Policz wydatki rządu na IT
Administracja Baracka Obamy uruchomiła kolejny tematyczny serwis internetowy.
Tym razem obywatele mogą śledzić wydatki - opiewające na 70 mld dolarów - na nowoczesne technologie informacyjne.
"Przy wydatkach na IT, łatwo o spektakularną porażkę" - uzasadniał uruchomienie UsaSpending.gov Vivek Kundra, rządowy ekspert ds.technologii informacyjnej (CIO).
IT to bowiem duże ryzyko - koszty innowacji są wysokie, a przyszły zysk czy użyteczność - niepewne.
Ileż to razy wielkie koncerny ponosiły jeszcze większe porażki!
Ponieważ w grę wchodzą pieniądze podatników, administracja Obamy musi być ostrożna.
Strona UsaSpending.gov pokazuje, które kontrakty zostały zawarte w wyniku przetargów i na jakich warunkach. Sama lista warunków jest cenną informacją - na nowej stronie znajdą się też zapisy o krytycznych uwagach w sprawie wymagań przetargowych zgłaszanych przez niezależnych obserwatorów.
Na stronie wymieniony jest każdy główny wykonawca projektu. Na UsaSpending.gov można też prześledzić aktualny status projektu (ile jeszcze pozostało do terminu zrealizowania, na jakim etapie są prace).
Vivek Kundra, ogłaszając start strony zaznaczył, że część agend rządowych nie była specjalnie zachwycona jej powstaniem.
Wydawało im się nierozsądne ujawnianie takich iformacji obywatelom, którzy często nie mają pojęcia o funkcjonowaniu procedur przetargowych czy specyfice sprzętu i oprogramowania zamawianego przez rząd.
Jednak taka presja ze strony obywateli może okazać się zbawienna. Raport rządowy z ostatniego roku pokazał, że kontrakty z zakresu IT opiewające na 30 mld dolarów są "zagrożone niepowodzeniem". Przykładem może być kosztujący 6 mln dolarów program gromadzenia informacji przez urząd statystyczny (Census Bureau). Zgodnie z nowym projektem, miało się to odbywać za pomocą bezprzewodowych urządzeń i sieci.
Tymczasem takie zasady działania urzędu okazały się mniej efektywne niż tradycyjne, oparte na dokumentacji papierowej. Census Bureau powróciło do dawnego systemu pracy.
Obywatelska kontrola nad wydatkami na IT wymusi na rządzie większą odpowiedzialność w doborze projektów - i to już w fazie planowania. Widząc duże sumy wydawane na nowe technologie, wyborcy będą chcieli wymiernych wyników. Dlatego pieniądze będą musiały być wydawane na to, co przyniesie jak najwięcej korzyści i - co ważne - jest rzeczywiście potrzebne, a nie wynika z fanaberii czy mody.
Zwłaszcza, że nowe technologie powinny być traktowane jako wydatki strategiczne - szczególnie w kontekście cyberataków czy wojny w sieciach internetowych.
Czy można sobie wyobrazić np. Ronalda Reagana ujawniającego po kolei, ile kosztuje który element programu SDI?
Właśnie na tym polega nowość rozwiązania wprowadzanego przed administrację Obamy: daje dostęp do informacji, które tkwią u źródła strategicznych dla państwa decyzji.
Jednak na tym polega demokracja, by to wyborcy takie decyzje podejmowali.
Pamiętając o teorii asymetrii informacji , rząd Obamy wychodzi z założenia, że jedynym sposobem, by strategiczne decyzje wyborców były skuteczne, jest zapewnienie głosującym owych informacji, niwelując nieco tę asymetrię.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz