Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Czy w USA są jeszcze "Murzyni" ? Rasa w erze Obamy

Czy w USA są jeszcze "Murzyni" ? Rasa w erze Obamy


10 styczeń 2010
A A A

Harry Reid, obecny lider demokratycznej większości w Senacie, pozwolił sobie podczas kampanii wyborczej w 2008 roku na niewybredną uwagę pod adresem Baracka Obamy.

Miał wówczas powiedzieć, że ówczesny senator Illinois ma szansę wygrać prezydenturę ponieważ ma "stosunkowo jasną karnację" jak na Afroamerykanina, a poza tym "nie mówi z murzyńskim dialektem, choćby nawet tego chciał".

Epizod ten ujawnili w swojej książce "Game Change" dwaj znani dziennikarze, Mark Halperin i John Heilemann.
To kolejna, po publikacjach m.in. Richarda Wolffe'a czy nawet Davida Plouffe'a - managera Obamy, książka zdradzająca sekrety bezprecedensowej kampanii prezydenckiej z zeszłego roku.

Reid natychmiast przeprosił Obamę za rasistowską uwagę. Prezydent przeprosin przyjął:"Książka jest już zamknięta" - podsumował.

W komentarzu Reida chodzi o coś więcej niż rasistowską uwagę. Chodzi o tzw. N-word: Negro, czyli Murzyn.

Sprawa ujrzała światło dzienne akurat wtedy, gdy na liście kategorii rasowych dostępnych na formularzu tegorocznego spisu powszechnego, jedną z możliwości jest właśnie "Negro".

"New York Daily News" napisał wtedy "Użycie słowa <Negro> w formularzu spisowym przywołuje czasy praw Jima Crowa".

Używanie słowa "Murzyn" w określeniu do Afroamerykanina jest najczęściej postrzegane jako anachronizm odwołujący się do czasów sprzed ruchu praw obywatelskich.
Warto przy tym zauważyć, że sam Martin Luther King , używa - jeszcze - sformułowania "negro".
Także w swoim najsławniejszym przemówieniu: "I have a dream".

Dzisiaj jednak, słowo "Murzyn" jest niemile widziane - i zazwyczaj to coś więcej niż <po prostu> poprawność polityczna.
To po części także element ewolucji pojęcia rasy w Stanach Zjednoczonych.
Przypomnijmy, że "prawo jednej krwi" było żywe całkiem do niedawna: w 1986 roku Sąd Najwyższy odmówił odrzucenia wyroku sądu niższej instancji, który orzekł, że z pozoru biała kobieta z Luizjany, której praprapraprababka była jedynym czarnoskórym przodkiem (przez co owa kobieta miała w sobie 1/33 afroamerykańskiego materiału genetycznego), tak naprawdę jest czarna.
Przynajmniej "urzędowo".

Era Baracka Obamy miała być przełomowa. Wieszczono "postrasowość" i "wielorasowość", pozwalające każdemu określać swoją rasę na podstawie subiektywnych kryteriów.

Sprawa z Henry'm Louisem Gatesem pokazała, że nie tak łatwo zapomnieć o przeszłości i uprzedzeniach.

Dlatego właśnie komentarz Harry'ego Reida budzi tyle kontrowersji, a zapis "negro" na formularzu spisowym - jeszcze więcej.
Prawda, że część starszych osób określa się jako "Murzyn" a nie "Afroamerykanin". Podobnie - niektórzy imigranci z Afryki (jak choćby ojciec Baracka Obamy - czarny, ale nie Afroamerykanin, lecz raczej Afrykanin).

Kategoria "negro" zniknie z pewnością ze spisu wtedy, gdy powoli wykruszy się pokolenie pamiętające segregację i dyskryminację rasową.
Albo gdy w Senacie USA - który zatwierdził użycie tej kategorii w formularzu spisowym -  zasiądzie więcej Afroamerykanów.