po amerykańskiej inwazji na Irak, zmianach władzy z prorosyjskiej na proamerykańską w Gruzji (rewolucja róż) i na Ukrainie (pomarańczowa rewolucja) Kreml przybierał coraz bardziej nieprzychylny Waszyngtonowi kurs. Antyamerykańska krucjata Cháveza w tym momencie nie stanowiła już problemu dla Putina [3]. Nastąpiło ponowne ocieplanie się relacji wenezuelsko-rosyjskich i systematyczne pogłębianie współpracy. Symbolem tego była dwudniowa wizyta Hugo Cháveza w Rosji na jesieni 2004 r. zakończona podpisaniem umów m.in. o zakupie rosyjskich helikopterów oraz współpracy Łukoilu i wenezuelskiego PDVSA (Petróleos de Venezuela S.A.). Swą trzecią już i przełomową wizytę w Rosji Chávez podsumował stwierdzając, że „Rosja i Wenezuela ustanawiają strategiczne przymierze” [4].
Współpraca militarna
Prowadzone przez Caracas na szeroką skalę zakupy broni u rosyjskiego partnera stały się w następnym okresie głównym spoiwem wzajemnej współpracy. W 2005 r. zawarto kolejne porozumienia przewidujące kupno kilkudziesięciu helikopterów i 100 000 karabinów bojowych AK-47 (Kałasznikow) [5]. Waszyngton tymczasem spoglądał z zaniepokojeniem na intensywne zbrojenia Wenezueli, upatrując w tym zagrożenia dla kruchej stabilizacji w regionie. Na początku 2006 r. zablokował planowany przez Cháveza zakup wojskowych samolotów transportowych w Brazylii i Hiszpanii, a 15 maja 2006 r. ogłosił całkowite embargo na sprzedaż uzbrojenia do Wenezueli [6].
Embargo przyczyniło się do pogłębienia współpracy wojskowej Caracas z Moskwą. W lipcu 2006 r. podpisano porozumienie o zakupie 24 rosyjskich samolotów bojowych Sukhoi-30, 53 helikopterów bojowych oraz sfinalizowano kwestię nabycia 100 000 karabinów Kałasznikow. Umowa ta zawierała również licencję na zbudowanie w Wenezueli do 2010 r. dwóch fabryk produkujących karabiny AK-103 oraz stosowną amunicję [7]. Dwa miesiące później rozpoczęto rozmowy o zakupie dodatkowych helikopterów oraz samolotów transportowych dalekiego zasięgu Antonow [8].
W czerwcu 2007 r. Chávez po raz piąty odwiedził Putina. W czasie tej wizyty złożył zamówienie na 5 rosyjskich łodzi podwodnych Kilo 636, warte 1-3 miliardów dolarów. Podsumowując okres 2004-2007 nie trudno zauważyć dynamiczny rozwój współpracy na płaszczyźnie militarnej. W ciągu zaledwie dwóch lat (2004-2006) budżet Wenezueli na cele zbrojeniowe wzrósł o ponad 46 proc. [9]. Władze w Caracas zaprzeczały, jakoby wzmożone zbrojenia miały powodować destabilizację w regionie i wskazywały, że Wenezuela jest ciągle dopiero na 7. miejscu pod względem udziału wydatków na te cele w PKB oraz na 5. według potęgi militarnej w Ameryce Łacińskiej [10]. Odpowiedzią Waszyngtonu była reaktywacja, po prawie 60 latach, IV flotylli wojskowej operującej na Morzu Karaibskim, wybrzeżach Ameryki Środkowej i Południowej [11].
|