Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Nowa broń USA: Twitter

Nowa broń USA: Twitter


17 czerwiec 2009
A A A

W poniedziałek Jack Dorsey, współtwórca bijącego rekordy popularności serwisu mikroblogowego Twitter, otrzymał niezwykłą prośbę od...funkcjonariusza Departamentu Stanu. Dyplomata prosił o przesunięcie zaplanowanych na ten dzień prac nad wydajnością serwerów Twittera. Serwis mógłby się stać bowiem niedostępny dla Irańczyków, którzy dzięki mikroblogom mogą organizować protesty i przekazywać informacje. Zwłaszcza po tym, jak władze w Teheranie odcięły swych obywateli od sieci komórkowych.



"To był zwykły telefon z pytaniem w stylu: " - opowiadał "New York Timesowi" P.J. Crowley, rzecznik Twittera.

Twitter wysłuchał Departamentu Stanu - prace nad serwerami odłożono do wtorkowego wieczora.

Rzecznik Twittera podkreślił, że rola mikrobloga doskonale wpisuje się w całościową politykę USA, kładącą nacisk na wolność słowa i przekazywania informacji.

To nie pierrwszy raz, gdy Twitter współpracuje z Departamentem Stanu.
W zeszłym miesiącu przedstawiciele serwisów społecznościowych z Doliny Krzemowej i Nowego Jorku, spotkali się z wicepremierem Iraku (oczywiście, podczas specjalnej wizyty zorganizowanej przez Departament Stanu), by porozmawiać na temat odbudowy sieci informacyjnej w tym kraju. A przy okazji - pochwalić się swoimi przedsięwzięciami.

Tymczasem w Iranie, sieci społecznościowe to główne źródło informacji i sposób łączności dla zwolenników Mira Husseina Musawiego, kontrkandydata Mahmuda Ahmadineżada w wyborach prezydenckich.

Na specjalnie utworzonym koncie "IranNewsNow" relacjonowano przebieg wydarzeń.
Jego autorzy wysłali także wiadomość do CNN: "Nie słuchajcie irańskiego rządu. Możecie zamieszczać zdjęcia i informacje z Twittera!".

Oprócz Twittera, także serwis YouTube pełni ważną rolę w wydarzeniach w Iranie: zamieszczane amatorskie nagrania wideo dokumentują aktualną sytuację - docierają do światowej opinii publicznej  bez cenzury ze strony władz.

Oddział BBC nadający w języku perskim, otrzymywał średnio pięć amatorskich nagrań wideo na minutę!

W krajach, gdzie wolność słowa jest mocno ograniczana przez władze, nowe media zaczynają odgrywać ważną, a nawet główną rolę w dostarczaniu informacji i służeniu jako kanał komunikacyjny.
Chodzi tu zwłaszcza o amerykańskie serwisy społecznościowe.
Dlaczego amerykańskie, a nie lokalne?
Przede wszystkim - irańskie władze nie mają wpływu na treść i nie mają dostępu do serwerów.
Dodatkowo - amerykańskie media społeczne mają dużą siłę oddziaływania, dają szansę zaistnienia danej sprawy w mediach mainstreamowych.
Nie dają też Zachodowi zapomnieć, odciąć się.
W końcu - ważną zaletą jest szybkość i bezpośredniość przekazu. Raporty, nawet te sporządzane przez wywiad, muszą przebyć długą drogę proceduralną, by dotarły do odopowiednich decydentów.
Tutaj - z serwisów społecznościowych, wiadomości przedostają się do mediów głównego nurtu. Stąd już prosta droga do dotarcia do odpowiednich władz.
Zresztą - Departament Stanu i Departament Obrony pilnie monitorują społeczną sieć.

Dla USA Twitter i inne serwisy, jako nowy typ broni, jest nie tylko skuteczny,ale i "wygodny" dyplomatycznie.
To przecież nie są rządowe agendy - rząd nie ma na nie wpływu, nie może ich cenzurować - rozłoży ręce amerykański dyplomata, wysyłając jednocześnie wiadomość do zarządu Twittera: #wielkie dzięki!