Powrót Bushizmów? Haiti i koszula Clintona jako ręcznik
Amerykańskie media!
Ale oto były prezydent powraca - a jakże - w aurze wpadki w stylu "bushizmów".
Podczas wizyty na Haiti z Billem Clintonem (z którym prowadzą Bush Clinton Haiti Fund, zbierający fundusze na pomoc humanitarną dla zdewastowanego przez trzęsienie ziemi kraju), co naturalne, witał się z oczekującym byłych prezydentów tłumem mieszkańców Haiti. Machał, pozdrawiał, ściskał wyciągnięte w jego kierunku dłonie.
No właśnie: po tym maratonie podawania dłoni, na filmiku zamieszczonym w sieci przez prawicowego blogera Andrew Breitbarta (protegowanego Matta Drudge'a od Drudge Report), widzimy 43. prezydenta, wycierającego dłoń o koszulę 42. prezydenta!
W swojej książce, "Audacity of Hope", świeżo zaprzysiężony senator Barack Obama opisuje spotkanie z ówczesnym prezydentem i wspomina niemal obsesyjne przywiązanie George'a W. Busha do sanitzera do rąk.
Swoją drogą - nic w tym takiego dziwnego, skoro przy tego typu okazjach, jak witanie się z tłumem wyborców (bądź innej publiczności - jak na Haiti) na wiecach, prezydent może ściskać dłonie w tempie 40 dłoni na minutę!
Używanie sanitzera w USA nie powinno jednak nikogo dziwić - zwłaszcza po epidemii (i panice) świńskiej grypy, gdy tego typu spreje można było kupić na każdym kroku.
Byc może jednak na Haiti nie wysłano sanitzerów, uznając, że są pilniejsze potrzeby.
Na pewno są. Chociaż odkażanie rąk przy tego typu katastrofie biologicznej jest jak najbardziej pożądane.
Jedno jest pewne: jeśli nie Haitańczykom, to George'owi Bushowi sanitzera więcej na pewno nie zabraknie. v


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz