Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie UE ma coraz większy problem w Kosowie

UE ma coraz większy problem w Kosowie


02 wrzesień 2009
A A A

 

Jeszcze prawie półtora roku temu, gdy Kosowo ogłaszało niepodległość ludność i politycy tego kraju prześcigali się w wyrazach sympatii i wdzięczności wobec Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Dziś dla tych samych ludzi unijna misja EULEX jest jedną z największych przeszkód w drodze do całkowitej samodzielności.

 

Ostatnie wydarzenia w Kosowie pokazują jak szybko tamtejsi Albańczycy zapomnieli, dzięki komu dziś mogą żyć we własnym państwie. Szok i „po - niepodległościowa" euforia szybko opadły, a na drodze pełnej samodzielności kosowskich Albańczyków stanęła (w ich opinii) unijna misja EULEX, uzupełniającą (pod względem prawnym i policyjnym) misję ONZ UNMIK.        

Dwa Kosowa

Niezadowolenie z funkcjonowania na terenie Kosowa kolejnego „międzynarodowego kuratora" Albańczycy wykazywali jeszcze zanim misja EULEX rozpoczęła sprawowanie swojego mandatu. Czarę goryczy przelała jednak niedawna umowa między unijnymi szefami misji a Ministerstwem Spraw Wewnętrznych Serbii, dotycząca współpracy w dziedzinie zwalczania przestępczości w rejonie przygranicznym obu państw. Kosowskie władze zareagowały oburzeniem, twierdząc, że podpisywanie umów międzynarodowych to ich rola.

Wydaje się, że w tym przypadku mamy do czynienia ze sprzecznym postrzeganiem zarówno stanu obecnego jak i przyszłości tego państwa, w ujęciu zarówno przedstawicieli międzynarodowych jak i samych Albańczyków. Dla Unii Europejskiej, której większość państw uznało tę byłą serbską prowincje za suwerenne państwo, Kosowo to nadal duży znak zapytania, wymagający specjalnego nadzoru. Albańczycy z kolei widzą dalszą współpracę z Unią już tylko pod kątem gospodarczo - ekonomicznym, twierdząc że są już gotowi za przejęcie pełnej odpowiedzialności za funkcjonowanie swojego państwa.

 

Trudno zatem dziwić się oburzeniu władz w Prištinie, wszak prowadzenie samodzielnej polityki zagranicznej to jeden z filarów szeroko pojmowanej suwerenności państwa. Inną kwestią są kosowskie relacje z Serbią, a w zasadzie ich brak. Przestępczość zorganizowana w Kosowie jak i na całych Bałkanach to ogromny problem, który jest niechlubną schedą po rozpadzie Jugosławii. Walka z tym procederem jest jednym z najważniejszych priorytetów zarówno dla UE jak i państw bałkańskich. Trudno jednak wyobrazić sobie sytuację, w której kosowscy Albańczycy współpracują w tej kwestii z Serbami. Wszelkie rozważania pozbawione są sensu, gdyż Serbia nie uznaje i pewnie długo jeszcze (o ile w ogóle) nie uzna Kosowa jako odrębnego państwa. W takiej sytuacji należy zatem poprzeć gest szefów EULEX.

 

Ofensywa Vetevendosje

 

Przy okazji wzrostu niezadowolenia w Kosowie z powodu działalności EULEX mamy okazję zaobserwować rozwój nowego ruchu - Vetevendosje, który otwarcie zapowiada „walkę" z obecnością i wtrącaniem się w sprawy kosowskie organizacji międzynarodowych. Jego przywódca Albain Kurti, po niedawnych wydarzeniach, w których rozwścieczony tłum zdemolował kilkadziesiąt aut należących do misji EULEX zapowiedział, że to dopiero początek. Dodał również, że jest niedopuszczalne, aby ktokolwiek podpisywał porozumienia w imieniu Kosowa ze „zbrodniczą", jak to określił, Serbią.

Ta wyjątkowo agresywna i wroga postawa świadczy o swoistej niecierpliwości, jaką zaczynają wykazywać się kosowscy Albańczycy. Niedługo po rozruchach zainicjowanych przez Vetevendosje doszło do ponownego ataku na misję międzynarodową w Kosowie. Tym razem do akcji przystąpili albańscy hakerzy, którzy na jakiś czas skutecznie zablokowali oficjalną stronę EULEX. Co ciekawe żadne z wydarzeń nie doczekało się krytyki ze strony władz w Prištinie. Zareagowała natomiast Unia Europejska. W jej imieniu głos zabrał szef unijnej dyplomacji Javier Solana, który zdecydowanie poparł działania (jak i sam protokół) EULEX.

Unia Europejska zaczyna mieć coraz poważniejszy problem w Kosowie.  Wypowiedź Solany można potraktować z jednej strony jako klasyczne „pogrożenie palcem". Z drugiej jednak, jest to kolejny dowód na to, że Unia Europejska nie ma pomysłu na Kosowo i ślepo brnie według ustalonego wcześniej planu, nie biorąc pod uwagę żadnych „dodatkowych kosztów". Taka sytuacja może doprowadzić do podobnego problemu, jaki oglądamy obecnie w Bośni i Hercegowinie, która mimo początkowego entuzjazmu wróciła do punktu wyjścia i boryka się z wewnętrznym kryzysem.

Inną kwestią jest wspomniana niecierpliwość kosowskich Albańczyków, którzy mimo wszystko zdecydowanie przeceniają swoje możliwości do sterowania nowym państwem. Poza tym można by nieco złośliwie spytać, że skoro protokół między EULEX a MSW Serbii dotyczy walki z przestępczością i terroryzmem to czym tu się złościć? W końcu przemyt i zorganizowane grupy przestępcze to również zagrożenie dla suwerenności kraju.