Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Internetowe pisanki Michelle Obamy

Internetowe pisanki Michelle Obamy


29 marzec 2009
A A A


Czy Barack Obama rzeczywiście chce przenieść swoją prezydenturę do Internetu? Po uruchomieniu serwisu "obywatelskich videokonferencji" OpenForQuestions , wygląda na to, że nowa administracja polubiła kontaktowanie się z Amerykanami przez sieć.

 


Tym razem internetowy skandalik nie dotyczy samego prezydenta, ale jego żony.
Otóż Michelle Obama odstąpiła od tradycyjnego sposobu dystrybuowania zaproszeń na doroczne wielkanocne kulanie jajek - White House Easter Egg Roll (na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy") na rzecz nowoczesnych rozwiązań, a mianowicie - Internetu.

Tradycję White House Easter Egg Roll zapoczątkowała Dolley Madison w pierwszej połowie XIX w. Jednak na dobre do kalendarza imprez odbywających się w Białym Domu, kulanie jajek weszło w 1878 roku, za prezydentury Rutherforda Hayesa.
Imprezę zawieszono za czasów Franklina Delano Roosvelta. Do tradycji wróciła Mamie Eisenhower. Wtedy także po raz pierwszy w przyjęciu wzięli udział mali Afroamerykanie.

Chociaż do tej pory, aby móc wziąć udział w tym przyjęciu odbywającym się w wielkanocny poniedziałek, trzeba było spędzić całą noc, a czasami i część niedzieli w kolejce po bilety.

Ponieważ w imprezie biorą udział dzieci do dziesięciu lat, dla wielu z nich taki kolejkowy maraton był niesłychanie męczący.

Michelle Obama postanowiła więc ulżyć zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom.
Co więcej - bilety dostępne on-line miały umożliwić udział w przyjęciu także Amerykanom spoza Waszyngtonu.

Część Amerykanów, a zwłaszcza Amerykanek, nie jest do końca zadowolona z decyzji pierwszej damy.
Kolejki za biletami na wielkanocne przyjęcie stały się pewnego rodzaju zwyczajem i oczywistością.
Przeciwniczki pomysłu Michelle Obamy twierdzą też, że Internet zapewnia udział w zabawie zupełnie bez wysiłku. Tymczasem w "prawdziwym życiu" mało jest sytuacji wygodnych i na wyciągnięcie ręki. Dlatego łatwy dostęp, bez poniesionych trudów i niewygody może tylko zepsuć dzieci uczestniczące w kulaniu jajek - potraktują one bowiem to wydarzenie jako coś oczywistego, jak wyprawę do Wall Martu czy McDonalda.

Innymi słowy - zachwiana została reguła niedostępności, która wymieniana jest jako jeden z bardziej skutecznych wabików marketingowych.
Bardziej pragniemy tego, czego mieć nie możemy.
Inna reguła z kanonu Roberta Cialdiniego naruszona przez decyzję Michelle Obamy to zasada konsekwencji: bardziej cenimy to, czego osiągnięcie kosztowało nas wiele wysiłku. Jesteśmy konsekwentni w tej ocenie nawet, gdy fakty mogą świadczyć co innego (np. po nocy w kolejce zabrakło biletów).

Być może jednak młode pokolenie Amerykanów, których rodzice zamawiają bilety on-line, będzie po prostu czytało książki o regułach marketingowych - najlepiej w formie e-booka.