Inwestea Konsultea Wschod24 Afryka24 Pe24
Tomasz Otłowski: Iran - wschodzące regionalne mocarstwo nuklearne? Drukuj Email
( 4 głosy)




Tomasz Otłowski, Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego   
01.03.2010.
<<< 1 2 
Proces umacniania się strategicznej pozycji i znaczenia Islamskiej Republiki Iranu w jej otoczeniu międzynarodowym uległ w ostatnich latach wyraźnemu przyspieszeniu. Iran konsekwentnie i wytrwale buduje status geopolitycznego lidera w regionie, mając nadzieję – i póki co wszelkie realne szanse – na uzyskanie w perspektywie najbliższej dekady pozycji regionalnego mocarstwa o statusie nuklearnym.
REKLAMA

Mocarstwowy Iran – skutki dla regionu

Brak właściwej współpracy Iranu ze wspólnotą międzynarodową i dwuznaczny charakter jego programu jądrowego, w połączeniu z agresywną retoryką władz w Teheranie i ich wysoce asertywną polityką regionalną sprawiają, że irańskie aspiracje mocarstwowe budzą liczne kontrowersje i obawy. Dotyczy to zarówno państw regionu, jak i mocarstw zewnętrznych, które tradycyjnie angażują się w rozwój wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Determinacja Teheranu stawia więc przed wspólnotą międzynarodową zasadnicze pytanie – co dalej? Pytanie to dotyczy w istocie nie tylko taktycznej kwestii, to jest ewentualnych działań i reakcji wobec samego irańskiego programu nuklearnego, ale też znacznie głębszego, strategicznego problemu: czy wspólnota międzynarodowa jest gotowa uznać, iż Iran – w jego obecnym kształcie polityczno-ustrojowym, z obecnymi aspiracjami i stosunkiem do problemów regionu – może mieć status regionalnego mocarstwa, jednocześnie najpewniej będąc także państwem nuklearnym (w wymiarze militarnym)?

Jak się wydaje, na obszarze samego Bliskiego Wschodu nie ma póki co zgody na uznanie mocarstwowej roli Iranu. Dla arabskich sunnickich państw obszaru Zatoki Perskiej radykalny, szyicki Iran stanowi poważne geopolityczne zagrożenie i wyzwanie. Ambicje irańskie nie zamykają się bowiem wyłącznie w sferze planów dominacji politycznej czy strategicznej, lecz dotyczą także takich aspektów, jak kwestie wyznaniowe (teologiczne) i przywództwa w świecie islamu. Dla Arabii Saudyjskiej – której władca pieczętuje się oficjalnym mianem „strażnika świętych miejsc islamu” i pretenduje z tej racji do sprawowania rządu dusz nad wszystkimi „prawowiernymi” muzułmanami  – perspektywa uznania wiodącej roli szyickiego Iranu jest nie do przyjęcia. Aspekt ten generuje poważne napięcia na linii Rijad – Teheran, jest także jednym z najważniejszych motorów strategicznej rywalizacji między oboma państwami, która ma wszelkie szanse i potencjał przerodzić się w poważną konfrontację.

Państwa arabskie postrzegają też jednostronne, radykalne działania irańskie, np. w Lewancie (Liban, Autonomia Palestyńska), jako zagrożenie dla misternie budowanego procesu pokojowego z Izraelem, którego istotnym elementem musi być uznanie przez muzułmańskie kraje regionu podmiotowości prawnomiędzynarodowej państwa żydowskiego. Teheran tymczasem otwarcie i głośno nawołuje – ustami przedstawicieli swego ultrakonserwatywnego establishmentu – do „wymazania Izraela z mapy świata”. Państwa regionu obawiają się również, że nuklearny (a więc mocarstwowy) Iran stanie się lokalnym, brutalnym hegemonem, terroryzującym sąsiadów i wymuszającym na wszystkich regionalnych aktorach działania pod swe dyktando i według własnych interesów.

Nuklearyzacja dążącego do umocnienia swej geopolitycznej pozycji Iranu zagraża istniejącej obecnie w regionie bliskowschodnim względnej strategicznej równowadze sił. Gdyby jednak równowaga taka została zachwiana, szczególnie w przypadku potwierdzonego uzyskania przez Teheran broni jądrowej, to naturalnym niejako procesem będzie dążenie pozostałych krajów regionu do poprawy własnego położenia geopolitycznego względem Iranu. Najbardziej oczywistym mechanizmem umożliwiającym przywrócenie takiego strategicznego parytetu z Iranem, będą starania państw sąsiednich o pozyskanie własnego arsenału nuklearnego. Celem tych działań byłoby osiągnięcie sytuacji, w której atomowy militarny potencjał Iranu jest równoważony (a jego strategiczne znaczenie de facto niwelowane) przez wdrożenie zasady „wzajemnego odstraszania” pomiędzy głównymi państwami regionu. Scenariusz taki oznaczałby więc, że proces nuklearyzacji Iranu – jeśli nie zostanie przerwany i zakończy się sukcesem – nieuchronnie doprowadzi do regionalnego wyścigu zbrojeń strategicznych.

W tym miejscu dotykamy sedna zasadniczego dylematu, przed jakim stoi dziś wspólnota międzynarodowa w kontekście „kwestii irańskiej”. Wiadomo bowiem, że każdy wyścig zbrojeń (a zwłaszcza strategicznych, związanych z dążeniem do pozyskania broni atomowej) zwiększa ryzyko przypadkowego wybuchu konfliktu. Ryzyko takie w oczywisty sposób znacząco rośnie, gdy dany wyścig odbywa się z udziałem wielu podmiotów państwowych, a także ma miejsce w środowisku międzynarodowym charakteryzującym się – jak w przypadku Bliskiego Wschodu – wyjątkowo dużym poziomem napięcia, niestabilności i zadawnionych konfliktów o różnym charakterze. W odniesieniu do obszaru bliskowschodniego perspektywa atomowego wyścigu zbrojeń rodzi też uzasadnione obawy o ułatwioną dostępność broni jądrowej lub jej komponentów i know-how dla aktorów pozapaństwowych – ugrupowań terrorystycznych, separatystycznych czy rebelianckich, których wszak nie brak w tej części świata.

Czy Iran jest „skazany” na status mocarstwa?

Rozwój wydarzeń wokół Iranu w ostatnich latach wskazuje, że teza zawarta w powyższym pytaniu wcale nie jest przesadzona. Z jednej strony mamy bowiem do czynienia z godną podziwu wieloletnią determinacją Iranu na rzecz osiągnięcia – formalnie cywilnego, w istocie najpewniej militarnego – statusu nuklearnego (dodajmy: niezależnie od tego, czy władzę w Teheranie sprawują aktualnie „reformatorzy”, czy też „ultrakonserwatyści”), wspartą prowadzonymi po mistrzowsku działaniami dyplomatycznymi i politycznymi na arenie międzynarodowej. Z drugiej zaś strony społeczność międzynarodowa, wskutek splotu różnych czynników, wykazuje od momentu pojawienia się „kwestii irańskiej” daleko posunięty bezwład decyzyjny i brak spójności strategii politycznych. Brak nawet zgodności w jednoznacznej ocenie już nie tylko samego programu, lecz nawet klasyfikacji charakteru działań i zachowania się Iranu w przedmiotowej sprawie.

Iran, jego program nuklearny i polityka wobec regionu, stały się dziś jednym z narzędzi w zaostrzającej się geopolitycznej rozgrywce między największymi mocarstwami. Zasadniczą osią tej gry jest dążenie Rosji i Chin do zmniejszenia wpływów i pozycji Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, a szerzej – także w skali globu. Moskwa i Pekin mają też zapewne nadzieję, że przyszłe regionalne mocarstwo irańskie będzie pamiętać, komu zawdzięcza swe powstanie, co przełożyć się powinno na konkretne korzyści handlowe i ekonomiczne dla rosyjskich i chińskich koncernów.

Iran doskonale wykorzystuje te sprzyjające okoliczności geopolityczne, kontynuując wysiłki na rzecz zakończenia swego programu. Sytuacja, jaka istnieje dziś wokół „kwestii irańskiej” sprawia, że nie ma już praktycznie szans na zatrzymanie irańskiego „pędu do atomu”. Ambiwalentne stanowisko Rosji i Chin wobec podnoszonych przez Zachód obaw co do irańskiego programu nuklearnego (podyktowane głównie wspomnianymi uwarunkowaniami geopolitycznej „gry o wszystko” z USA) oraz całkowity brak politycznego zdecydowania i jedności ze strony Unii Europejskiej (spowodowany w dużej mierze ekonomicznymi interesami głównych państw europejskich w Iranie) – wykluczają aktualnie możliwość nałożenia na Iran efektywnego systemu sankcji ekonomicznych. Irańska gospodarka ma kilka istotnych „pięt achillesowych” (np. konieczność importu benzyny czy uzależnienie finansów państwa od eksportu ropy), których wykorzystanie przez społeczność międzynarodową pozwoliłoby w krótkim czasie pogrążyć krnąbrny teherański reżim. Brak jedności wspólnoty międzynarodowej (czytaj: wielkich mocarstw) wyklucza jednak obecnie wprowadzenie systemu sankcji na pełną skalę.

Warto w tym miejscu odnotować, że istnieją poważne wątpliwości, czy ewentualne ukaranie Iranu twardymi sankcjami ekonomicznymi w ogóle przyniosłoby pożądane rezultaty. Z doświadczeń z funkcjonowania systemu sankcji wobec Iraku (1990-2003) jasno wynika, że szerokie embargo jest niezwykle ciężkie do wyegzekwowania w tej części świata i nie można tym samym wykluczyć, że ewentualne nałożenie tego typu sankcji na Iran mogłoby w efekcie nie wpłynąć na zmianę działania i postawę jego władz.

Naturalną i jedyną alternatywą dla systemu sankcji jest użycie siły. Także i tu jednak – z zarysowanych wcześniej powodów – nie ma oczywiście możliwości na uzyskanie autoryzacji ONZ dla takiego ruchu. Nie ma jednak także większych szans na jednostronne działanie któregoś z państw zainteresowanych pozbawieniem Iranu szans na przekształcenie się
w mocarstwo atomowe. Dwa kraje, które teoretycznie mogłyby podjąć się takiej operacji – Stany Zjednoczone i Izrael – przeżywają właśnie (choć każde z innych względów) głęboki kryzys swych pozycji geopolitycznych. Słabnące już od ponad dekady USA eksperymentują obecnie, pod rządami nowego prezydenta, z nowymi trendami w polityce zagranicznej, m.in. właśnie w odniesieniu do Iranu. Choć to nowe, zdominowane przez ideologię podejście Waszyngtonu do kwestii międzynarodowych póki co się nie sprawdza, opcja militarna USA wobec Iranu zdaje się być zdecydowanie nieaktualna.
Izrael z kolei wciąż nie podniósł się jeszcze ze strategicznego nokautu, jakim okazały się dla niego dwie nieudane kampanie militarne (w Libanie w 2006 roku i w Strefie Gazy na przełomie 2008 i 2009 roku). Izraelskie kierownictwo polityczne, nie mówiąc już o opinii publicznej, nie jest moralnie ani psychicznie gotowe do podjęcia poważnego ryzyka geopolitycznego, jakim byłoby otwarte militarne przeciwstawienie się narastającemu zagrożeniu ze strony Iranu. Jedynym czynnikiem, który teoretycznie może przesądzić o postawieniu wszystkiego przez Izrael na jedną kartę, jest trudny do realnego oszacowania aspekt najnowszych zbiorowych doświadczeń historycznych narodu żydowskiego. Chodzi tu głównie o Holokaust – nie można wykluczyć, że to właśnie owa podświadoma już dziś w dużej mierze pamięć o Zagładzie zdeterminuje ostatecznie izraelskie elity polityczne do zdecydowanych działań przeciwko irańskiemu zagrożeniu.

Ewentualność izraelskiego ataku na irańskie instalacje nuklearne należy jednak oceniać jako mało prawdopodobną (choć nie wykluczoną!). Sytuacja taka oznacza więc, że świat musi najpewniej pogodzić się z nieodległą już perspektywą nuklearyzacji Iranu i wynikającą stąd geopolityczną rewolucją w całym regionie. Rewolucją, której najważniejszym elementem będzie zmiana strategicznego układu sił i pojawienie się mocarstwa o jasno sprecyzowanej wizji regionalnego porządku, agresywnie dążącego do jego urzeczywistnienia.

W ponad trzydzieści lat od powstania Islamska Republika Iranu stoi dziś więc na progu swej dziejowej szansy i wszystko wskazuje na to, że nie omieszka jej wykorzystać.

Przypisy:

1) W najkrótszym ujęciu – bezpośrednie sprawowanie władzy politycznej przez duchowieństwo szyickie.

2) Doktryna ta zakłada wiarę w rychły powrót 12-go (ostatniego) szyickiego Imama – Mahdiego – który miał według wierzeń szyitów „zniknąć” ok. roku 847 (według kalendarza chrześcijańskiego), ulegając tzw. „wielkiej okultacji”. Szyici oczekują jego powrotu „na koniec dziejów” jako Zbawiciela, który ostatecznie zaprowadzi niebiański ład i pokój na Ziemi. Jednym z najbardziej specyficznych elementów mahdaviat jest wymóg aktywnego działania jej wyznawców na rzecz przyspieszenia powrotu Mahdiego (czyli w istocie na rzecz przyspieszenia „końca świata”).

3) Pomimo powszechnego na Zachodzie postrzegania Syrii jako arabskiego państwa sunnickiego, kraj ten jest w istocie od ponad 30 lat rządzony przez dyktatorski reżim klanu Al-Assadów, wywodzących się z szyickiej sekty Alawitów (Nusajrytów), stanowiących ok. 20 % ludności Syrii. Alawici uważani są przez większość sunnitów za heretyków, ponieważ włączyli do swego systemu wierzeń wiele elementów obcych islamowi. Do niedawna także szyici uważali Alawitów za apostatów, obecnie jednak stanowisko teologów szyickich (głównie irańskich) w tej sprawie nieco złagodniało.

4) Nawiązanie przez szyicki Iran strategicznej współpracy z sunnicką radykalną grupą palestyńską to przykład istotnejewolucji w sposobie myślenia irańskiego kierownictwa religijno-politycznego. Dzięki temu krokowi Teheran zyskał kolejną (po libańskim Hezbollahu) ważną i skuteczną „proxy” w najbliższym sąsiedztwie Izraela, dającą możliwość wywierania bezpośredniego militarnego nacisku na państwo żydowskie.

5) Szyici, rozsiani po niemal całym Bliskim Wschodzie, stanowią – pomimo swego wewnętrznego zróżnicowania – naturalne narzędzie dla działań Iranu na rzecz zwiększenia jego pozycji w regionie. Działania irańskie w tym zakresie obejmują społeczną i polityczną aktywizację oraz ideowo-religijną indoktrynację szyitów, a także udzielanie im bezpośredniego wsparcia finansowego, materialnego i politycznego. Niejednokrotnie (jak w przypadku szyitów libańskich i irackich lub też obecnej rebelii Zajdytów w Jemenie) Teheran udziela również bezpośredniego wsparcia militarnego w postaci broni, sprzętu i instruktorów.

6) Trzeba w tym kontekście pamiętać, że dla dominującej większości sunnitów, szyici stanowią ryt o charakterze jednoznacznie heretyckim. Radykalni sunnici z kolei – jak na przykład wahhabici (z których wywodzi się
Al-Kaida) lub deobandyści (będący religijnymi i ideowymi protoplastami ruchu afgańskich i pakistańskich Talibów) – uznają szyitów wręcz za apostatów i schizmatyków.

7) Warto odnotować w tym miejscu, że już od kilku lat mnożą się doniesienia o tajnych planach i projektach dotyczących pozyskania nuklearnego militarnego know-how przez najważniejsze muzułmańskie państwa bliskowschodnie. Najczęściej w tym kontekście wymienia się Arabię Saudyjską, Egipt i Turcję. Co ciekawe jednak, nawet takie kraje jak Jemen, Jordania czy Zjednoczone Emiraty Arabskie wyraziły kilkukrotnie w ostatnich czterech latach zainteresowanie pozyskaniem technologii nuklearnych (oczywiście o charakterze formalnie cywilnym).



Drukuj Email
 
Powiązane tagi:

Panstwa:  Iran - Islamska Republika Iranu  
Region:  Bliski Wschód  
Inne:  Broń Atomowa   Bezpieczeństwo  
Dodaj swój komentarz do tego artykułu...
Imię (wymagane)
Komentarz
Zaloguj lub zarejestruj się aby móc dodawać komentarze.

Ten były dowódca armii bośniackich Serbów stanął w środę (16.05) przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii w Hadze. Oskarżony został o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości.
więcej...
W piątek 18 maja 2012 roku Facebook rozpoczął sprzedaż swoich akcji na giełdzie w Nowym Jorku. Obrót był opóźniony o około trzydzieści minut z powodu późnych rezygnacji z zamówień. Akcje Facebooka na koniec dnia sprzedawane były po 38,23 dolara, czyli drożej, niż...
więcej...
Wersja pierwsza. Niemcy są demokratycznym państwem, ceniącym pokój i wolność, które z uśmiechem na ustach odkupuje finansowo i symbolicznie swoje winy. W stosunkach międzynarodowych kieruje się zasadami nieangażowania się w konflikty zbrojne i pokojowego rozstrzygania sporów.
więcej...
 AnalizySystemy polityczne  Imigracja  Cywilizacje  Konflikty  Ekologia  Terroryzm  Polityka zagraniczna  Dyplomacja  Emigracja  Separatyzm  Stosunki międzynarodowe 
 GospodarkaWaluty  Ropa naftowa  Sektor bankowy  Giełdy  Rynek pracy  Nieruchomości  Surowce  Gaz ziemny  Media  Technologie  Przemysł samochodowy 
 OrganizacjeNATO  OBWE  OPEC  ONZ  Al-Kaida  G-20  MFW  WNP  ASEAN  WTO 
 PaństwaNiemcy  Francja  Izrael  USA  Wielka Brytania  Indie  Chiny  Rosja  Irlandia  Ukraina  Turcja  Hiszpania  Brazylia  Iran  Sudan  Włochy  Afganistan  Gruzja  Informacje dla wyjeżdżających 
 Po godzinachRecenzje  Film  Wywiady  Książka 
 RegionyUnia Europejska  Bałkany  Afryka  Bliski Wschód  Daleki Wschód  Kaukaz  Azja  Darfur  Krym  Kaszmir 
 StylSavoir vivre 
 Unia EuropejskaSłownik UE  Komisja  Prezydencja  Strefa Euro  Traktat lizboński  Strefa Schengen  Partnerstwo Wschodnie  Europejska Polityka Sąsiedztwa 
Zaloguj sie
         
     
SERWIS SPECJALNY
Dyplomacja_specjalny