Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Co tam G20, ważne, co włoży Michelle

Co tam G20, ważne, co włoży Michelle


01 kwiecień 2009
A A A

Michelle Obama Europę przywitała w żółtej sukiencie, a jakże, Jasona Wu, i czarnym płaszczyku od Michaela Korsa.

Gdy europejskie media skupiają się przede wszystkim na kwestiach bardziej merytorycznych szczytu w Londynie, Amerykanie skupiają się przede wszystkim na śledzeniu każdego kroku swojego prezydenta. Chcą akcji i lotnych słów, zamiast nudnych i mało nośnych konkretnych rozwiązań.

Specyficzność relacji widać także u Francuzów i Brytyjczyków. Media znad Sekwany skupiają się na rywalizacji: Sarkozy'ego i Obamy, a także, choć może nawet bardziej - ich żon: Carli Bruni i Michelle Obamy.

Żona prezydenta Francji, porównywana jest do Jackie Kennedy, podczas gdy prezydent USa - do samego JFK. Sytuacja nieco kłopotliwa dla drugich połówek "nowych Kennedych". Choć Amerykanie widocznie zaakceptowali Michelle jako Jackie: pomogło jej w tym na pewno zamiłowanie do designerskich strojów, a także sesje modowe w "Vogue'u" czy otwarcie się dla "zwykłych ludzi" m.in. na łamach "People".

Europejczycy wydają się preferować klasyczny szyk Carli Bruni.
Zapowiada się więc pojedynek na kreacje i metki projektantów.

Brytyjskie media natomiast skupiają się na podkreślaniu przesady w samej osobie Obamy i jego stylu sprawowania prezydentury.
Po jego wpadce z płytami DVD i prezentami dla dzieci Gordona Browna, amerykański prezydent uchodzi w oczach mieszkańców Wielkiej Brytanii za - do pewnego stopnia - ignoranta.
Zamiast więc o porpozycjach nowych regulacji rynków finansowych, nawet poważne gazety piszą o krwi grupy AB sprowadznej z USA,aby - tfu, tfu - w razie potrzeby nie podawać prezydentowi krwi...europejskiej.

Na prawdziwe sensacje pozostaje tylko czekać, aż ruszą oficjalne spotkania Obamy z
przywódcami innych państw, a Michelle i Carla ruszą na zakupy do Harrodsa lub na Qxford Street.