Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Strona główna
Ron Paul: powrót izolacjonizmu w USA? Drukuj Email
( 4 głosy)




Aleksander Siemaszko   
05.02.2012.
Wizja polityki zagranicznej prezentowana przez Rona Paula wydaje się być najbardziej kontrowersyjnym elementem jego kampanii wyborczej. Czy antywojenny kandydat, dystansujący się od Izraela i flirtujący z ideami izolacjonistycznymi jest w stanie uwieść Partię Republikańską?
REKLAMA
Z punktu widzenia Rona Paula nie jest ważne jakim wynikiem zakończą się republikańskie prawybory. Osiągając dobry wynik z Iowa zelektryzował amerykańską publikę. Cieszy się wielkim poparciem wśród młodych wyborców, przekraczając przy tym podziały partyjne. Jest kandydatem, który uzyskał największe wsparcie finansowe od czynnych żołnierzy. Mimo rezerwy, z jaką traktują go media republikańskiego establishmentu jego idee przebijają się do szerszej publiczności. Jego wzrost popularności każe zadać pytanie czy nie należy tego wiązać z powrotem tradycji izolacjonistycznych w polityce amerykańskiej.

Amerykański izolacjonizm

Tradycja izolacjonistyczna kształtowała amerykańską politykę zagraniczną od powstania Stanów Zjednoczonych. Przekonaniu o unikalności Ameryki, „Nowego Światu” zbudowanego na oświeceniowych ideałach towarzyszyły obawy przed destrukcyjnym wpływem, jakie na nowy ład miałyby wywierać absolutystyczne monarchie Starego Kontynentu. Pielęgnowanie wolności wewnętrznej i dobrobytu społecznego stało w sprzeczności z ewentualnym uwikłaniem w zagraniczne wojny, a kolejne pokolenia Amerykanów stosowały się do pożegnalnych rad Jerzego Waszyngtona i „unikały wiązania się w permanentne sojusze”. Stany wyraźnie wyznaczyły, w doktrynie Monroe’a (1823), granice swej niezależnej sfery wpływów – nie zamierzały rościć sobie pretensji do interwencji poza tym obszarem, jednakże nie ścierpiałyby ingerencji europejskiej na „swoim podwórku”. Większość swej energii Amerykanie przeznaczali na ekspansję na kontynencie, na terytoriach indiańskich – nie toczyli więc wojen z ówczesnymi „ludami cywilizowanymi”.
Izolacjoniści sprzeciwiali się udziałowi Stanów Zjednoczonych w Lidze Narodów, argumentując, że jakakolwiek partycypacja USA w sformalizowanych strukturach międzynarodowych ograniczy pole manewru dla amerykańskiej dyplomacji. Opowiadali się za zaangażowaniem Waszyngtonu w utrzymanie swobody żeglugi morskiej czy rozwoju prawa międzynarodowego, ale obawiali się imperializacji i militaryzacji amerykańskiej polityki zagranicznej, jako zagrożenia dla swobód wewnętrznych. Prąd izolacjonistyczny szczególnie silne obecny był w Partii Republikańskiej. Nawet w latach 50. XX wieku, wobec zaostrzającej się konfrontacji zimnowojennej, tacy prominentni politycy jak senator z Ohio Robert Taft uważali, że uwikłanie Stanów w Sojusz Północnoatlantycki jest – przynajmniej w ówczesnym kształcie, wobec braku równowagi pomiędzy USA a europejskimi partnerami – sprzeczne z amerykańskim interesem narodowym. W latach 90. republikański Kongres sceptycznie podchodził do multilateralnych inicjatyw administracji Clintona i zablokował m.in. ratyfikację Traktatu o Powszechnym Zakazie Prób z Bronią Jądrową. Jednocześnie jednak, Grand Old Party (tradycyjna nazwa Republikanów) nie stroniło od unilateralnego zaangażowania USA, o ile było to w ich przekonaniu zgodne z interesem USA (lub Izraela). Na tle tego „selektywnego izolacjonizmu”, będącego w istocie niechęcią wobec międzynarodowych instytucji ograniczających amerykańską hegemonię, wizja polityki zagranicznej w wykonaniu Rona Paula musi zaskakiwać żelazną konsekwencją, szczególnie wobec neokonserwatywnego zwrotu, jaki dokonał się w GOP po 2001roku. Co ważne – sam Paul wystrzega się terminu „izolacjonizm” jak ognia, określając się mianem zwolennika polityki „nieinterwencji”. Jako jeden z dowodów swej odmienności od tradycyjnych, protekcjonistycznych izolacjonistów (takich jak paleokonserwatyści skupieni wokół Pata Buchanana) podaje swoje niezmienne poparcie dla światowego wolnego handlu. W istocie, Paul przyrównuję swoje poglądy do tych, które reprezentowali ojcowie założyciele USA. Jak wygląda więc świat według Rona Paula?

Wizje i idee

Należy pamiętać, że Ron Paul stosuje podobne zasady i standardy w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej. Jego niechęć do biurokracji krajowej przekłada się na głęboki sceptycyzm wobec międzynarodowych instytucji i obsługującego je aparatu dyplomatycznego. Ograniczenie roli państwa w gospodarce, deregulacja  poszczególnych dziedzin życia społecznego  i wizja indywidualistycznej wspólnoty, w której stosunki pomiędzy poszczególnymi jej członkami regulowane są na gruncie prawa cywilnego (w szczególności zasady swobody kontraktowej) – czyli sztandarowe pomysłu Paula znajdują odzwierciedlenie w jego wizji porządku międzynarodowego.

Za podstawę systemu międzynarodowego Paul uznaje niezależne, równe i suwerenne państwa, które – dopóki nie naruszają praw innych państw – chronione są zasadą nieingerencji. Nie uważając, że polityka jest sferą amoralną, a więc potępiając m.in. naruszenia praw człowieka w Chinach, Paul zdecydowanie odrzuca pretensje jakiegokolwiek państwa do narzucania innym podmiotom międzynarodowym reguł postępowania. Tyczy się to tak Stanów Zjednoczonych jak i jakiegokolwiek innego kraju.

Udział USA w organizacjach międzynarodowych stanowić ma naruszenie Konstytucji, ograniczające suwerenność i możliwość manewru USA. Paul złożył projekty ustaw dotyczące anulowania członkostwa USA w Organizacji Narodów Zjednoczonych, Światowej Organizacji Zdrowia czy Światowej Organizacji Handlu. W kwestiach, w których zawarcie porozumienia z innymi państwami jest konieczne, opowiada się on za umowami ad hoc, które nie powołują do życia zbędnych instytucji ani nie ingerują w wewnętrzne kwestie poszczególnych państw. Kongresmen z Teksasu zdecydowanie sprzeciwia się także amerykańskiemu udziałowi w NAFTA czy CAFTA, uważając, że regionalne porozumienia o wolnym handlu w istocie go ograniczają, w swym obecnym kształcie służą wyłącznie interesom wielkiego biznesu a liberalizacja międzynarodowego obrotu towarów i usług wymaga jedynie wzajemnego zniesienia ceł i innych ograniczeń. Krytycy zarzucają przy tym, że Paul w swej krytyce NAFTA ucieka się nierzadko do teorii spisków dotyczących rzekomych planów powołania „Unii Północnoamerykańskiej” czyli związku Kanady, USA i Meksyku w miejsce dzisiejszych Stanów Zjednoczonych.

Sprzeciw wobec jakichkolwiek posunięć naruszających Konstytucję i suwerenność USA prowadzi Rona Paula do krytyki amerykańskiego zaangażowania militarnego na świecie – zarówno jeśli chodzi o kwestie wojny w Iraku czy w Afganistanie, jak i obecności US Army w Europie czy Azji Wschodniej. Paul opowiada się za wyjściem USA z NATO i zerwaniem wszelkich sojuszy, które  - w jego przekonaniu – są jedynie pretekstem do utrzymania amerykańskiego militaryzmu i służą jedynie interesom lobby przemysłowo – zbrojeniowego.

Po zamach 11 września Paul opowiedział się za kampanią antyterrorystyczna, wymierzone w poszczególne osoby i organizacje, nie zaś w konkretne państwa, mimo to głosował za interwencją amerykańską w Afganistanie. Był jednak – od samego początku – żarliwym krytykiem wojny w Iraku, jak i, szerzej,   całej koncepcji wojny prewencyjnej uznając ją za „niemoralną i niechrześcijańską”. Podobnie krytycznie odnosi się do (już odrzuconej przez Waszyngton) koncepcji „wojny z terroryzmem” i „specjalnych technik przesłuchiwawczych”, które mają być konieczne w celu wygrania tego konfliktu. Paul wzbudził szerokie kontrowersje publicznie mówiąc, że zabicie Osamy bin Ladena nie było konieczne i – na miejscu prezydenta Obamy – on sam nie wydałby takiego rozkazu.

Konserwatywna krytyka


Zdecydowana obrona swobód konstytucyjnych, sprzeciw wobec wojny w Iraku, ewentualnej wojny z Iranem, stosowania tortur, specjalnych trybunałów wojskowych i rozkazów wykonawczych sankcjonujących zabójstwa amerykańskich obywateli (Anwara al-Awlakiego) pozwoliły Paulowi uzyskać znaczące poparcie wśród wyborców niezrzeszonych, libertarian i niektórych Demokratów, szczególnie młodych i pacyfistycznie nastawionych.
Jednocześnie Ron Paul znalazł się pod ostrzałem republikańskich konserwatystów. Oskarżany jest o pobłażliwość wobec wrogów Ameryki; o stosowanie nieuprawnionej moralnej ekwiwalencji pomiędzy USA a niektórymi państwami (takimi jak Iran, o którym powiedział, że „ma racjonalne podstawy by obawiać się Stanów Zjednoczonych”); wreszcie – o antysemityzm. Ten ostatni zarzut, szczególnie niebezpieczny w warunkach amerykańskiej polityki, wynika ze sprzeciwu Paula wobec dalszej pomocy finansowej i militarnej, jaką Stany udzielają Izraelowi. Kongresmen z Teksasu jest przy tym przeciwny wszelkiej pomocy militarnej, uważając, że nie tworzy ona podstaw stałej, obopólnie korzystnej współpracy, a jedynie prowadzi do jednej z trzech sytuacji – do marnowania pieniędzy amerykańskich podatników (wsparcie udzielane w latach 80. nikaraguańskim Contras), antagonizacji znacznej części światowej opinii publicznej (kazus Izraela i Palestyny) lub korupcji miejscowych elit rządzących (kazus Pakistanu). Tak czy inaczej – USA tracić ma w każdym z wymienionych przypadków.

Podstawą konserwatywnej krytyki wizji polityki zagranicznej Rona Paula jest przede wszystkim jego przekonanie, iż większość współczesnych problemów USA – terroryzm, niechęć świata muzułmańskiego, przemyt narkotyków przez granicę z Meksykiem – jest konsekwencją działań amerykańskich, rezultatem polityki Waszyngtonu. Przyjęcie optyki Paula, oznaczać by musiało radykalna redefinicję założeń amerykańskiej polityki zagranicznej i znaczące zmniejszenie amerykańskiego zaangażowania na świecie. W ślad za tym pójść miałoby obcięcie budżetu Pentagonu, zmniejszenie liczby służb specjalnych i wzmocnienie niezależności energetycznej. Ze szczególną krytyką spotyka się przekonanie Paula, zgodnie z którym aktywność terrorystyczna wymierzona w USA jest konsekwencją obecności amerykańskiej na Bliskim Wschodzie i powiązań Waszyngtonu z naftowymi reżimami, gwałcącymi na swym terytorium prawa człowieka. Chociaż Ron Paul podkreśla, że przyjęcie założenia, że USA są atakowane za „swoją wolność i swój dobrobyt” prowadzić musi do zadania pytań o to, dlaczego inne równie zamożne państwa, takie jak Szwajcaria pozostawiane są w spokoju, to należy pamiętać, że aktywność terrorystyczna została wykryta także w państwach tak krytycznie nastawionych do wojny w Iraku jak Niemcy czy Francja.

****
Czy poparcie, jakim cieszy się Ron Paul wśród młodych zwiastuje nadchodzącą falę izolacjonizmu? Za wcześnie by o tym przesądzać. Poglądy Paula sytuują się daleko poza głównym nurtem a ich funkcjonowanie w mediach, podstawowym przekaźniku informacji dla większości Amerykanów jest mocno utrudniane. Jednocześnie trudno sobie wyobrazić, jak w praktyce miałaby wyglądać polityka zagraniczna prezydenta Paula. Wycofanie USA z ONZ czy WTO, opuszczenie NATO czy likwidacja amerykańskich baz w Europie i Azji spotkałaby się ze sprzeciwem nie tylko wewnętrznych lobbies ale także z gorącą opozycją amerykańskich sojuszników. W świecie rosnących współzależności niemożliwe wydaje się prowadzenie polityki izolacjonistycznej.

Nie oznacza to jednak, że pewne wątki propozycji Paula – a konkretnie demilitaryzacja, przynajmniej częściowa,   polityki amerykańskiej - nie znajdą szerszego poparcia. Społeczeństwo amerykańskie jest zmęczone coraz to nowymi wojnami i kosztami generowanymi przez Pentagon i „państwo bezpieczeństwa narodowego” usytuowane w Langley.  Skromniejsza, bardziej realistyczna polityka zagraniczna może wyjść Amerykanom i amerykańskiemu budżetowi na dobre.

Drukuj Email
 
Powiązane tagi:
  
Osoby:  Barack Obama  
Panstwa:  Stany Zjednoczone  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Ten były dowódca armii bośniackich Serbów stanął w środę (16.05) przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii w Hadze. Oskarżony został o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości.
więcej...
W piątek 18 maja 2012 roku Facebook rozpoczął sprzedaż swoich akcji na giełdzie w Nowym Jorku. Obrót był opóźniony o około trzydzieści minut z powodu późnych rezygnacji z zamówień. Akcje Facebooka na koniec dnia sprzedawane były po 38,23 dolara, czyli drożej, niż...
więcej...
Wersja pierwsza. Niemcy są demokratycznym państwem, ceniącym pokój i wolność, które z uśmiechem na ustach odkupuje finansowo i symbolicznie swoje winy. W stosunkach międzynarodowych kieruje się zasadami nieangażowania się w konflikty zbrojne i pokojowego rozstrzygania sporów.
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny