Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Rafał Ciastoń: Amerykańska broń dla Tajwanu a relacje USA-ChRL Drukuj Email
( 0 głosów)




Rafał Ciastoń, Fundacja Amicus Europae   
24.02.2010.
<<< 1 2 

W swym fundamentalnym dziele, „Zderzeniu cywilizacji”, Samuel Huntington pisał, że w postzimnowojennym świecie wzrost chińskiej „pewności siebie” będzie źródłem konfliktów w stosunkach tego kraju z Zachodem. Czy wydarzenia, które mamy okazję obserwować po notyfikowaniu przez Pentagon Kongresowi USA umowy na sprzedaż sprzętu wojskowego Republice Chińskiej (Tajwanowi), są dowodem  prawdziwości jego słów?

REKLAMA

Wydaje się, iż można zaryzykować kilka następujących twierdzeń: po pierwsze, Chiny uznały laureata pokojowej Nagrody Nobla, snującego wizje rozbrojenia nuklearnego, oczekującego „resetu” w stosunkach z dawnym przeciwnikiem i weryfikującego strategiczne plany zbrojeniowe swojego poprzednika w sposób spełniający oczekiwania Rosji – za niezbyt silnego i mało zdecydowanego prezydenta USA. Po drugie, Pekin uznał, że skoro finansuje amerykański deficyt, może podjąć próbę wpływania na bieżącą amerykańską politykę zagraniczną. Po trzecie, Chińczycy zrobili też założenie, że Stany Zjednoczone zbyt mocno ich potrzebują, aby móc prowadzić politykę zagraniczną nie uwzględniającą chińskich interesów strategicznych.

Faktem jest, że prezydent Barack Obama rzeczywiście potrzebuje wsparcia azjatyckiego mocarstwa w kilku kwestiach, kluczowych zarówno dla bezpieczeństwa USA, jak i całego świata. Problem irańskiego programu nuklearnego wciąż pozostaje nierozwiązany, a w obecnej chwili zdaje się wkraczać w decydującą fazę. Islamska Republika Iranu rozpoczęła wzbogacanie uranu do poziomu 20 %. Nie jest to co prawda stopień wzbogacenia pozwalający na wyprodukowanie broni jądrowej, jednak może to być kolejny krok w tym kierunku, zaś aby myśleć o międzynarodowym reżimie sankcji przeciwko Teheranowi, konieczne jest poparcie wszystkich stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Co prawda nuklearny Iran nie leży (a przynajmniej nie powinien leżeć) również w interesie Chin – gdyż oznaczałoby to poważną destabilizację Bliskiego Wschodu, strategicznie ważnego dla nich regionu (głównego źródła ropy naftowej i ważnego źródła gazu dla chińskiej gospodarki) – to jednak do tej pory Chińczycy wespół z Rosjanami roztaczali nad Teheranem swoisty „parasol bezpieczeństwa”, grając tym samym na osłabienie pozycji wyjściowej USA.

W odpowiedzi na rozpoczęcie przez Irańczyków procesu wzbogacania uranu do wyższego niż dotychczas poziomu, prezydent Obama zapowiedział nałożenie na Iran „znaczących sankcji”, które mają uświadomić reżimowi, z jak daleko posuniętą izolacją na arenie międzynarodowej będzie musiał się liczyć, o ile nie zmieni dotychczasowej polityki. Pierwsze z tych sankcji wycelowane są w osoby i instytucje związane z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej, obecnie jest niemal pewne, że przyłączy się do nich kilka państw Zachodniej Europy zaangażowanych na irańskim rynku, rośnie też szansa na udział Federacji Rosyjskiej. Wsparcie ChRL byłoby bardzo pożądane. Podczas swej niedawnej paryskiej wizyty Sekretarz Stanu USA Hilary Clinton stwierdziła wprawdzie, iż z uwagi na znaczenie irańskich dostaw dla chińskiej gospodarki i zaangażowania Chin na tamtejszym rynku rozumie, dlaczego nie chcą one wprowadzenia twardych sankcji, jednocześnie jednak wezwała chińskich przywódców do wzięcia pod uwagę, z jak długotrwałą i dramatyczną destabilizacją regionu przyjdzie im się zmierzyć, jeśli Iran wejdzie w posiadanie broni nuklearnej. Sytuacja strategiczna w regionie bliskowschodnim robi się zaś coraz bardziej napięta: premier Izraela po raz kolejny zapowiedział możliwość prewencyjnej akcji militarnej, jeśli dyplomacja zawiedzie, podczas gdy prezydent Ahmadineżad ogłosił już swój kraj „państwem atomowym”. Na szczęście na razie tylko „cywilnie” atomowym, do wyprodukowania broni jądrowej potrzebny jest uran wzbogacony do poziomu ok. 90 %, wg szacunkowych danych Iran w chwili obecnej może go wzbogacić „zaledwie” do ok. 80 %.

Z podobną sytuacją mamy do czynienia na Półwyspie Koreańskim. Chiny są głównym sponsorem północnokoreańskiej gospodarki i gwarantem bezpieczeństwa tamtejszego reżimu. Wprawdzie problem KRL-D nie zaprząta obecnie uwagi opinii publicznej w takim stopniu, jak kwestia irańska, jednak Kim Dong Il może szybko o nim przypomnieć, przeprowadzając kolejną serię prób rakiet balistycznych lub eksplozję ładunku nuklearnego. Ostatnio mieliśmy co prawda okazję usłyszeć, iż jest on zainteresowany „usunięciem broni jądrowej z Półwyspu”, jest to jednak bez wątpienia element gry politycznej, obliczonej na uzyskanie kolejnych ustępstw ze strony Stanów Zjednoczonych (i być może również Japonii). Co znamienne, informację tę przekazał światu Wang Jiarui, specjalny wysłannik prezydenta ChRL Hu Jintao do Phenianiu, co wyraziście świadczy o roli i miejscu, jakie wobec amerykańskich prób nawiązania konstruktywnego dialogu z Koreą Północną pełni Chińska Republika Ludowa. Możliwe, a nawet mocno prawdopodobne jest też to, iż sami Chińczycy celowo zagrali koreańską kartą właśnie teraz, stawiając się tym samym w uprzywilejowanej pozycji przed mającym nastąpić wznowieniem rozmów sześciostronnych oraz w zakulisowych rozmowach na temat realizacji amerykańskich dostaw dla Tajwanu.

Kolejną, wcale nie mniej ważną dla prezydenta USA kwestią, jest problem amerykańskiego długu publicznego i gotowości Chin do dalszego zakupu amerykańskich obligacji. Podczas kopenhaskiego szczytu klimatycznego Hu Jintao sygnalizował Obamie, że jego kraj może mieć kłopoty z dalszym wykupem obligacji… Trudno traktować tego rodzaju deklaracje inaczej niż jako zawoalowane ostrzeżenia przed skutkami prowadzenia polityki zagranicznej w sposób zasadniczo odbiegający od chińskich oczekiwań i interesów. Jednak powiązania gospodarcze są obustronne i perturbacje Stanów Zjednoczonych nie wyszłyby wcale na dobre azjatyckiemu mocarstwu, którego gros eksportu trafia na amerykański rynek. Ponadto chińskie firmy są zaangażowane w kontrakty naftowe w Iraku i miedziowe w Afganistanie, co również musi znacząco chłodzić chińskie zamiary prowadzania konfrontacyjnej polityki gospodarczej.

Wnioski

Czy Stany Zjednoczone mogą pozwolić sobie w obecnej sytuacji na wycofanie się z realizacji tajwańskiego kontraktu? Wydaje się dość oczywiste, że byłby to strategiczny błąd, a jedną z jego konsekwencji byłoby poważne osłabienie pozycji USA na Dalekim Wschodzie. Chińczykom nie udało się wymóc na administracji amerykańskiej rezygnacji ze spotkania prezydenta Baracka Obamy z Dalajlamą (warto przypomnieć, iż jeszcze w październiku ub. roku prezydent USA nie zdecydował się na takie spotkanie), co może być sygnałem świadczącym, że i w kwestii dostaw broni dla Tajwanu Biały Dom nie zmieni stanowiska.

Jeśli tak się stanie, Chiny nie zdecydują się raczej na wprowadzenie sankcji przeciwko Boeingowi czy Raytheonowi, choć mogą rzeczywiście zawiesić na jakiś czas współpracę wojskową z USA. Nie wydaje się to jednak wysoką ceną za zachowanie obecnego status quo w regionie Cieśniny i wzajemnych relacjach. Wzrost pozycji Chin względem Stanów Zjednoczonych dla wielu azjatyckich państw oznaczałby konieczność przebiegunowania dotychczasowej polityki i zbliżenia się do Państwa Środka, jednak dla części z nich oznaczałby coś skrajnie odmiennego – konieczność znacznego wzmocnienia własnych zdolności obronnych. Znalazłyby się wśród nich m.in. Japonia, Republika Korei, Wietnam i zapewne kilka innych krajów, uwikłanych w spory terytorialne z Pekinem, dotyczące chociażby statusu części niewielkich wysepek i archipelagów rozsianych po Morzu Południowochińskim. Wzmocnienie pozycji Chin na pewno wywołałoby także reakcję Indii, i tak już bardzo dynamicznie rozwijających swe siły zbrojne i rysujących się jako naturalna przeciwwaga, a być może również rywal, dla Pekinu.

Jest jeszcze jeden, bardzo poważny argument przemawiający za dalszą realizacją amerykańskich dostaw uzbrojenia dla Tajwanu. Jeśli politycy i mieszkańcy Wyspy dojdą do wniosku, że tracą możliwość obrony przed ewentualną inwazją, mogą zdecydować się na wysoce ryzykowny krok mający służyć polepszeniu ich pozycji strategicznej względem kontynentalnych Chin – opracowanie własnej broni jądrowej, co jeśli wziąć pod uwagę potencjał naukowo- techniczny Tajpej, cel ten mógłby zostać zapewne dość łatwo i szybko osiągnięty. Co prawda obecny prezydent Ma Ying-jeou nie należy do politycznych jastrzębi, jednak nie można wykluczyć, iż w sytuacji wzrostu poczucia zagrożenia do władzy mogą dojść bardziej radykalne jednostki, wtedy zaś Pekin stałby się zakładnikiem swych wcześniejszych deklaracji, zakładających rozpoczęcie wojny z Tajwanem m.in. w sytuacji jego nuklearyzacji. Wojna w Cieśninie byłaby zaś katastrofą dla obydwu państw chińskich i całego regionu, a jej negatywne konsekwencje byłyby odczuwalne dla większości państw świata.



Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Stany Zjednoczone   Chiny - Chińska Republika Ludowa   Tajwan  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Ten były dowódca armii bośniackich Serbów stanął w środę (16.05) przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii w Hadze. Oskarżony został o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości.
więcej...
W piątek 18 maja 2012 roku Facebook rozpoczął sprzedaż swoich akcji na giełdzie w Nowym Jorku. Obrót był opóźniony o około trzydzieści minut z powodu późnych rezygnacji z zamówień. Akcje Facebooka na koniec dnia sprzedawane były po 38,23 dolara, czyli drożej, niż...
więcej...
Wersja pierwsza. Niemcy są demokratycznym państwem, ceniącym pokój i wolność, które z uśmiechem na ustach odkupuje finansowo i symbolicznie swoje winy. W stosunkach międzynarodowych kieruje się zasadami nieangażowania się w konflikty zbrojne i pokojowego rozstrzygania sporów.
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny