Szczepionka dla córek Obamy - przywilej czy przykład?
-Obie dziewczynki są zdrowe, ale trzeba dmuchać na zimne - powiedziała rzeczniczka Michelle Obamy i dodała, że prezydentówny otrzymały szczepionkę dopiero teraz, gdy jest ona dostępna dla większości uczniów z Waszyngtonu.
Prezydent i pierwsza dama muszą poczekać na swoją porcję, aż zostaną zaszczepione osoby z „grup podwyższonego ryzyka”.
Tymczasem w serwisach internetowych pojawiły się spekulacje o tym, że szczepionka dla Malii i Sashy to efekt ich uprzywilejowanej pozycji.
Prezydenckie córki nie otrzymały zastrzyków w pierwszej turze – od wprowadzenia szczepionek minęło już bowiem dwa tygodnie.
Zapytani przez dziennikarzy Associated Press lekarze twierdzą, że zaszczepienie Sashy i Malii to świetny przykład dla amerykańskich rodziców, którzy zadbają o zaszczepienie własnych dzieci.
Chociaż zamiast przewidzianych 120 milionów szczepionek do połowy października, w tym terminie wyprodukowano tylko 25 milionów, nie odnotowano niedoborów w waszyngtońskich podstawówkach.
Telewizja przytacza jednak historie rodziców, którzy chcąc zaszczepić dzieci, musieli szukać szczepionki w innych miastach, ponieważ nie były one dostępne w ich okolicy. W historiach tego typu przoduje Fox TV – stacja tocząca podjazdową wojnę z Białym Domem.
Faktem jednak jest, że często – aby otrzymać zastrzyk – trzeba stać w bardzo długich kolejkach. Jak wiadomo – zgromadzenia tego typu to podwyższone ryzyko zarażenia.
Trzeba pamiętać - mimo wszystko - że prowadzenie kampanii public awareness z zakresu profilaktyki nie jest takie proste. Zwłaszcza, że kwestii szczepionek towarzyszą w Stanach spore kontrowersje (szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce miała jakoby być przyczyną autyzmu - twierdzenie to obalono, ale czarna legenda żyje nadal). Nieistotne jest przy tym, że chodzi o szczepionkę przeciw innym chorobom - lukę informacyjną najlepiej sobie samemu dopowiedzieć...
W tym kontekście ogłoszenie wiadomości o zaszczepieniu Malii i Sashy przeciwko A/H1N1 to działanie zgodnie z regułą autorytetu opisaną przez Roberta Cialdiniego. Skoro coś jest dobre dla córek prezydenta, to dlaczego Amerykanie mają odmawiać szczepień własnym dzieciom? Nawet jeśli muszą wcześniej poczekać w sporej kolejce.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz