Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Happy birthday, Mr. President

Happy birthday, Mr. President


04 sierpień 2009
A A A

Barack Obama obchodzi dziś 48. urodziny. Nie będzie wielkiej, publicznej fety, lecz roboczy obiad z senatorami poświęcony programowi dopłat do używanych aut "cash for clunkers".

 

Przyjęcie dla rodziny i znajomych prezydent wydał w miniony weekend, w Camp David. Pojawili się na nim m.in. dawni przyjaciele Obamy z Chicago i Hawajów.
Prezydent grał w koszykówkę i...kręgle. I ponoć zdobył 144 punkty w tej ostatniej grze.
Jak widać, Obamę do bowlingu nie zniechęciła afera z Olimpiadą Specjalną w programie Jaya Leno (porównał się wtedy do uczestnika takich zawodów dla osób upośledzonych, by podkreślić, że nie jest mocny w tym sporcie).

Tymczasem prezydenckie urodziny świętują...firmy. A raczej korzystają z okazji na darmowy marketing.
Sieć Domino's Pizza promuje swój nowy deser Chocolate Lava Crunch Cake, rozdając go wszystkim mieszkańcom Waszyngtonu, którzy 4 sierpnia przyjdą do najbliższej pizzerii i złożą życzenia prezydentowi (czyli wypowiedzą hasło "Happy birthday, Mr. President").

Natomiast waszyngtońska filia muzeum Madame Tussauds przygotuje specjalną, "urodzinową" ekspozycję figur prezydenta i jego żony. Na świętowanie do muzealnego "Gabinetu Owalnego" do woskowych Obamów, dołączą woskowi Clintonowie, a także piosenkarka Beyonce i...George W.Bush!
Wszyscy będą nosić urodzinowe czapeczki, a "prezydencki gabinet" będzie wypełniony morzem żółtych i czerwonych balonów.

Z okazji do promocji w związku z prezydenckimi urodzinami, korzysta też grupa tzw. birthersów, skupiona wokół Orly Taitz, którzy - kreśląc teorie spiskowe - podważają fakt, że Obama jest obywatelem amerykańskim.
Ich zdaniem - miał się urodzić w Kenii, a nie na Hawajach.
Opublikowali nawet rzekomy Kenijski akt urodzenia Obamy, który został łatwo obalony (m.in. przez Washington Independent) z powodów...błędów faktograficznych!
Sprawa - chociaż niedorzeczna - ciągle gości w mediach: zadziwiające jest, że ponad połowa Republikanów wierzy w to, że Obama nie urodził się w Honolulu!
Wcześniejsze sfabrykowane kontrowersje (Whitewater, Swift Boats Veterans) wiele kosztowały demokratycznych polityków.

Kontrowersje wokół obywatelstwa Baracka Obamy pojawiły się jeszcze przed wyborami. Na sprawie poślizgnęła się nawet taka uznana gazeta, jak "Rocky Mountain News" , która opublikowała tekst, że Obama w chwili urodzenia otrzymał dwa obyatelstwa - amerykańskie - na mocy prawa ziemi i kenijskie (po ojcu - Kenijczyku), a to ostatnie miało wypierać pierwsze,
Prawda była taka, że w momencie urodzenia Obama uzyskał po ojcu drugie obywatelstwo - Zjdenoczonego Królestwa i Kolonii , a po 1963 roku, gdy Kenia uzyskała niepodległosć - automatycznie zostało ono zmienione na obywatelstwo kenijskie.
Jednak konsytucja Kenii nie dopuszcza instytucji podwójnego obywatelstwa u dorosłych, więc Barack Obama automatycznie utracił kenijskie obywatelstwo w dniu swoich 21. urodzin.