Gnije mumia antydemokracji
W październiku w stolicy Mołdowy Kiszyniowie odbędzie się spotkanie ministrów spraw zagranicznych Wspólnoty Niepodległych Państw. Portal Siteua.org oraz Versii.com podają szereg poważnych spraw, które zostaną przedyskutowane. Ministrowie będą w szczególności obradować jak najlepiej współpracować miedzy sobą w sferze punktów kontroli granicznej z państwami nie należącymi do WNP itd.
Po co ten pośpieszny szczyt? Jest to zdumiewająco szybka reakcja Moskwy na wyjście Gruzji z WNP, czy po prostu chęć reanimacji już od dawna nieistniejącego stworu pod tytułem WNP?
Każdy nawet dureń wie, iż WNP jest fikcją, bezsensowną organizacją towarzyskich spotkań przywódców państw członkowskich, gdzie można w gruncie rzeczy podjąć dosłownie każdą uchwałę, bo ... i tak nie zostanie wdrożona. Innymi słowy jest to jedynie dziwne mamidło Moskwy z zamiarem zjednoczenia wokół siebie byłych republik Związku Radzieckiego. I mimo faktu, iż Rosja robi bardzo dobrą minę do bardzo złej gry, jeśli chodzi o wystąpienie Gruzji z WNP, to zostaje przyjąć pierwszą hipotezę.
Regions.ru twierdzi, że prawie wszyscy rosyjscy politycy są zgodni, iż to nie WNP straci coś z powodu Gruzji, lecz sama Gruzja. Nie neguje, w tym jest cząstka prawdy. Na przykład wedle danych Vsesmi.ru, ~34% obrotu handlu zagranicznego Gruzji odbywała się w ramach WNP, zaś jak podaje Utro.ru, wymiary corocznych przekazów walutowych z Rosji do Gruzji, dzięki pracującym w Rosji Gruzinom (~800 000), może wynieść nawet 2 miliardy dolarów itd. Zgódźmy się, iż nawet ta drobna statystyka jest imponująca i ... nawet prawdziwa. Rosyjskie media obfitują podobnymi statystykami i szczerze mówiąc trochę nawet mnie straszą, ponieważ ... nie mówią w imieniu Moskwy, lecz ... WNP! Dlaczego? Bo teraz tylko WNP może pomóc Rosji aby wprowadziła w miarę skuteczną blokadę Gruzji - blokadę wizową i celną. A na razie ... Mówiąc w imieniu WNP, Rosja działa sama.
Pierwsza reakcja MSZ Rosji była jednostronna, aczkolwiek odczuwalna już 17 września - dzień przed uprawomocnieniem wystąpienia Gruzji z WNP. Polit.ru podał do publicznej wiadomości, iż reprezentujący Rosję wydział ambasady Szwajcarii w Tbilisi (Gruzja i Rosja nie utrzymują stosunków dyplomatycznych) poinformował obywateli Gruzji, którzy otrzymali wizę wjazdową do Rosji, iż MSZ Rosji zabrania Gruzinom wjazdu do Rosji przez rosyjsko - azerską lądową granicę. Uzasadnienie? Nic prostszego - Decyzja rządu Rosji z 1999 roku o walce z wwożeniem na terytorium Rosyjskiej Federacji broni, materiałów wybuchowych itd. przez terrorystów z Północnego Kaukazu pozwala przekroczyć tą granicę tylko obywatelom WNP oraz ... Abchazji i Osetii Południowej.
No to zostaje jedna łamigłówka. Czy rzeczywiście inna rosyjska „broń" pod tytułem WNP też może być skuteczna i czy Rosja liczy na to, że Zachód całkowicie zignoruje pronatowskie i prounijne aspiracje Gruzji?
Otóż, kiedy pod koniec 1991 roku, w dniu śmierci ZSRR, powstała WNP, każdy w miarę zdroworozsądkowy człowiek teoretycznie zakładał, iż będzie w miarę grzeczną i kulturalną instytucją kontynuacji społeczno - gospodarczego rozwodu republik już martwego ZSRR. Ponadto był też daleki, ale jakże kuszący (i trochę nawet fantasmagoryczny) obraz Wspólnoty Europejskiej jako wzorzec zgody i dobrobytu. W postsowieckim ekonomiczno - społecznym śmietniku początku lat 90 - tych, przyszłość wyglądała na tyle ponuro, iż perspektywa bytu WNP mogła nawet wydawać się jako ... świetlana i pełna nadziei! Tyle z teorii (rodem z kiepskiej farsy)!
W praktyce zaś WNP miała trochę inne oblicze. W 1993 r., do WNP przyłączyła się także Gruzja. Tylko gwoli sprawiedliwości trzeba powiedzieć, że rok ten dla gospodarki Gruzji był na tyle fatalny, że hiperinflacja wynosiła aż 13000%, zaś około pół miliona osób różnych narodowości, z powodu wojenek domowych w Abchazji i Osetii Południowej zostało rozrzuconych po różnych zakątkach WNP i nawet świata. Mogę też śmiało postawić hipotezę, iż przystąpienie Gruzji do WNP było uwarunkowane również faktem objęcia władzy przez Eduarda Szewarnadze, który po obaleniu Zwiada Gamsachurdii stał się prezydentem Gruzji. Były szef MSZ Związku Sowieckiego raczej nie mógł mieć innej, niż prorosyjskiej orientacji. Zresztą, sytuacja nie wiele lepsza była u innych członków WNP i wspólne klepanie biedy nikomu niczym nie przeszkadzało - nasza bieda, nasz smród, nasze zacofanie!
De facto już wtedy u nikogo nie było wielkiego entuzjazmu ani wiary w to, że tworzy się coś wartościowego lub istotnego. Prawie każdy był przekonany, że Moskwa znowu stosuje jakiś chwyt, aby ponownie, pod innym tytułem, reaktywować już cuchnące zwłoki ZSRR! Ponadto, pomysłodawcy i twórcy Wspólnoty, ówcześni przywódcy Rosji (Borys. Jelcyn), Ukrainy (Leonid Krawczuk) i Białorusi (Stanisław Szuszkiewicz), popełnili fatalny błąd, wybierając dzień „pogrzebu ZSRR" dniem „narodzin" WNP. Przesłanie było jasne - król umarł, niech żyje król! Tylko nikt nie chciał tego króla a na domiar złego, rzadko kto się zastanawiał, iż WZSRRNP nie ma perspektyw rozwoju także z innego powodu. Żaden z jej członków nie wiedział, co to jest ... demokracja. W tym nowym (niby na wzór cywilizowanego świata) sojuszu dalej rządziła Moskwa, próbując odtworzyć coś, jakiś cosik, a la ZSRR - nowe szaty, ale w środku ten sam spróchniały gigant na papierowych nóżkach.
Nie wróżąc szans rozwoju WNP, niemiecki politolog Gerhard Simon w pewnym wywiadzie dla Deutsche Welle jeszcze w 2006 roku podpowiadał, że jedynym sposobem nadania sensu WNP jest jej mało prawdopodobna, ale możliwa reforma tak, aby głos małych członków wyrównał się z głosem Rosji czy Kazachstanu. Dopiero wtedy małe państwa mogą nabrać jakiegoś zaufania do Moskwy.
Propozycja logiczna, ale ... w WNP nawet mowy nie ma o wprowadzeniu rotacyjnej prezydenturze wszystkich członków albo chociażby stworzenia (proszę się nie śmiać) ... oficjalnej strony internetowej w innych językach, niż rosyjski. I mimo to, formalnie ona istnieje i daje pozory (śmiesznej) organizacji międzynarodowej, choć bez wagi, bez znaczenia i bez jakichkolwiek wpływów ...
A więc ... Czy uda się Rosji, wykorzystując szyld WNP, politycznie i gospodarczo zablokować Gruzję? Przecież to, że Gruzja wyszła z WNP, nie znaczy, że się odizolowała całkowicie od innych jej członków i świata, bowiem zgodnie z Konwencją wiedeńską z 1969 roku o prawie traktatów (kodyfikującą prawo umów międzynarodowych), Gruzja zostaje stroną w ponad 70 umowach międzynarodowych z członkami WNP i innymi państwami.
I co na to wolny świat demokracji? Przecież ani Unia Europejska, ani Stany Zjednoczone już od dawna nie są za żelazną kurtyną.



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz