Mrożone paluszki Obamy
Niemcy kochają Obamę - wiemy to co najmniej od czasu, gdy jego przemówienia w Berlinie wysłuchało na żywo 200 tys. osób.
Wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu rynkowemu, firma Sprehe , produkująca mrożonki, wypuściła "Paluszki Obamy" - mrożone kawałki kurczaka z sosem curry.
Dyrektor działu sprzedaży firmy powiedziała dla "Spiegel Online" , że "amerykańskie produkty i amerykański styl życia są w tej chwili znowu w modzie".
Głównie dzięki popularnemu prezydentowi.
Producent "Paluszków Obamy" twierdzi, że pozwolił sobie na użycie nazwiska prezydenta USA, bo liczył na amerykański dystans i luz - "Amerykanie nie są tacy sztywni jak Niemcy, jak np. Angela Merkel" - opowiadała dyrektor sprzedaży Sprehe.
Dlaczego "paluszki", skoro de facto produkt obrandowany nazwiskiem Obamy to piersi z kurczaka?
Dla Amerykanów mieszkających w Niemczech odniesienie pieczonego kurczaka przypomina rasowe i rasistowskie stereotypy, np. "wszyscy czarni lubią pieczonego kurczaka".
Firma Sprehe tłumaczy, że nie nazwa ich produktu nie ma wydźwięku rasistowskiego, "to jak z hot-dogami. Nikt przecież nie wierzy, że są robione z psów".
Przykład "Paluszków Obamy" pokazuje, że chyba prawnicy Białego Domu dobrze jednak robią, pracując nad ochroną prezydenckiego brandu.
Trudno bowiem zliczyć przykłady - często zdumiewających - produktów opatrzonych marką prezydenta USA.
Co więcej, targetem najbardziej łasym na gadżety związane z Obamą, są ludzie z najbardziej pożądanej przez wszystkich grupy 16 - 39 lat.
Zastanawiające jest na przykład, dlaczego w Polsce nie mamy jeszcze produktów z Obamą? Czyżby dlatego, że w naszym kraju rekordowo wysokie poparcie miał John McCain?


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz