Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Monitor bałkański cz.4

Monitor bałkański cz.4


05 listopad 2009
A A A

 

O Radovanie, który mimo sukcesu wciąż kręci nosem, o Stjepanie, który wygłasza mądrości sam nie czyniąc za wiele i o Vuku, co to Serbię do unijnej poczekalni chce zgłosić jeszcze w tym roku, czyli o Bałkanach słów kilka.

Wybredny Radovan

Coś, co jeszcze niedawno przez haskich sędziów było stanowczo odrzucane, dziś stało się faktem. Proces Radovana Karadžicia został oficjalnie odroczony i ma wystartować ponownie w marcu 2010 roku. Były przywódca bośniackich Serbów, oskarżany m.in. o ludobójstwo, nie stawiał się do tej pory na kolejnych rozprawach (proces ruszył 26 października). Pojawił się dopiero dziś (05.11), aby zakomunikować, że nadal posiada zbyt mało czasu na przygotowanie swojej obrony. Trybunał haski wobec oporu oskarżonego postanowił znaleźć wyjście z tej sytuacji i owszem, dał Karadžiciowi czas do marca przyszłego roku, jednocześnie przydzielając mu obrońcę z urzędu (Karadžić deklaruje chęć bronienia się samemu), co niewątpliwie pozwoli na upłynnienie procesu nawet w przypadku nieobecności oskarżonego.

Taki obrót spraw z pewnością zaskoczył samego oskarżonego jak i jego prawników. Główny adwokat Karadžicia, Svetozar Vujačić, stwierdził, że decyzja Trybunału jest nie do przyjęcia, a oskarżony nie zaakceptuje przydzielonego mu obrońcy, nawet gdyby był on Serbem. Vujačić dodał również, że odroczenie procesu do marca przyszłego roku to mimo wszystko nadal zbyt krótki okres na solidne przygotowanie się do obrony. Zespół prawników byłego przywódcy bośniackich Serbów zapowiedział złożenie wniosku o wydłużenie odroczenia do czerwca 2010 roku.

Trybunał w Hadze dokonał dość sprytnego ruchu wobec długo wyczekiwanego na ławie oskarżonych Karadžicia. Z pewnością takiego obrotu spraw nie spodziewali się nawet jego prawnicy, w których wypowiedziach aż nadto dało się wyczuć zdziwienie i zakłopotanie. Zapowiadane działania obrońców byłego prezydenta ukażą go w złym świetle, jako tego, który na siłę chce zyskać na czasie. Do tej pory zdania były podzielone, nawet część mediów zachodnich przyznawała rację w tym, że rozpoczynając proces w październiku, Karadžić niemal z miejsca musiałbym się bronić, nie będąc do tego przygotowanym. Z drugiej jednak strony, dość „siłowo" zdaje się również działać sam Trybunał. Wciskanie oskarżonemu obrońcy to nie zbyt dobry sposób na utrzymanie aury sprawiedliwości.

Mądrości Stjepana

Chorwacki prezydent, Stjepan Mesić zabrał głos w sprawie trwającego już od kilku miesięcy politycznego kryzysu w sąsiedniej Bośni i Hercegowinie. Mesić dość szybko znalazł winnych całego zamieszania i skierował wobec nich jasny i konkretny komunikat. Chodzi oczywiście o nikogo innego jak bośniackich Serbów, dla których, jak stwierdził Mesić, Bośnia powinna być ojczyzną, a Sarajewo jedyną stolicą. Chorwacki prezydent zaapelował również do władz w Belgradzie aby te zaczęły mocniej naciskać na swoich pobratymców, na czym skorzystać ma nie tylko Bośnia, ale i cały region.

Mesić odniósł się tym samym do dosyć niejasnego stanowiska Belgradu, który z jednej strony deklaruje pełne poparcie dla suwerenności i jedności Bośni i Hercegowiny, z drugiej zaś dość często w ostatnim czasie gości premiera Republiki Serbskiej (RS)- Milorda Dodika, głównego propagatora idei separacji RS.

Chorwacki prezydent nazwał paradoksem prowadzenie separatystycznej polityki przez Dodika, podczas gdy w Hadze toczą się procesy byłych serbskich przywódców politycznych. Dodał również, że wspólnota międzynarodowa powinna stanowczo zareagować na próby podziału Bośni.

Reakcja chorwackiej głowy państwa to z pewnością jedna z bardziej dobitnych w ostatnim czasie wypowiedzi na temat kryzysu w sąsiedniej Bośni i Hercegowinie. Mesić poucza Serbów, jednak sam również nie potrafi wpłynąć na unormowanie postaw bośniackich Chorwatów, którzy coraz ostrzej zaczynają sprzeczać się z Bośniakami. Ot typowe bośniackie piekiełko.

Postawa Mesicia, jako głowy państwa jest jednak szalenie potrzebna, jak i reakcje wysokich rangom polityków innych państw. Jak łagodzący może mieć to wpływ na wewnątrz - bośniacką scenę polityczną może świadczyć również dzisiejsza wizyta szefa rosyjskiej dyplomacji w Sarajewie. Siergiej Ławrow spotkał się z przedstawicielami wszystkich trzech narodów bośniackich i podkreślił, że kraj ten powinien sam decydować o swoim losie. Bośniacka wizyta Ławrowa to niewątpliwie plus dla rosyjskiej dyplomacji, która wykazała zainteresowanie kryzysem politycznym w tym kraju, który niedoceniony może stać się kolejną bolączką całej Europy.

Serbski pośpiech

W dniu dzisiejszym w Belgradzie gościł główny prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii - Serge Brammertz. Swoją wizytą ma on ocenić poziom współpracy pomiędzy Serbią a Trybunałem, co ma bezpośrednie przełożenie na postęp w serbsko - unijnych negocjacjach. Zarzucająca nieodpowiedni poziom tejże współpracy Holandia, zablokowała przejściową umowę handlową pomiędzy Brukselą a Belgradem, co spowodowało zablokowanie całego procesu integracyjnego Serbii. Mało kto jednak spodziewa się pozytywnej oceny Brammertza, gdyż nadal w Hadze nie można doczekać się tak wyczekiwanych Ratko Mladicia i Gorana Hadžicia. Optymizmem tryska jednak szef serbskiej dyplomacji, Vuk Jeremić, który stwierdził, że wniosek o członkowstwo w UE, Serbia złoży jeszcze w tym roku. Według Jeremicia, jego kraj robi wszystko aby poziom współpracy z Hagą był zadowalający i nie jest w stanie zrobić już nic więcej. Ostatnio również prezydent Serbii, Boris Tadić dał wyraz swojej „desperacji" w poszukiwaniach Mladicia i Hadžicia, stwierdzając wręcz, że to obaj ścigani blokują proces integracyjny kraju.

Postawa serbskich władz w kwestii poszukiwań oskarżonych przez Trybunał w Hadze przypominać zaczyna świetnie odgrywany teatr. Jeszcze niedawno mogło wydawać się, że Porozumienie o Stabilizacji i Stowarzyszeniu (SAA) między Belgradem a Brukselą uda się odblokować bez spektakularnego schwytania dwójki ściganych. Nieugięta w tej sprawie Holandia nie dała się jednak udobruchać i wydaje się, że już niedługo powinniśmy ujrzeć „ostatnie ogniwa haskiej układanki".