Tymoszenko zatrudnia PR-owców Obamy
Nowym prezydentem Ukrainy będzie Julia Tymoszenko. Bo zatrudniła specjalistów od kreowania wizerunku , dzięki którym Barack Obama wygrał Biały Dom.
AKDP („A” – to od Axelroda) to firma konsultacyjna z Chicago, założona przez Davida Axelroda i Davida Plouffe’a.
Początkowo wydawało się, że nici z umowy – ponoć współpracownicy prezydenta Obamy (Axelrod to jego główny doradca) mieli wątpliwości etyczne. W końcu Ukraina to – jak pisze amerykański „Newsweek” – jeden z sojuszników USA, i tak bliskie związki z jednym z kandydatów na prezydenta tego państwa, mogą nie wyglądać dobrze.
Wątpliwości jednak najwidoczniej zniknęły. AKDP zapewnia bowiem, że „prowadzi działalności lobbystycznej wobec Białego Domu”. Axelrod jako prezydencki doradca to przecież drobiazg – w końcu teraz pracuje dla Obamy, a nie AKDP.
„Sprzedałem swoje udziały w firmie w styczniu i nie widzę konfliktu interesów” – napisał prezydencki strateg w e-mailu do „Newsweeka” .
Tymczasem na Ukrainie nie mają wątpliwości: Tymoszenko zatrudniła AKDP ze względu na powiązania firmy z Obamą: i to nie tylko, jeśli chodzi o jego sukces wyborczy, ale ze względu na nieformalne związki istniejące po dziś dzień.
Oficjalna wersja Julii Tymoszenko jest jednak taka, że wybrała AKDP „zachwycona sposobem prowadzenia kampanii Baracka Obamy”.
Ciekawsze jest jednak to, że Tymoszenko miała zatrudnić chicagowską firmę „zanim zorientowała się, że Axelrod pracuje w Białym Domu” [sic!].
Związki Davida Axelroda z AKDP nie zakończyły się jednak w styczniu. Do dzisiaj pracuje tam jego syn, Michael, a sama firma ma wobec głównego doradcy prezydenta USA jeszcze dwa mln dolarów zaległych płatności.
Trzeba dodać, że nie tylko byli doradcy Obamy wyjechali na ukraińskie „saksy”: Wiktorowi Janukowyczowi doradzali na przykład dawni stratedzy Billa Clintona (Stan Greenberg) i Mitta Romneya (Neil Newhouse).


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz