Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Monitor bałkański cz.2

Monitor bałkański cz.2


30 październik 2009
A A A

Południowy zawrót głowy

Serbskie rozjazdy, bośniackie kłótnie, macedoński postęp, czyli o Bałkanach słów kilka

Serbskie rozjazdy

Serbia zdecydowanie przejęła pałeczkę lidera wśród państw Bałkanów Zachodnich, coraz śmielej odgrywając rolę światowego rzecznika tego regionu. Piątkowa (30.10) wizyta serbskiego szefa dyplomacji, Vuka Jeremicia w Tokio to kolejne rozszerzanie przez Belgrad swoich międzynarodowych kontaktów. Wizyta miała również swój podtekst historyczny, gdyż po raz pierwszy szef serbskiego MSZ odwiedził „kraj kwitnącej wiśni". Japoński szef dyplomacji - Katsuyo Okada podkreślił wyjątkową rolę Serbii w regionie, a także wyraził pełne wsparcie dla Belgradu w kwestiach ekonomicznych, doceniając również wkład Jeremicia, mającego według Okady ogromny wkład w „demokratyzację Serbii".

Po latach izolacji i stagnacji politycznej, Serbia wydaje się obecnie brylować na płaszczyźnie dyplomatycznej, zyskując coraz to kolejnych partnerów. Wyprawa do Japonii, a także wcześniejsze spotkanie z tureckim prezydentem, po raz kolejny potwierdza również aspiracje Belgradu do odgrywania roli europejskiego łącznika między wschodem a zachodem.

Bośniackie kłótnie

Zgoła odmienna sytuacja nadal panuje w sąsiedniej Bośni i Hercegowinie. Kryzys polityczny w Sarajewie kompletnie sparaliżował kraj, a jego politycy nadal nie potrafią znaleźć wspólnego rozwiązania. Co gorsza nadal potrzebują oni pomocy UE i Stanów Zjednoczonych, które niestety wydają się nie mieć pomysłu na rozwiązanie tego bośniackiego węzła. Nieoficjalnie mówi się, że przedstawiciele zachodni prowadzą rozmowy w Bośni, jednak odbywają się one na niższych szczeblach. Oficjalne rozmowy z najwyższymi przedstawicielami politycznymi narodów Bośni i Hercegowiny rozpocząć się mają na początku listopada. Istnieje jednak ryzyko, że mogą okazać się kompletnie bezsensowne, gdyż premier Republiki Serbskiej, Milorad Dodik, w piątkowym wywiadzie dla serbskiej telewizji stwierdził, że rozważa możliwość ich bojkotu.

Sytuacja w Bośni i Hercegowinie ponownie przypominać zaczyna rozpalanie ognia pod przysłowiowym „bałkańskim kociołkiem". To z pewnością duży test, głównie dla UE, która raz już zbagatelizowała sytuację w tym kraju.

Macedońsko - greckie postępy

Historycznych momentów w polityce państw bałkańskich ciąg dalszy. Macedoński premier, Nikola Gruevski oraz premier Grecji George Papandreu spotkali się dziś (30.10) przy okazji wizyty w Brukseli. Obaj panowie odbyli rozmowę o dręczącym oba państwa sporze o nazwę Macedonii. UE zaprosiła Macedonię do rozpoczęcia rozmów akcesyjnych jeszcze w tym roku, co pokrzyżować może już tylko Grecja, grożąca przysługującym jej prawem blokady rozmów, jeżeli spór o nazwę nie zostanie rozwiązany.

Spór o nazwę Macedonii wydaje się zbliżać do swojego szczęśliwego rozwiązania. Mimo, jeszcze całkiem niedawnych, buńczucznych zapowiedzi obu stron, zarówno Grecja jak i Macedonia nie mają interesu w forsowaniu swoich zdań dotyczących kwestii, a tym samym pogłębianiu konfliktu. Skopje jest już na ostatnim schodku prowadzącym do bram UE, jednak schodek ten trzymają właśnie Grecy. Macedończycy z pewnością podążą za przykładem Chorwatów, którzy zrozumieli, że toczenie sporu granicznego ze Słowenią to rzecz co najmniej błaha w perspektywie członkostwa kraju w UE.