Czterdzieści lat minęło... Kaddafiemu.
„Przywódca arabskich przywódców, król królów Afryki, imam muzułmanów” – tak Muammar Kaddafi tytułuje siebie. Właśnie mija czterdzieści lat od momentu, gdy przejął władzę nad Libią. Wspomniany tytuł jest doskonałą ilustracją jego wybujałych ambicji, lecz także niezamierzoną autoironią - nie udało mu się zrealizować żadnego z zapisanych w nim celów.
Pułkownik Kaddafi nigdy nie ukrywał, że chciałby być powszechnie podziwianym liderem. Zaczynał jako nacjonalista arabski. Zafascynowany postacią egipskiego przywódcy Nasera i zaopatrzony w pieniądze z eksportu ropy naftowej, postanowił stanąć na czele świata arabskiego. Zajął się wspieraniem OWP, partyzantki antykolonialnej w Saharze Zachodniej, wysyłaniem wojsk do walki z Izraelem i projektowaniem przeróżnych unii. Unii, w których on grałby pierwsze skrzypce i to było przyczyną całkowitej klęski tych działań. Inni przywódcy nie chcieli grać roli posłusznych figurantów. Dlatego też projekt Arabskiej Republiki Islamskiej, łączącej Libię i Tunezję nigdy nie wszedł w życie, a zjednoczeniowe zaloty z Egiptem skończyły się krótkotrwałą wojną. Kaddafi zdołał się poróżnić z większością sąsiadów. Jednego z nich, Czad, rozkazał najechać, by zagarnąć północ kraju i chwałę zdobywcy. Jednak pomimo miliardów wydanych na zakup nowoczesnej broni z ZSRR i Francji, jego wojska doznały upokarzającej porażki z rąk tego biednego państwa. Ekspansja pod szyldem panarabskim okazała się drogą donikąd. Pozostała z niej tylko obsesyjna niechęć do Izraela.
Jeśli nacjonalizm ponosi klęskę zawsze można sięgnąć po religię. To model powszechny w krajach o islamskich tradycjach. – stosowali go również przywódcy Sudanu i Iraku. W imię walki o islam Pułkownik zaczął wspierać wszelkiej maści organizacje fundamentalistyczne. Nie tylko nie wstydził się związków z terrorystami, lecz wręcz się nimi chełpił. Za przykład niech służy niedawne przyjęcie Abdelbaseta Alego al.-Megrabiego, człowieka skazanego za zamach na samolot pasażerski w 1988 roku, w którym zginęło 270 osób. Zwolniony z powodów zdrowotnych terrorysta został przywitany w Libii jak bohater narodowy… choć są podejrzenia, że za zamachem mógł stać tak naprawdę Iran. W ramach solidarności islamskiej Libia wsparła też krwawego dyktatora Ugandy, Idiego Amina w inwazji na Tanzanię. Inwazji nieudanej.
W latach 90. Muammar Kaddafi zdawał się łagodnieć. Ogromne sumy zmarnowane na walkę o przywództwo w świecie arabskim/islamskim nie dały zamierzonego efektu. Wtedy też skierował swoją uwagę na Afrykę. Chojnie wspierając biedniejsze kraje kontynentu, jak i lokalnych dyktatorów, zajął się realizacja pomysłu zjednoczenia Afryki. Doprowadził do przemiany Organizacji Jedności Afrykańskiej w Unię Afrykańską, która miała być równie skutecznym narzędziem integracji co jej europejska odpowiedniczka. Wdzięczni za pieniądze afrykańscy przywódcy ofiarowali Kaddafiemu w lutym 2009 roku stanowisko przewodniczącego, które jednak nie niesie ze sobą realnej władzy. Jego projekt zjednoczenia wszystkich krajów kontynentu w ramach Stanów Zjednoczonych Afryki ma niewielkie szanse na realizacje. Suma małych i słabych państw nie daje silnego, tylko duże i wciąż słabe.
Libia jest krajem bogatym. Dochody płynące z eksploatacji złóż ropy i gazu pozwalają Pułkownikowi na prowadzenie awanturniczej polityki zagranicznej. Jego ambicje są wielkie, jednak brak właściwej oceny sytuacji i niezdolność do kompromisu czynią ją nieskuteczną. Na szczęście dla zachodniego świata.



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz