Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Rosja warta mszy?

Rosja warta mszy?


11 lipiec 2010
A A A

Stało się. Igrzyska się odbyły, chleb został obiecany a primus inter pares polskiej polityki rozpoczął urzędowanie. Hrabia Bronisław Maria z zacnego rodu dawnych władców Żywiecczyzny, pokrzepiony głosami zachodnich dzielnic Rzeczpospolitej będzie musiał spojrzeć na wschód. Wschód, który zagłosował na jego oponenta (w kraju), wschód jeszcze dalszy, mityczny, utrwalony w baśni i pieśniach (Kresy), wschód innowierczy i orientalny, zawsze wrogi Polakom (Rosja). Bronisław Maria stoi przed trudnym zadaniem. Opozycja w kraju jest silna, pacta conventa na które przysięgał zmuszają go do rozwiązania problemów białoruskich w oparciu o własne siły a nowe otwarcie z Rosją wymusza działanie nie zawsze zgodne z polskim interesem narodowym.

Wschód utrwalony w pieśniach i baśniach:

Paradoksalnie w kwestii białoruskiej, nowy prezydent Polski powinien w umiarkowany sposób wspierać reżim Łukaszenki. Dyktator z Mińska jest niewygodnym partnerem dla Rosji i ostatnią zaporą, która broni ten kraj przed całkowitą wasalizacją. Autorytaryzm białoruski nie rozróżnia w swoich represjach narodowości własnych obywateli. Nie należy oczekiwać, że Polacy staną się grupą uprzywilejowaną w oczach Łukaszenki. Ich niezależność i możliwości zagwarantowane w Karcie Polaka budzą u Baćki gniew. W jego mniemaniu godzą w sprawiedliwość społeczną jaką gwarantuje obywatelom państwo białoruskie, rozróżniają Białorusinów na lepszych i gorszych. Mimo tej drażliwej kwestii, Warszawa powinna dostrzec w Dyktatorze z Mińska czynnik antyrosyjski. ZBIR, UC , WNP i wszelkie przybudówki moskiewskiej polityki neoimperialnej nie są w rzeczywistości wcielane w życie. Większość zapisów zawartych w tych umowach międzypaństwowych została obwarowana licznymi klauzulami przejściowymi, okresami ochronnymi etc. Dlatego zaryzykowałbym twierdzenie, że wspieranie białoruskiej opozycji przez polskiego Prezydenta godzi w nasze interesy narodowe (pomimo trudnego położenia polskiej mniejszości w tym kraju). Nowy prezydent Białorusi wywodzący się z opozycji (która właściwie istnieje tylko z nazwy) nie posiadałby odpowiedniego zaplecza, które gwarantowałoby niezależność od Rosji. Takie zaplecze w państwie o tak trudnym położeniu gospodarczym i tak wielkim stopniu uzależnienia od wschodniego sąsiada to rzecz kluczowa.

Wschód innowierczy i orientalny, zawsze wrogi Polakom:

Komentarze rosyjskiej prasy i polityków dotyczące wyborów prezydenckich w Polsce wskazują na podtrzymanie trendów dążących do normalizacji stosunków Moskwy z Warszawą. Wybór prounijnego Bronisława Marii został przyjęty w Rosji z zadowoleniem. Wydaje się, że nowy prezydent Polski ściślej zwiąże interesy polityczne kraju nad Wisłą z Europą, tym samym osłabiając dotąd uprzywilejowany sojusz z USA. Świadczy o tym umiarkowana reakcja Moskwy na podpisanie 4 lipca dodatkowego protokołu do umowy polsko- amerykańskiej dotyczącej tarczy antyrakietowej. Kreml liczy na regionalizację polskiej polityki (dotąd za sprawą Lecha Kaczyńskiego wykraczającej poza Unijne standardy), rezygnację Warszawy z ekskluzywnych relacji ze wschodnimi sąsiadami i przekształcenie ich w relacje jednopodmiotowe (Partnerstwo Wschodnie).

Nie konfrontacyjna postawa nowego prezydenta Rzeczpospolitej jest kluczowa dla Rosji, szczególnie w kontekście jej europejskich planów. Jeden z najważniejszych dla Rosji projektów politycznych- Partnerstwo dla Modernizacji zostało nie tak dawno obwarowane licznymi żądaniami niemieckimi (kwestia obecności wojsk rosyjskich w Naddniestrzu), negatywny głos płynący z kraju nad Wisłą mógłby zaprzepaścić rosyjskie szanse na technologię i finansowe pakiety wspomagające. O tym, że Kreml traktuje serio prounijne zakusy świadczy harmonizacja standardów technicznych i sanitarnych wewnątrz forsowanej przez Moskwę Unii Celnej (Białoruś+Kazachstan+Rosja) z normami UE. Handel z Europą jest kluczowy dla rozwoju gospodarczego i technologicznego Federacji.

Pozytywne nastawienie Bronisława Marii do projektu Partnerstwa Wschodniego, byłoby dla Kremla wygodnym środkiem nacisku na Niemcy w ramach UE, szczególnie przy wykorzystaniu przez Moskwę świetnych relacji z Paryżem, który zawsze w jakiejś mierze konkuruje z Berlinem. Rosja może zaoferować Polsce w zamian pakiet gestów korzystnych dla PR-u nowego prezydenta RP. Wyliczając, może to być kolejno: zgoda na zwiększenie opłat tranzytowych przez Warszawę (są niższe niż na Białorusi czy Ukrainie); renegocjacja kontraktu gazowego zawartego przez wicepremiera Waldemara Pawlaka; preferencyjna pomoc w budowie elektrowni atomowej w Żarnowcu (jeden z fundamentów eksportowych Moskwy); wykorzystanie wpływów Kremla wewnątrz konsorcjum zarządzającego projektem North Stream dzięki czemu rozwój portu w Świnoujściu nie zostanie zablokowany zbyt płytko położonym gazociągiem; uregulowanie żeglugi na zalewie Wiślanym i w związku z tym uratowanie świeżo oddanego do użytku portu w Elblągu, który stoi pusty z wiadomej przyczyny…

Pytanie które trzeba sobie dziś postawić brzmi następująco. Czy Bronisław Komorowski da się wmanewrować w rosyjskie pomysły? Jego słowa „będę dążył do poprawy relacji z Rosją, jednak nie za wszelką cenę” dają wyborcom cień nadziei, że jest świadomy politycznej gry, którą toczy Putin i Medwiediew z naszym krajem.