|
Estonia, podobnie jak pozostałe republiki bałtyckie, przebyła w minionym dziesięcioleciu długą drogę by określić swoją geopolityczną orientację i z części składowej radzieckiego imperium stopniowo przekształcić się w członka wspólnoty euroatlantyckiej. W drodze tej, zwykle wbrew stanowisku Tallina, o wiele więcej do powiedzenia miała jednak często Moskwa. By zatem zrozumieć obecną sytuację Estonii pod względem bezpieczeństwa militarnego, należy w pierwszym rzędzie przeanalizować ewolucję stanowiska rosyjskiego względem atlantyckich aspiracji republik bałtyckich. REKLAMA
Estonia, podobnie jak pozostałe republiki bałtyckie, przebyła w minionym dziesięcioleciu długą drogę by określić swoją geopolityczną orientację i z części składowej radzieckiego imperium stopniowo przekształcić się w członka wspólnoty euroatlantyckiej. W drodze tej, zwykle wbrew stanowisku Tallina, o wiele więcej do powiedzenia miała jednak często Moskwa. By zatem zrozumie obecną sytuację Estonii pod względem bezpieczeństwa militarnego, należy zatem w pierwszym rzędzie przeanalizować ewolucję stanowiska rosyjskiego względem atlantyckich aspiracji republik bałtyckich. W warunkach, kiedy Zachód (a szczególnie USA) wyznawał w stosunkach z krajami postsowieckimi zasadę „Russia first” , rosyjski sprzeciw w dużej mierze był skutecznym narzędziem utrzymywania byłych satelitów ZSRS (i nowych krajów, powstałych już w wyniku jego rozpadu) w tzw. „szarej strefie bezpieczeństwa”. Taka sytuacja widoczna była zarówno przed poszerzeniem NATO o Polskę, Czechy i Węgry, jak i później, kiedy mowa była już o siedmiu (a potem nawet dziesięciu) kandydatach. Rosja postulowała, aby - zamiast rozszerzać NATO - utworzyć w Europie system kolektywnego bezpieczeństwa pod egidą OBWE. Deklarowała również gotowość do udzielenia krajom Europy Środkowo-Wschodniej (wspólnie z NATO) tzw. krzyżujących się gwarancji bezpieczeństwa. Jednoznacznie prozachodnia orientacja Estonii, która (podobnie jak Litwa i Łotwa) nie uczestniczyła w strukturach Wspólnoty Niepodległych Państw, budziła ewidentnie negatywny stosunek polityków rosyjskich. W większości skłonni byli oni traktować młodą republikę jako część tzw. „bliskiej zagranicy”, czyli po prostu strefy wpływów Rosji. Jednym z głównych instrumentów, za pomocą jakich Kreml próbował w niej utrzymać Tallin, stała się (obok kwestii granicznych i związanych z mniejszością rosyjska w Estonii) obecność sowieckich /rosyjskich baz i sił zbrojnych na terytorium Estonii. Ogółem takich obiektów wojskowych było w Estonii 570 i zajmowały one ok. 2% powierzchni kraju . Natychmiast po uzyskaniu niepodległości Estonia zaczęła domagać się od ZSRR a potem od Rosji szybkiego wycofania obcych wojsk z jej terytorium. Z kolei rząd rosyjski, wymawiając się brakiem mieszkań dla wycofywanych żołnierzy odmawiał ich ewakuacji do Rosji przed 1994 r. W styczniu 1992 r. około 25.000 żołnierzy rosyjskich wciąż stacjonowało w Estonii, a w rękach armii rosyjskiej nadal pozostawało 80.000 hektarów estońskiego terytorium (w tym poligon artyleryjski). W Estonii pozostawało również przeszło 150 czołgów, 300 transporterów opancerzonych i 163 samolotów bojowych . W końcu 1992 r. pozostało jeszcze 16.000 żołnierzy – lecz w rok później było ich już tylko 3,5 tys. a przeszło połowa obiektów wojskowych została przejęta przez Estończyków. Jeszcze w lipcu 1992 r. żądania bałtyckich republik, domagających się wycofania oddziałów b. Armii Czerwonej z ich terytorium zostały wsparte przez OBWE, która w swym komunikacie końcowym po swym szczycie w Helsinkach wezwała Rosję aby działała „bezzwłocznie [...] na rzecz szybkiego, uporządkowanego i całkowitego wycofania” podległych jej wojsk z republik bałtyckich. Również w Senacie USA przyjęto w 1992 i 1993 r. rezolucje łączące wycofanie wojsk z dalszą pomocą USA dla Rosji. Rokowania dotyczące wycofania wojsk rosyjskich z Estonii rozpoczęto w 1991 r., przy czym ich przebiegiem zainteresowane były również ONZ oraz USA. Pomimo odbycia wielu rund rozmów, w 1993 r. negocjacje rosyjsko-estońskie utknęły w martwym punkcie. Prezydent Jelcyn i wpływowe osobistości rosyjskie kilkakrotnie deklarowały nawet oficjalne wstrzymanie wycofywania wojsk, jednak w rzeczywistości proces ten nie był przerywany . Główna przeszkodą w negocjacjach było dążenie strony rosyjskiej do powiązania kwestii wycofania wojsk z gwarancjami socjalnymi dla emerytów wojskowych pozostających w Estonii. Z kolei Tallin chciał obie kwestie negocjować całkowicie niezależnie. Ważnym elementem negocjacji był również los postsowieckich instalacji nuklearnych w porcie Paldiski (ok. 35 km od Tallina) gdzie w czasach ZSRR zbudowano bazę okrętów podwodnych oraz 2 reaktory jądrowe. Rosjanie utrzymywali, że rozmontowanie reaktorów wymaga czasu, Estończycy nalegali na przyspieszenie prac. Ostatecznie, reaktory zostały rozmontowane, a paliwo z nich - usunięte przez rosyjskich specjalistów (10.10.1994) i wywiezione do Krasnojarska . Stało się tak pomimo, iż 30 lipca 1994 r. Rosjanie zastrzegli sobie czas na likwidację reaktorów aż do 30.09.1995 r. Końcowe porozumienie zawarto w Moskwie 26 lipca 1994 r. Prezydenci Borys Jelcyn i Lennart Meri podpisali dwie umowy, na mocy których Kreml zobowiązał się do wycofania z Estonii ostatnich 2.000 żołnierzy do 31.08.1994 r., zaś Tallin zagwarantował, że 10.000 mieszkających w Estonii emerytowanych sowieckich wojskowych będzie miało takie same prawa, jak obywatele estońscy . Dwudziestego grudnia 1994 r. estoński parlament – Riigikogu – ratyfikował obydwa porozumienia. Jeszcze w lipcu 1994 r. zrobiła to rosyjska Duma. Ostatnie jednostki armii rosyjskiej opuściły terytorium Estonii do 31 sierpnia 1994 r., kiedy to ostatnie 10 czołgów T-72 załadowano na pokład rosyjskiego statku, który odpłynął z portu Paldiski . Gdy sprawa przyjęcia do NATO trzech pierwszych krajów z byłego bloku sowieckiego została pomimo - protestów Moskwy - przesądzona, w retoryce Kremla nacisk położono na konieczność zamknięcia procesu ekspansji NATO na tym etapie i niedopuszczenia do przyjęcia nowych członków. Według strony rosyjskiej, przyjęcie kolejnych krajów do NATO, a przede wszystkim aspirujących do członkostwa państw bałtyckich, były przekroczeniem progu określanego przez stronę rosyjską jako "czerwona linia" . Rosyjscy politycy, nie wyłączając prezydenta Borysa Jelcyna, mówili iż żaden z krajów, które w przeszłości wchodziły w skład ZSRR, nie może stać się członkiem NATO. Rosyjscy wojskowi i politycy straszyli surową odpowiedzią, w tym np. wzmocnieniem garnizonu w Obwodzie Kaliningradzkim . W swej Koncepcji polityki zagranicznej z 1993 r. Federacja Rosyjska jasno zaś deklarowała, że Europa Wschodnia jest dla niej historycznie ukształtowaną strefą interesów i Rosja przeciwstawia się wszelkim próbom wyparcia jej tego obszaru. Wśród trzech nowych republik bałtyckich, pojawiły się dwie zasadniczo odmienne koncepcje integracyjne. Litwini, wzorując się na Polsce, jednoznacznie postawili na Sojusz Północnoatlantycki, jako pierwszy cel, odkładając członkostwo w UE na później. Z kolei Estończycy robili wszystko, co możliwe, aby rozpocząć proces negocjacji z Unią, zakładając, że NATO wejdą nieco później. Formalne starania o przyjęcie do Paktu Północnoatlantyckiego wszystkie trzy republiki bałtyckie rozpoczęły w 1994 r., po przystąpieniu do „Partnerstwa dla Pokoju”. Program ten, służący współpracy państw NATO z krajami Europy Środkowo-Wschodniej oraz członkami KBWE, przyjęty został na szczycie NATO w 1994 r. Tak zwany „Dokument Ramowy PdP” precyzował warunki partnerstwa: kierowanie się w polityce zasadami Karty ONZ, Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Aktu Końcowego KBWE oraz ustaleniami rokowań rozbrojeniowych. W stolicach państw aspirujących do członkostwa w sojuszu odbierany był początkowo dość nieufnie – obawiano się bowiem, czy nie stanie się on substytutem dla pełnego członkostwa. Podpisana 16 stycznie 1998 r. Karta o partnerstwie pomiędzy USA a Estonią, Łotwą i Litwą, jakkolwiek nie była jeszcze formalnym zaproszeniem tych krajów do NATO, stanowiła poważny krok naprzód na ich drodze do członkostwa. W Karcie partnerzy deklarowali, iż uznają podstawową zasadę, iż każdy kraj ma prawo do indywidualnej jak i kolektywnej obrony oraz wyboru takich sojuszy, jaki uzna za stosowne. Trzy republiki bałtyckie potwierdziły, że ich celem jest członkostwo we wszystkich europejskich i transatlantyckich instytucjach – w tym w UE i NATO, Stany Zjednoczone zaś zadeklarowały przychylność i wsparcie dla tych dążeń. Najważniejsze jednak bodaj stwierdzenie Karty brzmiało „żaden kraj nie będący członkiem NATO nie ma prawa weta w sprawach decyzji sojuszu”. Był to czytelny sygnał w stronę Rosji, że po rozszerzeniu o Polskę, Czechy i Węgry Sojusz Północnoatlantycki zamierza nadal posuwać się na wschód. Jednakże wobec rozpoczęcia interwencji NATO w Kosowie (24.03.1999) nie brakowało głosów, że Zachód odłoży, albo nawet zrezygnuje, z przyjęcia do paktu państw bałtyckich, nie chcąc dodatkowo drażnić Rosji. Przewidywano, że priorytetowym kierunkiem rozszerzenia stanie się kierunek południowy (Bułgaria, Rumunia, Słowenia) – szczególnie cenny, i to nie tylko jako zapewnienie dogodnych, lądowych szlaków transportowych dla oddziałów sojuszu, rozmieszczonych na Bałkanach . Kierunek południowy określano bowiem również jako „spinający” południową flankę sojuszu (Turcja, Grecja) ze środkowo-europejskimi członkami NATO. Kwestia przyjęcia Litwy, Łotwy i Estonii do NATO na pewien czas istotnie zeszła na dalszy plan. Jednak na początku 2001 r. republikański senator Jesse Helms stwierdził, że nie widzi możliwości pominięcia państw bałtyckich przy kolejnym rozszerzeniu Paktu Północnoatlantyckiego, zaś prezydent George Bush (wprawdzie dopiero pół roku potem) zapowiedział w Warszawie, że jest za poszerzeniem sojuszu „od Bałtyku aż po Morze Czarne” . Rosja odniosła się do tej decyzji niechętnie, nie stawiała już wszakże kategorycznego weta. Od oficjalnego zaproszenia Estonii do członkostwa w NATO (na szczycie paktu w Pradze w październiku 2002 r.) oraz zakończenia negocjacji dotyczących jej przystąpienia do UE (w grudniu 2002 r. w Kopenhadze), Estonia konsekwentnie opowiada się za rozwojem europejskiej współpracy w zakresie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, a jednocześnie za rozwijaniem i umacnianiem NATO. Pomaga to zachować dobre stosunki zarówno ze Stanami Zjednoczonymi , jak i z europejskimi (także neutralnymi, jak Finlandia) sąsiadami. Nie do przecenienia jest również znaczenie postawy władz w Moskwie. Najczęściej chyba wymienianą przyczyną zmiany stanowiska Rosji w sprawie akcesji republik bałtyckich do NATO, jest nawiązanie strategicznej współpracy rosyjsko-amerykańskiej, w ramach zmontowanej przez USA (po zamachach z 11.09.2001 r.) koalicji antyterrorystycznej. Rosja, która bardzo szybko i znacząco włączyła się do niej, stała się nagle bardzo wartościowym sojusznikiem Ameryki – zwłaszcza w regionie Azji Centralnej. Dodatkowo, dzięki powstaniu Rady NATO-Rosja, Kreml zyskał możliwość nie tylko konsultowania się z Sojuszem, (co umożliwiała mu jeszcze poprzednia formuła współpracy, w postaci Stałej Wspólnej Rady NATO-Rosja) ale i współdecydowania o sprawach NATO – choć nie we wszystkich kwestiach. Pomijając warstwę oficjalną wydaje się jednak, że ani Rosjanie nie ufają szczególnie USA, ani na odwrót: W czasie II wojny światowej też byliśmy sojusznikami i wiadomo, co nastąpiło potem. Zmiana kursu przez Putina jest czysto taktyczna, zależy mu na naszych ustępstwach w sprawie Czeczenii, tarczy antyrakietowej. – stwierdził m.in. prof. Richard Pipes, dyrektor wydziału wschodnioeuropejskiego w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego . Dlatego też zaryzykować można chyba stwierdzenie, że pomimo niezaprzeczalnej poprawy stosunków na linii Moskwa – Waszyngton, zasadniczych przyczyn zmian rosyjskiego stanowiska wobec poszerzenia NATO – zwłaszcza również o republiki bałtyckie – szukać należy gdzie indziej. Jedna z takich przyczyn, może być fakt, że Rosjanie przyjęli w końcu do wiadomości, że ich dla osłabionego kryzysem państwa taka nieprzejednana, mocarstwowa polityka powstrzymywania rozszerzenia NATO (ale i np. w stosunku do kryzysu w Kosowie) jest po prostu ponad siły. Polityka ta doprowadziła do spadku znaczenia FR na arenie międzynarodowej i pogorszyła stosunki z krajami Europy Środkowej i Wschodniej. Jasnym jest też dla Rosjan, że rozszerzenie paktu w sferze politycznej oznacza znaczące zwiększenie ilości podmiotów, a to sprawia, że kompromis w jakiejkolwiek kontrowersyjnej sprawie staje się jeszcze trudniejsza do osiągnięcia. Stąd zgodę Rosji na rozszerzenia NATO interpretuje się też jako wyraz rachub Kremla, że doprowadzi ono do przynajmniej częściowej dezorganizacji w pakcie. W dłuższym zaś okresie czasu – że Sojusz Północnoatlantycki, z militarnego paktu obronnego, ewoluował będzie w kierunku szerokiego ale dużo luźniejszego sojuszu politycznego, niezdolnego do szybkiej decyzji i energicznego działania w razie kryzysu . Nie bez racji jako jedną z głównych przyczyn rosyjskiej wolty podnoszono również także i to, że nowi kandydaci - w wymiarze czysto militarnym - nie wniosą w zasadzie do sojuszu zbyt wiele, i jego potencjał wojskowy praktycznie nie wzrośnie. Armie republik bałtyckich należą zaś nie tylko do jednych z najmniej licznych na naszym kontynencie ale i do najsłabszych nawet wśród obecnych kandydatów do NATO. [patrz Aneks – Mapa 1.] Rozwój niezależnej estońskiej polityki obronnej datuje się od 3 września 1991 r., kiedy to Rada Najwyższa Republiki Estonii zadecydowała o utworzeniu sił zbrojnych niepodległego państwa. Miesiąc później rząd ogłosił mobilizację wszystkich mężczyzn urodzonych w latach 1965-1973. Wkrótce potem odtworzono również Sztab Generalny Sił Obronnych. U progu niepodległości władze w Tallinie stanęły wobec konieczności budowy własnej armii praktycznie od podstaw. W tym początkowym okresie organizowania narodowych sił zbrojnych wykorzystywano zarówno Estończyków – wojskowych z armii NATO, jak i oficerów Armii Czerwonej . W budowaniu własnych struktur obronnych od samego początku pomagały Estończykom państwa zachodnie. Jeszcze przed opuszczeniem terytorium Estonii przez armię radziecką, bo w 1992 r., rozpoczęto w Finlandii profesjonalne szkolenie personelu na potrzeby tworzonych Sił Obronnych. Co znamienne, również później Estończycy, rozwijając swe siły zbrojne, polegali gównie na kadrach szkolonych na zachodnioeuropejskich i amerykańskich akademiach wojskowych. Znaczącą pomoc Estonii okazała też Dania. 30 marca 1994 r. oba kraje zawarły układ o współpracy wojskowej, na mocy którego żołnierze estońscy szkolą się na duńskich akademiach wojskowych a Dania zobowiązała się dodatkowo do popierania estońskich aspiracji do NATO. Obecnie Estonia dysponuje już własną bazą treningową dla szkolenia podoficerów. Szkoleniem oficerów zajmuje się BALTDEFCOL , jednak nadal oficerowie Sił powietrznych i Marynarki Wojennej szkolą się w zagranicznych placówkach. Szczególną pomoc okazuje tutaj tradycyjnie Finlandia, ale również Stany Zjednoczone, Dania, Niemcy, Szwecja i Francja. Wobec euroatlantyckich aspiracji Estonii, ważnym problemem dla młodej republiki stabilne osadzenie jej armii w ramach standardów demokratycznych, zagwarantowanie cywilnej kontroli nad wojskiem itp. Stąd także unormowania prawne, dotyczące sił zbrojnych wzorowane są na zachodnioeuropejskich. Konstytucyjnie zagwarantowana jest m.in. apolityczność armii, cywilna kontrola nad nią czy gwarancje podstawowych praw, których ograniczania nie usprawiedliwia nawet obowiązywanie stanu wyjątkowego czy wojennego . Najwyższym zwierzchnikiem sil zbrojnych jest Prezydent Estonii, którego organem doradczym ds. obronnych jest Narodowa Rada Obrony. Władza wykonawcza w odniesieniu do obrony narodowej spoczywa w rękach rządu Estonii. Współcześnie siły zbrojne Estonii składają się z dwóch podstawowych członów: regularnych oddziałów wojska (Kaitsevägi) i ochotniczej organizacji wojskowej – „Ligi Obronnej” (Kaitseliit). W czasie pokoju ich głównym zadaniem jest szkolenie żołnierzy zasadniczej służby wojskowej, odświeżaniem i rozszerzaniem umiejętności rezerwistów oraz kontrolą i monitoringiem terytorium państwa – w tym jego przestrzeni powietrznej i wybrzeża. W skład zadań Kaitsevägi (jak tez i Kaitseliit) wchodzi też wspieranie władz cywilnych podczas klęsk żywiołowych oraz współpraca przy likwidacji następstw katastrof przemysłowych. W skład Kaitsevägi wchodzą oddziały wojsk lądowych, marynarki wojennej i sił powietrznych. Podstawowymi zadaniami estońskich sil lądowych jest organizacja obrony na lądzie (a zwłaszcza obiektów oznaczeniu strategicznym) oraz udział w operacjach pokojowych . Do tej pory uczestniczyło w nich przeszło 700 żołnierzy tego kraju, a w przyszłości planowane jest delegowanie do takich przedsięwzięć pododdziałów w sile kompanii . Od 2001 r. istnieje też batalion szybkiego reagowania (Skauptbatalion), z którego wydzielany jest estoński kontyngent do operacji pokojowych, w których uczestniczy BALTBAT . Jako kraj o niewielkiej liczbie ludności i z konieczności utrzymujący dość nieliczną armię, Estonia przywiązuje dużą wagę do szkolenia rezerw. W siłach lądowych połowa żołnierzy to ludzie powołani do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Dla zabezpieczenia ich wyszkolenia funkcjonuje 9 batalionów szkolnych: 6 piechoty oraz po jednym obrony przeciwlotniczej, artylerii i szkolący do udziału w operacjach pokojowych. Każdego roku kwalifikacje zdobywa w nich około 3000 żołnierzy służby zasadniczej i rezerwistów. Obowiązkowi odbycia zasadniczej służby wojskowej podlegają wszyscy zdolni do niej mężczyźni powyżej 18 roku życia. Trwa ona od 8 do 11 miesięcy, po czym żołnierze przenoszeni są do rezerwy. Powoływanie rezerwistów, podobnie jak pobór, zorganizowane jest za zasadzie terytorialnej. Żołnierze z jednego rejonu powoływani są w tym samym czasie do jednego oddziału i po przeszkoleniu zwalniani do rezerwy jako jeden oddział. Co 5 lat powoływani są (również w tym samym składzie) do odbycia ćwiczeń rezerwy. Ważną częścią systemu obronnego Estonii jest, reaktywowana w lutym 1990 r. , ochotnicza organizacja o charakterze paramilitarnym – Liga Obronna (Kaitselit). Wraz z afiliowanymi przy niej organizacjami liczy ona 17 400 członków. Statut Ligi Obronnej przewiduje nie tylko działanie jako część sił zbrojnych w razie konieczności obrony niepodległości Estonii. Liga może być użyta dla ochrony jej konstytucyjnego ładu państwa i bezpieczeństwa jego obywateli a także do walki z następstwami katastrof i klęsk żywiołowych. Stąd Kaitselit współpracuje też ze służbami granicznymi, policją i strażą pożarną . Estonia bardzo nieliczną marynarke wojenną. Na estońskie siły morskie składa się sztab, baza morska w Tallinie i eskadra przeciwminowa. Ogółem marynarka wojenna Estonii dysponuje 8 okrętami (w tym 4 trałowcami). Obecnie głównym zadaniem sił morskich Republiki Estonii, jest prowadzenie operacji przeciwminowych - w ramach BALTON i we współdziałaniu z wojskami NATO i krajów skandynawskich - zaś w czasie wojny – priorytetem będzie minowanie. Średniookresowymi celami rozwoju estońskiej marynarki jest utrzymywanie gotowości 3 okrętów do udziału w operacjach PfP, (zarówno samodzielnie jak i w ramach BALTRON) a także rozwój zdolności do prowadzenia zarówno działań MCM, jak i minowania. W planach tych jest również otwarcie Szkoły Marynarki Wojennej . Estońskie Siły Powietrzne (Eesti Ohuwägi) zostały odtworzone 16 grudnia 1991 r. i ich głównym zadaniem stało się przejęcie kontroli nad przestrzenią powietrzna kraju oraz obroną przeciwlotniczą oraz nad strategicznymi obiektami (jak np. bazy lotnicze). Obecnie Eesti Ohuwägi składają się z trzech podstawowych elementów – Sztabu Sił Powietrznych, Bazy Sił Powietrznych i Skrzydła Kontroli Powietrznej. W czasie pokoju głównym zadaniem Eesti Ohuwägi pozostaje monitorowanie przestrzeni powietrznej w ramach systemu BALTNET . W perspektywie średniookresowej Estońskie Siły Powietrzne zamierzają nadal doskonalić zdolności monitorowania przestrzeni powietrznej oraz rozwijać narodowy system obrony przeciwlotniczej. Przewidziane jest także stworzenie systemu komunikacyjnego i informacyjnego Sił Powietrznych, zdolnego do współdziałania wg standardów NATO . Lotnictwo wojskowe Estonii nie dysponuje maszynami bojowymi a jedynie kilkoma (używanymi głównie do celów łącznikowych) śmigłowcami Mi-2 i (odziedziczonymi w spadku po DOSAAF ) samolotami An-2, realizowana jest również rozbudowa lotniska Ämari. Przedsięwzięcie to przewidziane jest bowiem jako element rozwoju zdolności Estonii w zakresie wspierania wojsk sojuszniczych w czasie ich pobytu na jej terytorium – tzw. HNS (ang. Host Nation Support). W 2000 r., na bazie trzech sztabów rodzajów sił zbrojnych powstał Połączony Sztab Sił Zbrojnych. Estonia osiągnęła dość duży postęp we wzroście wydatków na obronność, planując przeznaczać na nią 2,0 % PKB, co znacznie przewyższa średnią UE (1,85 % PKB) . Pamiętać jednak należy, że niezależnie od procentowego udziału wydatków zbrojeniowych w jej budżecie, przy rozpatrywaniu liczb bezwzględnych, zbrojenia Estonii sytuują ją niemalże na ostatniej pozycji w UE i NATO. Choć obecnie siły zbrojne Estonii to około 5 tys. ludzi, to w ciągu najbliższych 5 lat osiągnąć mają liczebność 25 000 – 30 000 ludzi. W przeciwieństwie bowiem do większości państw postkomunistycznych, które w spadku po zimnej wojnie odziedziczyły przeważnie wręcz zbyt duże (zwłaszcza jak na możliwości ich transformujących się gospodarek) siły zbrojne, kraje nadbałtyckie swoje narodowe armie musiały budować praktycznie od podstaw i proces ten trwa nadal. Członkostwo w NATO popiera aktualnie 66% mieszkańców Estonii. Wśród osób narodowości Estonskiej odsetek ten sięga aż 81% . Również w środowiskach opiniotwórczych Estonii popularny jest pogląd, że „Unia Europejska i NATO rzeczywiście okazują się środkiem zapewniającym bezpieczeństwo Estonii. Jeśli bezpieczeństwo państwa będzie zapewnione, będzie też możliwy stabilny rozwój gospodarki i kultury. [...] Tożsamość można zachować tylko w bezpiecznym państwie, co znaczy, że bezpieczeństwo ma znaczenie pierwszorzędne” . Sąsiedztwo Rosji i doświadczenia przeszło 50 lat sowieckiej okupacji mobilizują Estończyków, by włączyć ich kraj w jakiś szerszy układ sojuszniczy. Mają bowiem świadomość, że w razie konfrontacji z (nawet mocno osłabioną) Rosją bezpieczeństwa nie zapewni im nawet najbardziej efektywna i niezawodna współpraca sąsiadami. Długoletnie starania Tallina o członkostwo w Pakcie północnoatlantyckim zostały sukcesem. Estonia wstąpiła jednak do zupełnie innego sojuszu niż ten, o do którego dążyła od początku lat 90. Członkostwo w NATO miało zabezpieczyć ją głównie przed ewentualną rosyjską agresją. Dzisiaj Sojusz chce rozwijać przede wszystkim zdolność działania poza obszarem państw członkowskich, a obrona ich terytoriów schodzi częściowo na plan dalszy. Z kolei Rosja, jak już wspomniano, nie jest bowiem traktowana wyłącznie jako potencjalny agresor, ale raczej jako ważny, choć trudny partner. Tym niemniej artykuł V Traktatu Waszyngtońskiego nadal wydaje się mieć dla Estończyków kluczowe znaczenie w ich obecności w NATO. |