Michelle Obama ratuje dom mody
Tygodnik "Time" nazwał pierwszą damę "jednoosobowym pakietem stymulacyjnym dla przemysłu modowego". Michelle Obama, znana ze swego zamiłowania do mody, jest obserwowana na każdym kroku: każdy jej strój jest komentowany - czy to sukienka z H&M, czy to sławne trampki od Lanvin. Podczas podróży do Europy, gazety, i to nie tylko pisma kobiece, wysłały za Michelle specjalnych korespondentów piszących tylko i wyłącznie o ubraniach prezydentowej.
To, że Michelle Obama jest wymarzoną ambasadorką marki, wie już Jason Wu i J Crew.
Teraz pierwsza dama idzie krok dalej: nie tylko daje projektantom i markom przepustkę do sławy i na salony, ale także ratuje od bankructwa.
Tak było z firmą odzieżową Talbots. W ciągu trzech miesięcy firma straciła ponad 128 mln dolarów, a sprzedaż w ostatnim kwartale zeszłego roku spadła o jedną czwartą.
Ratunek nadszedł niespodziewanie w kwietniu tego roku. Na okładce majowego numeru pisma "Essence" pojawiła się Michelle Obama w jedwabnej sukience marki Talbots. [Za jedyne 169 dolarów, a do tego w modny w tym sezonie kwiatowy wzór].
Lori Wagner, szefowa marketingu Talbotsa przyznała reporterom "Time" , że jedna okładka z pierwszą damą o wiele szybciej zrepozycjonowała markę, niż dotychczasowe działania marketingowe.
62-letnia marka od jakiegoś czasu stara się bowiem zerwać z "dostojnym" wizerunkiem i przekształcić w brand bardziej dynamiczny, skierowany do aktywnych 40-letnich kobiet.
Wypisz, wymaluj - Michelle Obama.
"Jesteśmy amerykańską marką" - podkreśla rzeczniczka Talbotsa w rozmowie z "Chicago Tribune" - "a Michelle Obama to uosobienie American Dream".
Na dłuższą metę jednorazowa sesja to jednak za mało, by Talbots długotrwale mógł budować swoją strategię na asocjacjach z prezydentową.
Michelle Obama kojarzona jest przede wszystkim z Jasonem Wu i J Crew. A raczej te twie marki są kojarzone z Michelle Obamą.
Podobnie, jak w przypadku prezydenta i BlackBerry, w tych zestawieniach państwo Obamowie nie są ambasadorami marek, ale to marki są atrybutami prezydenckiej pary.
Co powinien zrobić Talbots? Zmiksować Jasona Wu z J Crew i słać hurtowo do Białego Domu?
Bynajmniej.
Powinien przede wszystkim obserwować Michelle Obamę (co lubi, jakie są jej ulubione tkaniny i kolory; bo to, że prezydentowa nosi przede wszystkim balerinki, ołówkowe spódnice, bluzki bez rękawów i kardigany, wie już chyba każda kobieta w Ameryce).
Projektując ubrania zgodnie z preferencjami pierwszej damy, Talbots, nawet nie wygrywając honorowego miejsca w szafie przy Pennsylvania Avenue 1600, pewnie przypadnie do gustu naśladowczyniom stylu Michelle.
Zwłaszcza tym, których nie stać na tenisówki od Lanvin. W których to tenisówkach, paradoksalnie, Michelle pozuje do zdjęć wewnątrz majowego numeru "Essence" - jako dodatek do sukienki Talbotsa.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz