Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Sagi rodzinnej prezydenta Obamy c.d - tym razem w Chinach

Sagi rodzinnej prezydenta Obamy c.d - tym razem w Chinach


18 listopad 2009
A A A

Barack Obama   spotkał się z mieszkającym w Chinach przyrodnim bratem.

Kim jest Mark Okoth Obama Ndesandjo, świat usłyszał całkiem niedawno - gdy przyrodni brat prezydenta USA wydał książkę, w której opisał znęcanie się ich ojca, Baracka Obamy seniora, nad rodziną.


Mark Ndesandjo to syn Obamy seniora i jego trzeciej żony - Amerykanki o litewsko-żydowskich korzeniach imieniem Ruth. Wyjechała ona za mężem do Kenii, na co wcześniej nie chciała się zgodzić matka obecnego prezydenta USA, Ann Dunham.

Ndesandjo, który nosi nazwisko po swoim ojczymie, poznał swojego przyrodniego brata dopiero kilka lat temu.
"Zatrzymał się u nas na pięć minut wraz ze swoją żoną, po drodze" - opowiadał Barack Obama w wywiadzie dla CNN - "Nie znam go więc dobrze".

Prezydent przyznał też, że nie czytał książki Marka Ndesandjo, "Nairobi to Shenzhen", w którym przedstawia on postać ich wspólnego ojca z zupełnie innej perspektywy, niż to zrobił sam Obama junior w "Dreams From My Father".

"To żadna tajemnica, że mój ojciec był osobą, która miała problemy" - powiedział prezydent i dodał, że on rónież wspomina w książce o alkoholizmie Obamy seniora.

Ostatnio obaj bracia przyrodni spotkali się na inauguracji prezydentury Baracka.

W ten poniedziałek, prezydent Obama spotkał się z Ndesandjo i poznał jego żonę - rodowitą Chinkę.

"Wszedł do naszego domu, objął mnie i moją żonę" - opowiadał dziennikarzom Mark Ndesandjo. "Rozmawialiśmy o sprawach rodzinnych: tak, jak gdybyśmy kontynuowali rozmowę rozpoczętą wiele lat temu".

Ndesandjo mieszka niedaleko Hong Kongu. Na co dzień zajmuje się marketingiem.
Udziela także lekcji gry na pianinie i jest wolontariuszem w sierocińcu.

 Rodzina Baracka Obamy - ze względu na "patchworkowość" i egzotykę, budzi ogromne zainteresowanie mediów, które co jakiś czas wyciągają "nieznanych" krewnych prezydenta (lub wcześniej - kandydata na prezydenta).  Poprawność polityczna nie pozwala dziennikarzom jednak na opisywanie skomplikowanej historii rodzinnej w kontekście skandalu. Owszem, robią to prawicowi blogerzy (i niektóre media) - np. pisząc, że ojciec Obamy był bigamistą, a sam Obama junior - nie urodził się na Hawajach, lecz w Kenii. Zapominają przy tym o kilku ważnych kwestiach: różnicach kulturowych i ogromnym postępie świadomości społecznej od czasów narodzin Baracka Obamy juniora. Gdy jego rodzice się pobierali - w wielu stanach małżeństwa międzyrasowe były zakazane przez prawo.  Poza tym - amerykańskie spojrzenie na daną osobę (tak:sławetny indywidualizm!) zakłada, że ocenia się daną jednostkę przez pryzmat jej samej, a nie przez to, kim byli jej rodzice.  Ma to związek z brakiem warstwy arystokratycznej (tytularnej, opartej na pochodzeniu, a nie <arystokracji pieniądza>) w historii USA. 

Niemniej jednak, ciekawie poczytać co nieco na temat rodziny prezydenta Stanów Zjednoczonych - i tutaj przychodzą z pomocą media, tworząc np. interaktywne "drzewo genealogiczne" Baracka Obamy.