Ameryka małych Baracków
Imię "Barack" zyskuje na popularności w zaskakująco szybkim tempie. W 2007 roku było na 12 535. pozycji pod względem popularności, w 2008 - już na 2 409. Social Security Administration, instytucja ubezpieczeniowa, która m.in. bada popularność imion nadawanych amerykańskim noworodkom, prognozuje , że imię prezydenta znajdzie się w pierwszym tysiącu najczęściej nadawanych jeszcze w tym roku.
Nadawanie dzieciom imion na część prezydentów to stara amerykańska tradycja.
Z jednej strony - to manifestacja silnych emocji, które towarzyszą wyborom prezydenckim. Z drugiej - życzenie, by nowo narodzone dziecko osiągnęło w swoim życiu sukces na miarę zostania prezydentem USA. (Zresztą, każde amerykańskie dziecko wie, że ma szansę zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych, a 44. prezydent - spełnienie American Dream, tylko tę starą prawdę potwierdza).
Imię nowego prezydenta zazwyczaj stawało się imienniczym hitem w roku jego wyboru.
Później popularność imienia zależała najczęściej od popularności samego prezydenta.
Ale Amerykanie często idą jeszcze dalej, zapożyczając od prezydenta nie tyle imię, co nazwisko.
Przykładowo: Lincoln - to imię dla chłopców, a Kennedy czy Reagan - dla dziewczynek.
Tak było z imieniem utworzonym od nazwiska prezydenta Herberta Hoovera. W 1928 roku, gdy Hoover wygrał wybory, nowe imię dla amerykańskich chłopców wkoczyło od razu na 367. miejce na liście najpopularniejszych.
Potem przyszła Wielka Depresja i popularność zarówno Hoovera, jak i "Hoovera" spadła. Imię kojarzące się z nielubianym prezydentem w 1931 roku znajdowało się na 945. miejscu najczęściej nadawanych.
Już po wygranych przez Baracka Obamę wyborach pojawiły się prognozy o wzroście popularności imion noszonych przez prezydenta i jego rodzinę.
Póki co, amerykańscy rodzice najczęściej wybierają imię Emma i Jacob.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz