Pierwsza wojna
„O Trojo, Trojo/ archeolog/ przez palce twój przesypie popiół/ a pożar większy od Iliady/ na siedem strón” Zbigniew Herbert
Nie tak dawno temu poruszałem temat narodzin polityki zagranicznej (zobacz tu) oraz narodzin imperializmu (zobacz tu), zjawisk ściśle związanych ze źródłami historycznymi. Podstawowy wachlarz politycznych narzędzi wykracza jednak poza zakres ludzkiej pamięci obrazkowej i piśmienniczej na co zwrócił mi uwagę Pan Piotr Ostromecki, który napisał, że:
„Historia państwa a za tym dyplomacji, wojen i innych atrakcji mu towarzyszących jest dużo starsza niż źródła które do dziś ocalały i na które się Pan powołuje”
Spróbujmy sięgnąć zatem głębiej w przeszłość, w mroki dziejów historii linearnej świętego Augustyna, w prapoczątki historii powszechnej zarysowanej myślą Kanta, naszkicowanej ideami Hegla. Przenieśmy się kolejny raz na tereny Bliskiego Wschodu, by sięgnąć w mroczną część naszej natury, która zrodziła pierwszą wojnę…
Abel musiał przeżyć
Tabula rasa polityki zagranicznej już na początku dziejów w czasach z przed powstania struktur społecznych została nadpisana pojęciem wojny. Człowiek posiadający szereg pragnień, które wiązały go ze światem zwierząt pragnął też rzeczy niematerialnych. Jak pisał Aleksander Kojeve tylko istota ludzka „ pragnie przedmiotu zupełnie bezużytecznego z biologicznego punktu widzenia”, na początku historii to pragnienie przekształciło się w pierwszą wojnę. Etos wojownika do dnia dzisiejszego odgrywa ważną rolę w kulturach pierwotnych, u zarania dziejów postawił przed sobą dwóch przeciwników. Obydwoje nie zważając na Boży nakaz zapragnęli rzeczy należących do „bliźniego swego”. Posiedli zdolność narażania własnego życia w imię uznania, uznania innych jednostek. Pierwsza wojna nie była jednak krwawa. Gdyby Kain zabił Abla nie osiągnąłby przecież satysfakcji, która jest wynikiem uznania pokonanej jednostki. Gdyby pozabijali się nawzajem nastąpiłby koniec życia w wymiarze ludzkim i w wymiarze historii powszechnej w ogóle. Wynik pierwszej wojny musiał zatem być bezkrwawy. Walczący musieli ustanowić między sobą stosunek hegemonii i poddaństwa. Wojownik, który zanegował swoją zwierzęcą naturę, determinizm własnych instynktów i przezwyciężył strach przed śmiercią stał się pierwszym arystokratom. Przegrany został jego niewolnikiem, obciążony pracą na roli i daninami stworzył podwaliny pierwszych struktur społecznych. Tym samym wojna jest konsekwencją społecznej natury człowieka, który od zawsze pragnął bycia chcianym i uznanym przez innych. Wojna zrodziła quasi państwa już u początków dziejów, oznaczała bowiem przyrodzoną cechę człowieka- zaprzeczenie naturze i naturalnemu determinizmowi.
Wojny obsydianowe
Pierwsze struktury społeczne powstały w Neolicie, okresie poprzedzającym pojawienie się ceramiki malowanej. Znamy już motywację pierwszych ludzi, która popchnęła ich do porzucenia koczowniczego trybu życia i założenia osad. W jaki sposób doszło jednak do pierwszych wojen? Pewien obraz kontaktów poza regionalnych, które musiały zrodzić wojnę daje nam archeologia a w szczególności pierwsze szlaki handlowe powstałe w Paleolicie. Przedmiotem handlu, był obsydian. To wulkaniczne szkliwo służyło do wyrobu narzędzi, ale i uzbrojenia! Szlaki łączyły tereny dzisiejszej Turcji z Mezopotamią (Eridu), Palestyną (Nahal Oren) i Iranem (Ali Kosz). Jedną ze stron uczestniczących w tych prehistorycznych wojnach obsydianowych, był z pewnością lud Sumerów o niewiadomym pochodzeniu, który przybył do Mezopotamii w IV tysiącleciu p.n.e. Hipotezy historyczne mówią o ojczyźnie Sumerów na wschodzie skąd przybyli drogą lądową, aglutacyjny język Sumerów zdradza bowiem wyraźne podobieństwo do języków tybeto-birmańskich. Żyzny półksiężyc zrodził, więc wojnę na długo przed pierwszym sumeryjskim władcą znanym z imienia: Enme-Baragesim, o którym pisałem już dwukrotnie.
Nieśmiertelny cień Ninurty
O ile dywagacje archeologiczne dotyczące wojny (domeny boga Ninurty) z punktu widzenia dzisiejszej Polityki Zagranicznej stanowią jedynie ciekawostkę o tyle analiza filozoficzna Hegla stanowi aktualne uzasadnienie konfliktów, które wstrząsają naszą planetą. Procesualna historia powszechna, którą stworzył niemiecki filozof daje nam nadzieję, na postęp moralny ludzkości (bo zakłada nieustanny postęp) a tym samym większe prawdopodobieństwo pokoju w przyszłości, ale wskazuje też na genezę człowieczeństwa, która tkwi w pokonaniu instynktu samozachowawczego. W zaprzeczeniu naturze…
Korzystałem z:
Francis Fukuyama, Koniec Historii, Znak 2009
Historia Starożytna, pod red. Marii Jaczynowskiej, wydawnictwo Trio, Warszawa 2004


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz