Rot-Rot w Berlinie traci większość
Z koalicji socjaldemokratów i postkomunistów rządzących stolicą Niemiec odchodzą kolejni członkowie. Obecnie poparcie dla burmistrza Klausa Wowereita (SPD) wynosi tylko jeden głos więcej niż jest to wymagane.
W zeszłym tygodniu berlińskie SPD opuścił Cana Bayram i zameldował się w partii Zielonych. Podobnie zachował się jego były koalicyjny kolega Carl Wechselberg z Die Linke, jednak nie wybrał jeszcze nowej legitymacji partyjnej.
Jako przyczynę zmiany środowiska politycznego podają oni działania Die Linke, która miałaby wywierać wpływ na rozstrzygnięcia w samorządach. Z drugiej strony Wechselberg jako powód swojego odejścia przywoływał populizm postkomunistów, którego wcześniej, jego zdaniem nie było.

Partyjni koledzy Wowereita z Bundestagu proponują burmistrzowi rozpoczęcie rozmów koalicyjnych z Zielonymi, co pozwoliłoby zapewnić stabilną większość w Berlinie. Naturalnie dobrze byłoby to odebrane również w niedaleko od Rotes Rathaus położonym Placu Republiki, gdzie deputowani SPD i Zielonych otwarcie przyznają, że po wrześniowych wyborach z chęcią razem pokierują sterami RFN.
Die Linke wydaje się jednak przekonana, że do wyborów w 2011 roku nie będzie potrzebna zmiana koalicji w Berlinie. Jak przyznaje w Süddeutsche Zeitung Carola Bluhm „obecnie rządzenie w stolicy stało się trudniejsze, ale my dorastaliśmy jako koalicja w takich warunkach".
Sam „Wowi", jak mówią o swoim burmistrzu Berlińczycy, jest politykiem popularnym i pasującym do liberalnego stylu miasta. Prze kilkoma laty ogłosił publicznie, iż jest gejem „i tak jest dobrze" oraz, że Berlin jest „biedny, ale sexy".


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz