Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polski "Fakt" opiniotwórczy w USA

Polski "Fakt" opiniotwórczy w USA


18 wrzesień 2009
A A A

Polakom karierę w Ameryce zrobić trudno, a zwłaszcza trudno przebić się polskim książkom czy filmom. "Katyń" zalega na półkach bibliotek przy uniwersytetach, ale za to ostatni numer "Faktu" trafia w prime time .

"Zdrada! USA sprzedały nas Rosji i wbiły nam nóż w plecy" - głosi czołówka tabloidu.

Wzruszamy ramionami, bo w końcu "Fakt" miewał ostrzejsze tytuły ("Arcykapuś"), a zresztą trudno było się spodziewać czegoś innego po akurat tej gazecie.

Tymczasem w USA, pomimo własnych gazet w stylu "National Enquirer" , wpisujących się w poetykę "Faktu" i wieloryba w Wiśle, naszego sztandarowego tabloidu niestety nie znają.
I amerykańskie media potraktowały "Fakt" jako reprezentatywny przykład opinii społecznej w Polsce - oto głos polskiego społeczeństwa!

Pewnie po części to prawda - w końcu "Fakt" to najlepiej sprzedający się dziennik w Polsce (który zresztą jako jedyny nie stracił wielu czytelników w wyniku kryzysu - w przeciwieństwie do powściągliwej akurat w kwestii tarczy "Gazety Wyborczej").

Okładka "Faktu" trafiła do agencji Associated Press, a razem z jej depeszami - do innych amerykańskich mediów. Do większości z nich.
Zwłaszcza do mniejszych, lokalnych gazet, które wypełniają swoje strony depeszami AP.
O ile "New York Times" często dopisuje własne paragrafy do historii opisywanych przez agencję informacyjną, to gazety lokalne już tego nie robią.
Associated Press różni się jednak od naszego PAP-u. Nie zamieszcza suchych informacji napisanych urzędniczym językiem. Oprócz wielu newsów ciekawostkowych, AP stara się przedstawiać informacje językiem barwnym, żywym, nie stroni od human story.
Nie chowa się za fasadą nowomowy, by nie być posądzoną o stronniczość, lecz przeciwnie - agencja śmiało przytacza opinie i często wskazuje w swoich tekstach bohaterów pozytywnych i negatywnych.

Rynek medialny USA to rynek oparty na wolnej konkurencji: liczy się to, co się sprzeda. Cytat z "Faktu" sprzeda się na pewno - zarobi agencja i dziennikarze, którzy nad nim pracowali.

Problem w tym, że dla wielu czytelnikow - tak, zwłaszcza tych z małych miast, których sprawy międzynarodowe raczej nie interesują, ale może rzucą okiem między lokalnymi newsami a regionalnym sportem.

Trzeba jednak pamiętać, że to są właśnie wyborcy! To oni decydują co cztery lata kto wprowadza się do Białego Domu - często kierując się przy tym strzępami informacji, które dla intelektualistów z wielkich miast mogą być niezrozumiałe ("Co z tym Kansas" - polecam!).

I mając obraz Polski rodem z "Faktu" raczej nie będą przychylnie nastawieni do ewentualnych ustępstw na rzecz naszego kraju - czy poprą kandydata, który, dajmy na to - zapowiada zniesienie wiz dla obywateli kraju, który oskarża USA o zdradę?
Niekoniecznie...

Pozostaje mieć nadzieję, że "Fakt" zrobi czołówkę, która przedstawi Polskę w pozytywnym świetle, jako państwo, któremu warto zaufać: wtedy już sami Amerykanie potrafią się zorganizować.