Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Pierwsza Babcia bryluje na salonach

Pierwsza Babcia bryluje na salonach


15 maj 2009
A A A

Skoro media interesują się już nie tylko samym prezydentem, ale też jego córkami i psem, nadszedł czas na Pierwszą Babcię. Marian Robinson, matka Michelle Obamy, pierwotnie przeprowadziła się do Białego Domu po to, żeby zajmować się wnuczkami, Malią i Sashą.

 



Pierwszej Babci jednak tak spodobało się pełnienie quasi-oficjalnych obowiązków, że dla prezydentówien i tak trzeba było zatrudnić opiekunkę.
Jest m.in.stałym gościem w Kennedy Center, towarzyszy też córce na uroczystych obiadach, np. u Teresy Heinz-Kerry.

71-letnia Marian Robinson de facto pozostaje osoobą prywatną - Biały Dom nie informuje o jej planach dnia i spotkaniach, jak ma to miejsce w przypadku prezydenta i pierwszej damy.

Do niedawna Pierwsza Babcia cieszyła się z tego, że media ciągle jej nie rozpoznają i może iść na spacer do parku bez tłumu reporterów towarzyszącemu zazwyczaj jej córce i zięciowi.

I to się jednak zmienia. Marian Robinson wystąpiła z Michelle Obamą na okładce majowego numeru "Essence" , a także udzieliła wielu wywiadów w związku z dniem matki (obchodzonym w USA w drugą niedzielę maja).

Teściowa prezydenta stała się także wzorem dla amerykańskich seniorów.
To ważne - zwłaszcza w konkteście starzejącego się społeczeństwa i wchodzenia w wiek emerytalny pokolenia baby boomers.
Marian przede wszystkim podkreśla własną niezależność. Długo nie chciała zgodzić się na przeprowadzkę do Waszyngtonu - opuszczać Chicago, przyjaciółek i zajęć jogi.
Nie była więc typową babcią, rzucającą wszystko w mig, by poświęcić się wnuczkom.
Pomimo swojego wieku, teściowa prezydenta lubi się modnie ubrać i regularnie odwiedza fryzjera. Można zaryzykować stwierdzenie, że stanie się ona trendsetterką >dojrzewania< wielu marek, które do tej pory bały się starszych klientów.
Marian Robinson wyraźnie wskazuje niszę rynkową, która wkrótce pewnie szybko się wypełni. Z kultem młodości pewnie nie wygra, ale ów kult przestanie być jedynym, choć dominującym dyskursem raczej zostanie.